<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602</id><updated>2011-09-19T13:51:31.487+02:00</updated><title type='text'>...and the days stretch out beneath the sun...</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>278</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-697984548472753083</id><published>2010-09-10T22:51:00.000+02:00</published><updated>2010-09-10T22:51:16.019+02:00</updated><title type='text'>♫  Well, this might take a while to figure out</title><content type='html'>&lt;i&gt;Miasto jest stalowo chłodne nocą. Odrealniam się w zamazanych krawędziach budynków, w wilgotnych ulicach, w światłach - czerwonych, żółtych, zielonych, w ciszy silników samochodów i w odgłosie ludzkich kroków. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czasem mam wrażenie, ze tak głęboko pochowałam w sobie uczucia, że już nigdy ich nie znajdę. wychodzą ze mnie tylko we snach i marzeniach, choć nigdy nie wiem, skąd się biorą. i zdarza się w końcu, że ktoś chce do mnie dotrzeć, próbuje dotknąć tych wszystkich zapomnianych, obolałych miejsc w mojej głowie, a ja nawet nie próbuję pokonać obezwładniającego strachu, tylko odwracam głowę, uśmiecham się kątem ust i uciekam w lekkie żarty, niezobowiązujące rozmowy i buduję ścianę, odgradzając, być może, jedną z nielicznych osób, które potrafiłyby mnie zrozumieć. i coraz częściej zastanawiam się jak to jest, że niektórzy potrafią przejść przez życie bez tego wewnętrznego rozdarcia, bez ciągłych wątpliwości, czego chcą od życia. po prostu kończą szkołę, po prostu zakładają rodzinę, po prostu idą do pracy.&lt;br /&gt;bardzo bym chciała tak po prostu żyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-697984548472753083?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/697984548472753083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=697984548472753083&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/697984548472753083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/697984548472753083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2010/09/well-this-might-take-while-to-figure.html' title='♫  Well, this might take a while to figure out'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-8909205018624347575</id><published>2010-08-30T00:38:00.002+02:00</published><updated>2010-08-30T02:03:28.402+02:00</updated><title type='text'>No alarms and no surprises</title><content type='html'>wiem czego chcę, mam swój plan na życie, znalazłam w nim czas na pracę, botoks w wieku 30 lat i lifting w wieku lat 40, mam w nim pieniądze na podróże, dobre ciuchy i niezłe mieszkanie. to jest zajebiście dobry, pusty plan na życie. i patrze w lustro i mówię sobie, patrz jaka jesteś ładna, jaka zadbana, trochę za gruba, ale na to są tabletki, trochę smutna, ale na to jest alkohol, trochę samotna, ale na to jest seks, ale patrz, patrz, jaka jesteś zajebista, wszystko już o sobie wiesz, znasz się na wylot, wiesz już ze nie stać cię na więcej miłości, wiesz już ze nie stać cię na dzieci, wiesz już to wszystko, teraz tylko musisz przeżyć swoje zajebiste, drogie, puste życie, a potem przejść na druga stronę i rozpłynąć się w nicość. to naprawdę nie jest takie trudne, tysiące ludzi robi to codziennie. wstają rano, piją kawę, idą do pracy, walczą o jakieś akcje, paliwa, pieniądze, o jakiś kompletny bezsens, potem wracają do domu, zajmują się zajebistymi rozrywkami, które maja sprawiać przyjemność (i są przyjemne, mniej więcej tak jak seks bez orgazmu), a potem idą spać.&lt;br /&gt;zresztą o co może chodzić w życiu, trzeba je po prostu jakoś przetrwać, jakoś tak żeby bardzo nie bolało, nie bardzo uwierało. może my za wielkie halo robimy z życia. jak się robi wielkie halo to potem trzeba to uzasadniać, szukać sensu, szukać głębi. ja już szczerze mówiąc jestem zmęczona szukaniem sensu, mam serdecznie dość zastanawiania się co będzie dobre, a co będzie złe, co będzie jeśli wybiorę a, a co będzie jeśli wybiorę b.&lt;br /&gt;życie jest dobre tylko w pewnych momentach. na przykład w klubie, gdzie jest się główną atrakcją wieczoru , albo z siostrą próbując rozróżnić klarnet od oboju w 9. symfonii Dvoraka, albo na plaży w Miami, gdzie przystojny pusty chłopiec wciera olejek w plecy, albo w szpitalu stojąc 12 godzin do operacji.&lt;br /&gt;to są dobre momenty w życiu. i tylko tego mogę się trzymać, i tylko taki sens widzę w życiu, cala reszta to tylko konieczny obowiązek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-8909205018624347575?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/8909205018624347575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=8909205018624347575&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/8909205018624347575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/8909205018624347575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2010/08/no-alarms-and-no-surprises.html' title='No alarms and no surprises'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-787060526268059232</id><published>2010-05-12T09:03:00.001+02:00</published><updated>2010-05-12T09:04:48.237+02:00</updated><title type='text'>If you ever thought that Miami is about sex, booze and  beach, you were totally right.