It's a small crime and I've got no excuse
No tak, no tak, wróciłam do picia kawy o ósmej wieczór, jednak z nałogów się nie wychodzi, z nałogami można próbować walczyć, ale uzależnienie to uzależnienie, krwistoczerwony słoik Davidoffa jest zbyt nęcący, zawartość zbyt intensywnie pachnie a mnie za bardzo kleją się oczy, żeby się oprzeć.
W mózgu mam już tylko estrogeny i oksytocynę, naprawdę ostatnio nie zajmuje mnie nic poza umiejętnie rzucanymi spojrzeniami, ładnymi uśmiechami i szukaniem kolejnych punktów zainteresowania. Jesteś niepoprawna karci mnie G., kiedy po raz kolejny ją szturcham, ale ja się nie mogę powstrzymać, po co ja mam się ograniczać, różnorodność to podstawa, trzeba poznawać nowych ludzi, poznawanie ludzi potrafi być bardzo przyjemne a w listopadzie duża ilość przyjemności jest niezbędna do utrzymania zdrowia psychicznego.
Są tacy, którzy mówią M., G. i mnie, że pójdziemy do piekła za to wszystko, co dziś mówiłyśmy, chyba nawet zostałam nazwana wredną suczą, to nie jest coś co mi się wcześniej przydarzało, wcześniej to ja byłam dobrym dzieckiem, grzeczną panienką z dobrego domu, ja powinnam się oburzyć za określenie wredna sucz, bo ono teoretycznie do mnie nie pasuje, takie określenie wywołuje złe skojarzenia, wiecie z taką kobietą trochę złych obyczajów lub ewentualnie z samicą psa, która lubi gryźć nielubianych ludzi, tyle że, wiecie, właśnie ta druga definicja pasuje do mnie nieco za bardzo. Ja gryzę językiem i ponoć zbyt ewidentnie się śmieję, więc nie bardzo mogę oburzać się za to wulgarne określenie, poza tym całkiem interesująco ono brzmi w kontekście komplementu bo ty masz taką niewinną urodę. Tak wręcz perwersyjnie.
Ja mogę postarać się poprawić, ale nie sądzę, że mi się uda, zresztą ja tego nie robię ze złości, ja to robię, bo mnie to bawi, bo mnie to chroni przed depresją, mi pomaga dystansowanie się od głupoty chłopca, któremu wydaje się, że jeśli siądzie w pierwszej ławce to pani patofizjolog go bardziej polubi, ja się wtedy po prostu lepiej czuję.
O neurochirurgii ja Wam dziś nic nie powiem, zdradzam ją ostatnio dla Patofizjologii chorób serca i leczenia zespołu niedorozwoju lewego serca. Poza tym niezwykle mi się podobają tętniaki, ja je chyba nawet kocham, to nie jest zdrowa miłość, ale ja je kocham niezależnie od tego czy znajdują się na tętnicy łaczącej przedniej mózgu czy na przedniej ścianie serca, one są i tak najpiękniejsze pod słońcem (co mi przypomina panią patomorfolog zachwycającą się obrazem histologicznym ropnia - Ach popatrzcie na ten pięęęękny ropieniek. Widzicie to naczynie? No jak hipopotam!). Jeżeli zaś usłyszę od któregoś z chirurgów, że powinnam zmienić płeć, jeśli chcę wwiercać się w mózg to ja nie ręczę za siebie, ja nie ręczę, że ja potem nie wylecę z tych studiów, ja podziwiam G., że była tak opanowana, że się powstrzymała, będę chyba musiała się tego od niej nauczyć, o ile chcę zostać lekarzem, a raczej innej opcji nie widzę na razie.
Ta notka mądrością nie grzeszy, autorka zresztą też, więc jeśli spodziewaliście się mądrej notki to znaczy, że nie znacie autorki, miejcie pretensje do samych siebie. Autorka teraz powinna uczyć się charakterystyki ziarenkowców Gram-dodatnich i leczenia zakażeń Corynebacterium a nie wypluwać z siebie stertę zdań bez żadnej treści, Czytelnicy też zapewne mają lepsze rzeczy do roboty niż czytanie owych zdań, więc umówmy się, że tej notki nie było, autorka nie straciła godziny na zalanie łącza powodzią słów a Czytelnicy nie stracili pięciu minut na utwierdzenie się w przekonaniu o bezdennej głupocie niżej podpisanej.