</title><content type='html'>I są takie historie, amerykańskie kiczowate obrazki, on i ona w hostelu w Miami Beach, on zwraca uwagę na blondynkę w czarnej mini i niebotycznych szpilkach, &lt;i&gt;cheers &lt;/i&gt;mówi, piją razem piwo, potem idą do klubu, (niech nazywa się Nikki Beach i będzie położony tuż nad oceanem); on zamawia drinki: piwo dla siebie, w końcu jest Niemcem ze Stuttgartu, dżin z tonikiem dla niej, w końcu jest Słowianką; a potem rozmawiają, siedząc na leżakach, sącząc alkohol; rozmowa toczy się gładko, alkohol układa słowa w miękkie przyjemne kule, &lt;i&gt;tak uwielbiam kuchnię francuską... a w Tokio najgorsze są pociągi... i nie mogę żyć bez książek... lubię tenis, ale jednak najbardziej uwielbiam nurkowanie,&lt;/i&gt; i tak dalej, i w ten deseń tańczą ten słowny taniec z wirtuozerią. W końcu on ją całuje, długo i głęboko, lepiej niż na filmach, zdecydowanie lepiej niż jej dotychczasowi mężczyzni; a potem wychodzą prosto nad ocean i kochają się na plaży, choc wcale nie jest to tak proste jakby sie wydawało, bo zycie jest nieco mniej romantyczne niz życzyłyby sobie tego autorki Harlequeinów. Jednak kochają się na plaży w Miami i nie ma co się ich czepiać, nic dziwnego, że ma to dla nich urok.&lt;br /&gt;I tak, są takie historie, i to nie są historie filmowe, to jest życie, zwykłe życie, tylko, że w Miami, a tutaj życie... cóż, tutaj życie jest bajką.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-787060526268059232?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/787060526268059232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=787060526268059232&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/787060526268059232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/787060526268059232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2010/05/if-you-ever-thought-that-miami-is-about.html' title='If you ever thought that Miami is about sex, booze and  beach, you were totally right.'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-474405626492942555</id><published>2010-04-24T04:55:00.000+02:00</published><updated>2010-04-24T04:55:19.026+02:00</updated><title type='text'>American Dream</title><content type='html'>Minęło już ponad dwa miesiące, odkąd wylądowałam&amp;nbsp; na JFK, i ponad dwa miesiące i jeden dzień, kiedy wylądowałam w Rochester. Padał deszcz, było szaro i smutno, targałam wielką czerwoną walizkę i byłam pełna nadziei, że Ameryka nie zawiedzie moich oczekiwań. I póki co nie zawiodła. Po naszym ogrodzie biegają wiewiórki i świstaki, na public market można kupić prawdziwą bruschettę, w Starbucksie wypić wielką, dobrą kawę i wszędzie jest moje ukochane Reese's. Panie w sklepach mówią do mnie per &lt;i&gt;honey&lt;/i&gt;, panowie pytają&lt;i&gt; how you doin', &lt;/i&gt;w Waszyngtonie podrywa mnie jakiś przystojny Grek, zwykle jednak, tak przynajmniej twierdzi M., gapią się na mnie mężczyźni, a ja, tak twierdzi M., ponoć ich olewam. W szpitalu jest czysto, są pieniądze na badania i leczenie, i nikt nie zastanawia się nad kolejnym rezonansem. Pracuję od 4.30 do 19,&lt;i&gt; pre-rounds, rounds, sign-out, OR, rounds&lt;/i&gt;. Wracam, nie czując nóg i lubiąc siebie bardziej niż kiedykolwiek. Odzyskałam tu wiarę w siebie, odetchnęłam tutaj wreszcie, pełną piersią, i pierwszy raz bez zazdrości patrzę w niebo na przelatujące samoloty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-474405626492942555?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/474405626492942555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=474405626492942555&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/474405626492942555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/474405626492942555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2010/04/american-dream.html' title='American Dream'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-4188948892109040132</id><published>2009-12-10T00:59:00.005+01:00</published><updated>2009-12-17T00:03:52.108+01:00</updated><title type='text'>♫ The only constant I am sure of is this accelerating rate of change</title><content type='html'>kolejny, szósty już, rok chodzę ulicami tego miasta, w innych szpilkach, w mniejszym rozmiarze dżinsów, wciąż ze słuchawkami w uszach, wciąż w skórzanej kurtce.&lt;br /&gt;zmieniło się wszystko i nie zmieniło się nic, ludzie przychodzą i odchodzą, zderzam się z nimi, zamkniętymi w swoich kosmosach, wewnętrzną energię zamieniamy na ognisty wybuch, po którym odpychamy się i tracimy z oczu;&lt;br /&gt;zmieniło się wszystko, nie zmieniło się nic; ci, którzy są, są ci sami od lat, z nieznanych zmiennych przekształcili się w wartości stałe, parametry, bez których równanie przestaje mieć sens.&lt;br /&gt;zmieniło się wszystko, nie zmieniło się nic. zagadują mnie mężczyźni na ulicy, na przystanku, w knajpie, mam wrażenie, że im smutniejsza jestem, tym bardziej im się podobam. zresztą, to bez znaczenia, wszyscy przecież dostają w prezencie to samo - zimne oczy i &lt;i&gt;spierdalaj&lt;/i&gt; wysyczane bezgłośnie przez zaciśnięte zęby.&lt;br /&gt;zmieniło się wszystko, nie zmieniło się nic. to jest jak odrywanie plastra od sączącej się rany, za każdym razem boli tak samo. zrobiły mi się już odleżyny od samotności, wstydliwie zakrywam wrzody kolejnymi mężczyznami, desperacko wierząc, że któryś w końcu je zagoi, choć póki co wszyscy tylko je zakażają. i w tym bólu &lt;i&gt;potem &lt;/i&gt;nie chodzi przecież o nich, chodzi tylko o ten moment oderwania zropiałego plastra, o tę przelotną świadomość, że nie, to znowu nie to. i przecież nic się nie dzieje, kilka dni mija, rany się zaskorupiają, ja znów wciskam się w pancerz samotności i wszystko znowu jest ok, aż do następnego razu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-4188948892109040132?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/4188948892109040132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=4188948892109040132&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4188948892109040132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4188948892109040132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/12/blog-post.html' title='♫ The only constant I am sure of is this accelerating rate of change'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-8688019358250907241</id><published>2009-11-08T22:59:00.007+01:00</published><updated>2009-11-09T01:02:49.834+01:00</updated><title type='text'>♫ All of the sounds that kept me feeling down 'been washed away, when I'm with you</title><content type='html'>&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/scP2tolrDO8&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/scP2tolrDO8&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pociągi, pociągi, pociągi. Ekspresowe, inter-regionalne, intercity. Relacje Kraków-Warszawa, Warszawa-Kraków. Z peronu piątego w Krakowie, na peron trzeci w Warszawie. Z peronu trzeciego, na peron piąty. Trzy godziny podróży, trzy godziny czekania, trzy godziny transformacji z &lt;i&gt;Mnie&lt;/i&gt; w niezrozumiałą &lt;i&gt;Kobiecość&lt;/i&gt;, żyjącą w dotyku jego dłoni, w spojrzeniu jego oczu, oddychającą jego oddechem, śpiącą jego snem. Wciągam zapach jego włosów, korzenny i spopielały, od perfum i papierosów, i nie mogę spać w tym stanie nieważkości, słucham tykania zegara i próbuję odpędzić narzucającą się samotność mojego zatraconego&lt;i&gt; ja.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Wpuszcza mnie do swojego świata, wchodzę coraz głębiej w te wszystkie historie, notatki i zdjęcia, w tę kompletnie inną bajkę, w której nagle się znalazłam, a w której wciąż nie mogę się odnaleźć. Chciałabym czasem rozbić jego głowę i wygrzebać mu wszystkie myśli, pochowane za błyszczącymi oczami i dziwnym grymasem ust, chciałabym go ogarnąć i uchwycić tak, jak on ogarnął i uchwycił mnie. Układ sił w tej wojnie jest jednak nierówny, ja tu nie mam szans na wygraną. Pozostaje mi tylko chłonąć go, całego, choć i tak niezmiennie czuję niedosyt, chcę go więcej i więcej, chcę całą jego nieskończoność.&lt;br /&gt;Ta nasza historia ma niezwykły początek, każe mi ją opowiadać do znudzenia, cieszy się wtedy, jak małe dziecko. Czasem myślę, że on sam to sobie wymyślił, dla niego nie ma w końcu rzeczy niemożliwych, sam sobie wymyślił scenariusz tej historii, a potem wierzył w niego tak bardzo, aż stał się prawdą.&lt;br /&gt;I tak naprawdę, to ja nawet nie wiem, czy jestem zakochana, to mi bardziej przypomina swoisty imperatyw, jakieś cholerne przeznaczenie, w które nigdy nie wierzyłam. Dalej nie wierzę. Brnę jednak w tę abstrakcyjną opowieść, w którą - tak - w końcu zaczynam wierzyć, sprzeciwiając się nieznośnej lekkości bytu, która z jednej strony zawsze mi przeszkadzała, a z drugiej była fantastyczną wymówką na wiele straconych szans. Bo chociaż nie ma żadnej możliwości, aby sprawdzić, która decyzja jest lepsza, to&lt;i&gt; tutaj - z nim&lt;/i&gt; było jedyną możliwą decyzją. Być może doprowadzi to któreś z nas na skraj przepaści.&lt;br /&gt;Może już nad nią stoimy.&lt;span style="font-size: 85%; font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-8688019358250907241?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/8688019358250907241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=8688019358250907241&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/8688019358250907241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/8688019358250907241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/11/all-of-sounds-that-kept-me-feeling-down.html' title='♫ All of the sounds that kept me feeling down &apos;been washed away, when I&apos;m with you'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-6423488165960788425</id><published>2009-10-27T00:43:00.001+01:00</published><updated>2009-10-27T00:55:52.423+01:00</updated><title type='text'>In Greek, "nostalgia" literally means "the pain from an old wound."</title><content type='html'>I nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, nie wiem co &lt;i&gt;powinnam&lt;/i&gt; czuć, topię się tylko w jego dotyku, czas przestaje dla mnie istnieć. Odbiera mi rozum, odbiera mi instynkt zachowawczy. To się przecież nie skończy dobrze, to się skończy jak zawsze, nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Przecież wiem.&lt;br /&gt;Mimo to trzymam się kurczowo resztek szaleństwa we mnie, bo tylko w nich pozostała jeszcze wiara w miłość, bo wygrzebał je we mnie, kazał sobie przypomnieć, że jest cholerną połówką tej zgniłej pomarańczy, którą z chęcią zamieniłabym na jakieś zwykłe, zdrowe jabłko, tylko, że, kurwa, te wszystkie zdrowe jabłka strasznie mi nie smakują. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; Chcę żebyś stała przede mną bezwstydna ze swoim ciałem, ze swoimi myślami i emocjami, naga, z rozłożonymi nogami. &lt;/i&gt;mówi mi takie rzeczy, a ja nawet się nie rumienię, choć przecież powinien dostać w twarz za takie bezprawne zagarnianie całej mnie, przecież powinnam wyśmiać go i wyjść, ale on wygrzebuje we mnie szaleństwo i, ja pierdolę, już nie mam sił być rozsądną i utrzymać moją suwerenność. Ma niesamowitą zdolność usuwania mi ziemi spod nóg, tak do utraty tchu, do chwili, aż nie mam już zjadliwej odpowiedzi i spadam na łeb, na szyję. Łapie mnie wtedy w ostatnim momencie i tym swoim irytującym uśmiechem małego dziecka sprawia, że czuję się totalnie bezbronna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znowu przyszedł i rozpierdolił to wszystko, a ja zostałam sama z kawałkami niepojętego chaosu do pozbierania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To się nie może dobrze skończyć, to się skończy wyjątkowo źle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-6423488165960788425?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/6423488165960788425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=6423488165960788425&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6423488165960788425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6423488165960788425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/10/in-greek-nostalgia-literally-means-pain.html' title='In Greek, &quot;nostalgia&quot; literally means &quot;the pain from an old wound.&quot;'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-4153465676363362649</id><published>2009-10-03T23:40:00.000+02:00</published><updated>2009-10-03T23:40:52.160+02:00</updated><title type='text'>Frank O'Hara "Mayakovsky"</title><content type='html'>&lt;i&gt;Od miesięcy już brak mi słów do napisania, duszę się tym niczym ryba powietrzem. Bywa, że uformują się w mojej głowie jakieś zdania, jakieś treści, jednak m&lt;/i&gt;&lt;i&gt;imo najszczerszych chęci i wielokrotnych prób powrotu do tego przyjemnego hobby, jakim było pisanie, nie potrafię wykrzesać w sobie ani zapału, ani stylu, który zadowoliłby mnie na tyle, aby kliknąć magiczny pomarańczowy przycisk w edytorze postów. Czytam za to i oglądam filmy, i w miarę czytania i oglądania natykam się na kolejne perełki, takie, jak ta poniżej.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Now I am quietly waiting for &lt;br /&gt;the catastrophe of﻿ my personality &lt;br /&gt;to seem beautiful again, &lt;br /&gt;and interesting, and modern. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The country is grey and &lt;br /&gt;brown and white in trees, &lt;br /&gt;snows and skies of laughter &lt;br /&gt;always diminishing, less funny &lt;br /&gt;not just darker, not just grey. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It may be the coldest day of &lt;br /&gt;the year, what does he think of &lt;br /&gt;that? I mean, what do I? And if I do, &lt;br /&gt;perhaps I am myself again.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-4153465676363362649?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/4153465676363362649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=4153465676363362649&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4153465676363362649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4153465676363362649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/10/frank-ohara-mayakovsky.html' title='Frank O&apos;Hara &quot;Mayakovsky&quot;'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-6271444634175989364</id><published>2009-09-12T00:34:00.001+02:00</published><updated>2009-09-12T00:36:03.262+02:00</updated><title type='text'>♫ And when we go, we won't go slow, we'll put up such a fight</title><content type='html'>&lt;object width="580" height="360"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zEI6Yd0X4-c&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zEI6Yd0X4-c&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="580" height="360"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uwielbiam zdjęcia zakochanych par, jedno zdjęcie mówi mi więcej o związku niż hektolitry przelanych słów. To takie moje chore hobby, kolekcjonowanie zdjęć szczęśliwych ludzi, mam taką mentalną wystawę w mojej głowie, wpatruję się we wszystkie ujęcia po kolei, studiuję oczy, uśmiechy, schwytane gesty i uczucia zamrożone w ułamku sekundy. Im dłużej na nie patrzę, tym bardziej wierzę w abstrakcję szczęśliwej miłości.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czasem się gubię, nogi plącze mi bluszcz ludzkich znajomości, zaczepiają mi się o ubranie &lt;i&gt;Niezałatwione Ważne Sprawy&lt;/i&gt;, wchodzą mi w serce byli i obecni mężczyźni. Zwykle wtedy panikuję i rzucam się histerycznie w totalną inercję, licząc irracjonalnie na to, że wszystko minie, &lt;i&gt;że wszystko płynie&lt;/i&gt;. Myślę wtedy: &lt;i&gt;porozmawia się, załatwi się, zdecyduje się&lt;/i&gt;, a potem patrzę pustym wzrokiem w pusty sufit i zapełniam się muzyką, filmami, internetowymi serwisami spolecznościowymi i innymi bzdurami. Coraz rzadziej zdaje to egzamin, coraz częściej sama muszę stawać z czerwoną płachtą na arenie i wygrywać każdą walkę, już nie dla splendoru i aplauzu obojętnej publiczności, a dla zwykłej potrzeby przetrwania, dla pierdolonego imperatywu wykonania dawno założonego planu.  &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I krzepnę w sobie, ustalam swoje formy i treści, powoli przestaję się tłumaczyć z moich &lt;i&gt;tak&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;nie. &lt;/i&gt;Coraz częściej patrzę w lustro i mówię sobie &lt;i&gt;tak, to jednak jestem ja;&lt;/i&gt; i widzę za moim odbiciem tłum dobrze znanych mi demonów i aniołów, toczących zażartą, nieustanną walkę o moją duszę, o tę ziemię niczyją, która w jakimś tam sensie ma jakąś tam wartość dla jakichś tam sił Dobra i Zła, i przyglądam się im coraz spokojniej, im i tej niezrozumiałej wojnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dorastam.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-6271444634175989364?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/6271444634175989364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=6271444634175989364&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6271444634175989364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6271444634175989364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/09/and-when-we-go-we-wont-go-slow-well-put.html' title='♫ And when we go, we won&apos;t go slow, we&apos;ll put up such a fight'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-1253463554743292561</id><published>2009-06-06T23:41:00.004+02:00</published><updated>2009-06-07T00:13:56.863+02:00</updated><title type='text'>♫ Untitled, czyli notka po Pinot Noir</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;oswoiłam samotność, nie mam z nią problemów, łapię się na tym, że potrafię nie myśleć, na przykład dzisiaj w kawiarni, G. wyszła na chwilę, a ja patrzyłam w chodnik i nie myślałam, w ogóle, nic. zorientowałam się dopiero po minucie czy dwóch. Pani doktor z psychiatrii powiedziała nam, że niemyślenie jest strasznie trudne, że tylko schizofrenikom się to udaje. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie mogę powiedzieć ze brakuje mi kontaktu z ludźmi, nie, to nie to. tylko  czasem, kiedy patrzę na ulicę, piję wino i słucham Interpolu, wtedy trochę mi dziwnie. to wszystko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bolą mnie plecy, mam chore zatoki i przytyłam trochę, i nie wiem już, co chciałam napisać, chyba coś o tym, że są takie momenty, kiedy chcę się zwinąć w kłębek, przykryć kołdrą i spać, choć zupełnie nie mam powodu, bo wszystko jest naprawdę zajebiste. a potem są takie momenty, że biegam ze stetoskopem i moimi kieszonkowymi podręcznikami i śpię po trzy godziny i wtedy nawet jestem z siebie dumna.&lt;br /&gt;chociaż to ostatnie to raczej rzadko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i piję strasznie dużo kawy, mam nowy ekspres ciśnieniowy, kupiony za pieniądze ze stażów, i degustuję wszystkie kawy, które dostałam w zestawie. piję też dużo red bulli i coli i próbuje oswoić się z myślą, że lekarz nie może być leniwy. w miarę oswajania tej myśli coraz częściej przychodzi mi na myśl, że te studia to był katastrofalny błąd, bo ja jestem strasznie leniwa. ja lubię długo spać, oglądać filmy, włóczyć się po ulicach i dużo jeść. poza tym bardzo nie lubię ludzi, naprawdę, oni mnie strasznie denerwują, 95% społeczeństwa wkurwia mnie niemiłosiernie.&lt;br /&gt; i to nie dlatego że są specjalnie głupi, niemili czy kłamliwi. nie, ja ich nie lubię z założenia. (tak jak się zastanowić dłużej to nawet 97%) no i tak sobie myślę, że jak ja tych ludzi tak strasznie nie lubię i jak jestem taka strasznie leniwa, to jak ja mogę być dobrym lekarzem, jak ja w ogóle mogę być lekarzem. chyba nie bardzo. z drugiej strony ludzie mają fajne mózgi i rdzenie kręgowe, i całkiem niezłe wątroby, żołądki i trzustki, i to im trzeba przyznać, to jest duży plus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-1253463554743292561?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/1253463554743292561/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=1253463554743292561&amp;isPopup=true' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1253463554743292561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1253463554743292561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/06/untitled-czyli-notka-po-pinot-noir.html' title='♫ Untitled, czyli notka po Pinot Noir'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3704867779690043433</id><published>2009-05-22T16:03:00.001+02:00</published><updated>2009-05-22T16:04:31.168+02:00</updated><title type='text'>Kot Schrödingera</title><content type='html'>Mam 24 lata i to już nie jest wiek na tak zwane &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lelum polelum,&lt;/span&gt; na to cudowne opierdalanie się bez odpowiedzialności i konsekwencji. Starzeję się i wymaga się ode mnie dorosłości i podejmowania Ważnych Decyzji, takich decyzji, po podjęciu których życie nabiera konkretnego kształtu. Wie się wtedy, gdzie mieszkać, co robić i jak zarabiać, umie się wypełniać PITy, ma się fundusz emerytalny i zaczyna się dbać o zdrowie. Tyle, że ja mam 24 lata, ja wciąż nie dojrzałam, wciąż wydaje mi się, że jeszcze wszystko mogę i na wszystko mam czas, że jeszcze mam czas na ostateczności i definicje. Moje życie jest wciąż superpozycją wszystkich możliwych decyzji, a ja wciąż boję się otworzyć pudełko i sprawdzić, czy przeżyję, czy nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I może jednak wcale się po Tobie nie pozbierałam po tych kilku latach, a może mam zjebany konstrukt poznawczy, a może i jedno i drugie, ale ja wciąż nie chcę dać się usidlić, wciąż uciekam, gdy ktoś próbuje mnie złapać. Komfortowo czuję się w związkach bez perspektyw, bez oczekiwań i bez nadziei. Brzmi to o wiele smutniej niż jest w rzeczywistości, w rzeczywistości jest to przyjemne i nie przynosi rozczarowań. Jest tylko nudne, ale powoli zaczynam rozumieć, że mało co nie jest nudne w tym życiu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3704867779690043433?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3704867779690043433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3704867779690043433&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3704867779690043433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3704867779690043433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/05/kot-schrodingera.html' title='Kot Schrödingera'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-9095949770220807288</id><published>2009-05-19T00:54:00.002+02:00</published><updated>2009-05-19T12:30:43.435+02:00</updated><title type='text'>Z siódmego życia kota został tylko kot.</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;na dnie przepaści jest bardzo spokojnie, są tam głównie kamienie nagrzane od słońca i rudy chłodny piasek w cieniu drzew. od kilku dni siedzę w pełnym słońcu i zadzieram łeb do góry. coraz bardziej tęsknię za byciem tam, na krawędzi, bliżej życia i bliżej nieba. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;na dnie przepaści spotykam różnych nowych, zwykle nie łączy mnie z nimi nic poza kilkoma powierzchownymi spotkaniami lub paroma nieznaczącymi nocami.  tutaj, na dnie przepaści, głębia nie istnieje, tu są tylko kamienie, piasek i drzewa, ale już i te ostatnie powoli umierają. ściany przepaści są strasznie gładkie, jakby wyślizgane od desperacji tych, którzy też zmienili zdanie, próbując wspiąć się na wyżyny. nie ma o co się zaczepić,  nie ma już nawet skąd skakać. można tylko patrzeć na rysunki miłości, przyjaźni i marzeń, i rozmyślać, czy warto było wtedy skakać i tracić życie. Czy w ogóle warto było stawać nad przepaścią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-9095949770220807288?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/9095949770220807288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=9095949770220807288&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/9095949770220807288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/9095949770220807288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/05/z-siodmego-zycia-kota-zosta-tylko-kot.html' title='Z siódmego życia kota został tylko kot.'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2592592858250760098</id><published>2009-05-08T01:57:00.005+02:00</published><updated>2009-05-08T02:24:34.104+02:00</updated><title type='text'>Ta piosenka to tylko dlatego, że jest naprawdę śliczna i strasznie prawdziwa.</title><content type='html'>&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/efHOIT1ROk8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/efHOIT1ROk8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na moje nieszczęście staję się mistrzynią tracenia czasu, Facebook i kolejne seriale pochłaniają godziny, myślę, że kiedyś napiszę scenariusz do sitcomu pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Generacja Facebooka&lt;/span&gt; czy coś w tym stylu. To może być największe osiągnięcie mojego życia, chyba że wreszcie wezmę się do roboty, wtedy istnieje szansa, ze może nawet kogoś wyleczę. To by było dopiero osiągniecie.&lt;br /&gt;Przedwczoraj widziałam, jak rodzą się dzieci. To dość zabawne, ale aż do momentu pierwszego oddechu one wciąż wyglądają jak płody: zamknięte oczy, sina skora, niepodobne do niczego. A potem nagle, zupełnie nie wiadomo skąd, zaczynają się drzeć, robią się różowe i patrzą ślepymi oczami w nowy niewspaniały świat i wyglądają całkiem jak dzieci, prawie jak ludzie. Naprawdę, fajna sprawa. *&lt;span style="font-style: italic;"&gt;**A w tym momencie last fm zapodał mi "My heart will go on", gdybym nie była sobą to uznałabym to za zajebiście sentymentalne. Na "Titanicu" płakałam zresztą jak bóbr, ale miałam 14 lat i wierzyłam w takie bzdury, jak miłość od pierwszego wejrzenia. Teraz mam 10 lat więcej i nie jestem nawet pewna czy w ogóle wierzę w miłość.***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Chirurgia ginekologiczna (lub raczej ginekologia chirurgiczna) jest zaś całkowicie obrzydliwa i poza tym, że używają  narzędzi chirurgicznych, to z chirurgią to nie ma nic wspólnego. Piękno chirurgii polega na przekraczaniu granicy między światem zewnętrznym a wnętrzem: jest skóra, tkanka podskórna, mięśnie, otrzewna; albo skóra, tkanka podskórna, kość, opony mózgowe. Trzeba przedrzeć się przez te wszystkie warstwy, żeby dotrzeć do sedna. To zajmuje czas, bo potrzeba czasu, żeby przygotować się do widoku, dotyku i zmieniania tego, co jest w środku. Dlatego właśnie nie mogę pokochać chirurgii plastycznej. I dlatego nie znoszę chirurgii ginekologicznej.Oni wchodzą we wnętrze bez przygotowania, upraszczają wszystko, wydzierają macicę przez pochwę, przypomina mi to rzeźnictwo. I tak ja wiem, że tak trzeba, że tak jest mniej powikłań i tak jest najlogiczniej, ale ja dorabiam do wszystkiego ideologię i ideologia ginekologii chirurgicznej nie przemawia do mnie.&lt;br /&gt;I poza okazjonalnym winem i okazjonalnymi spotkaniami, nie dzieje się nic. Znów zrobiło się cicho. Gdyby nie te egzaminy za trzy tygodnie, to pewnie by mnie to martwiło. A tak, to przewalają mi się po głowie wyrazy, czasem nawet zdania, ale większość czasu są tam tylko rzeczy do kupienia, sprawy do załatwienia i zegar biologiczny odliczający czas do egzaminów.&lt;br /&gt;Siedzę przed laptopem i nad książkami, przed sobą mam widok na bulwar Wilsona i ten widok kocham najbardziej w moim mieszkaniu. Jest taka śliczna kamienica na rogu - ciemny róż, z beżowymi dekorami, wysokie okna; i są latarnie świecące na pomarańczowo, szeroka ulica, zielone drzewa i przystanek autobusowy. Nocą to jest naprawdę piękne, tak pięknie puste, bez tych wszystkich ludzi, tylko puste chodniki, pusty przystanek, ta różowa kamienica i od czasu do czasu przejeżdżające samochody. Jak na to patrzę, to lepiej się czuję. Od kilku miesięcy ciągle się dusiłam, próbowałam zaczerpnąć powietrze, ale wciąż miałam szlam zamiast tlenu w płucach; myślałam, że już zawsze tak będzie, nawet zaczęłam palić, zaciągałam się mocno pierwszym, drugim, czwartym djarumem, w końcu kręciło mi się w głowie od nikotyny, ale wciąż się dusiłam. Teraz wreszcie, kiedy patrzę za okno w S., znów normalnie oddycham. Jeszcze chwila, a zacznę różowieć, może jeszcze trochę, a będę prawie jak człowiek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2592592858250760098?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2592592858250760098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2592592858250760098&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2592592858250760098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2592592858250760098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/05/ta-piosenka-to-tylko-dlatego-ze-jest.html' title='Ta piosenka to tylko dlatego, że jest naprawdę śliczna i strasznie prawdziwa.'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-6245710419635490092</id><published>2009-04-10T23:22:00.000+02:00</published><updated>2009-05-02T18:40:18.502+02:00</updated><title type='text'>♫ With your feet in the air and your head on the ground try this trick and spin it</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niesamowite, że jeszcze ktoś tu zagląda. Myślę, że powoli tracę zdolność pisania, straciłam łączność z moim układem limbicznym i chyba dlatego nie potrafię już znaleźć słów do napisania, to strasznie banalne i strasznie przykre, lubiłam egocentrycznie opisywać siebie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotykamy się w Stuttgarcie, na przystanku przed dworcem. Jest ciepło i wieje zimny wiatr, ja - czarny top z Polą Negri, czerwona walizka oparta o udo, on - niebieska koszulka i kask w ręku; niezręcznie całujemy się w policzek, jakby w świetle dziennym nasza relacja była trudniejsza do uchwycenia, rozmawiamy o jakichś nieistotnych sprawach, o jego przygodach na jachcie i mojej walce z językiem niemieckim; dopiero, kiedy wsiadam do pociągu zdobywam się na odwagę i całuję go w usta, na chwilę mam poczucie realności, ale konduktor cichym chrząknięciem przypomina mi o powrocie do nierealnej rzeczywistości z pociągami, biletami, egzaminami i innymi bzdurami, które niezmiennie irytują mnie absolutnym bezsensem.&lt;br /&gt;Z nim jest tak, jak ze wszystkimi innymi, jest tak, jak z moimi miastami. Uciekam z jednego w drugie i nigdzie nie zagrzewam miejsca. Ojciec pyta mnie, kiedy się zatrzymam, kiedy wreszcie siądę na przysłowiowej dupie i zacznę żyć jak przystało na porządnego obywatela naszej popierdolonej planety. Znaczy, ujął to kulturalniej i delikatniej, ale myślę, że o to mu mniej więcej chodziło. Problem w tym, że wizja porządnego życia porządnego obywatela z pracą od poniedziałku do piątku, oglądaniem telewizji w weekend, urządzania mieszkanka, gotowania obiadków, przyjmowania gości raz na tydzień, wyjazdów na narty w lutym i nad morze w lipcu przyprawia mnie o mdłości. W związku z tym spierdalam od Wizji z nadzieją, że się w końcu zmieni.&lt;br /&gt;Wizja.&lt;br /&gt;Albo ja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-6245710419635490092?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/6245710419635490092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=6245710419635490092&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6245710419635490092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6245710419635490092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/04/with-your-feet-in-air-and-your-head-on.html' title='♫ With your feet in the air and your head on the ground try this trick and spin it'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3574452218927501372</id><published>2009-04-06T22:54:00.006+02:00</published><updated>2009-04-06T23:29:19.678+02:00</updated><title type='text'>♫ I used to be a lunatic from the gracious days</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I used to be woebegone and so restless nights&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;my aching heart would bleed for you to see...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/DBUn499JSNY&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/DBUn499JSNY&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam właśnie napisać, że niewiele się zmieniło przez ostatnie półtora miesiąca, ale po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że zmieniło się strasznie dużo, tylko chyba nie chcę o wszystkim pisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzę ostatnio na spacery z wariatami, bez białych fartuchów nie różnimy się tak bardzo, oni tylko przekroczyli cienką czerwoną linię między życiem a szaleństwem, nasza strona jeszcze walczy, oni już oddali się demonom. Mamy grubą panią, która nie chce, żeby na nią patrzono, chudego pana, którego mózg stoi obok ciała, kilka dziewczyn, które nienawidzą swoich brzuchów, sześćdziesięciolatkę zakochaną w swoim ojcu i jeszcze kilku innych, a każdy z nich jest na swój sposób całkiem normalny. Uczę się ich języka, każdy mówi co innego, myśli co innego, a chodzi mu o jeszcze co innego. To trochę jak rozgryzanie szyfru Enigmy, pewnie mniej skomplikowane, ale znacznie ciekawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A 2. kwietnia po południu rozpłakałam się po raz pierwszy od ponad pół roku. Od kilku miesięcy próbowałam płakać, naprawdę się starałam, ale nie mogłam, wykrzywiałam gębę, mrużyłam oczy, wyginałam usta w podkówkę, ale nie wychodziło mi w ogóle, w końcu pomyślałam, że to już koniec, będę płakać tylko na filmach i przy cebuli, byłam już pewna, że kanaliki łzowe mi zarosły, ale 2. kwietnia po południu okazało się, że jest jednak dla mnie szansa. Trochę głupio wyszło, bo rozpłakałam się na ulicy, słuchając &lt;span style="font-style: italic;"&gt;No more I love you's&lt;/span&gt;, ale wreszcie poczułam się żywa. Wreszcie poczułam, że należę do rzeczywistości, tak jakby puściły koszmarne pęta starej, nieudanej mnie, starych, nieudanych związków, starych, zbyt udanych lęków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku dni płaczę więc przy byle okazji, to takie moje nowe hobby, wolę płakać na zapas, bo może znowu kiedyś coś się spierdoli i łzy nie będą chciały płynąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;And you know what mummy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Everybody was being really crazy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uh huh. The monsters are crazy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;There are monsters outside.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3574452218927501372?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3574452218927501372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3574452218927501372&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3574452218927501372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3574452218927501372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/04/i-used-to-be-lunatic-from-gracious-days.html' title='♫ I used to be a lunatic from the gracious days'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3715543249987259294</id><published>2009-02-24T23:45:00.001+01:00</published><updated>2009-02-24T23:47:37.423+01:00</updated><title type='text'>♫ Ces moments-là</title><content type='html'>Gdzieś między flakonem Chanel a telefonem znalazłam swoją samotność, zagrzebaną głęboko na dnie czerwonej torebki w notatniku w kwiatki i odtwarzaczu mp3. Nadgryziona obecnością &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mężczyzn mojego życia&lt;/span&gt;, zalana mocnymi drinkami i podduszona dymem lekkich papierosów, zagłuszona imprezami i przytłoczona zajęciami, czekała cierpliwie, aż znajdę ją na tej ławce nad rzeką Ill przy Quai Saint - Thomas.&lt;br /&gt;W moim wielkim mieszkaniu w centrum niewielkiego Strasbourga piję Merlota, rocznik 2004, zapalam kolejnego camela lighta, bo w kebab barze - jedynym miejscu, gdzie sprzedają papierosy po 19 - nie było innych i patrzę na miasto, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Chciałabym napisać mądre słowa o tym, jak to znalazłam się w zwrotnym punkcie mojego życia, albo o tym, że wszystko nabiera sensu, albo, że nie chcę niczego więcej od życia, chciałabym napisać te wszystkie rzeczy i nawet już je napisałam, tylko że były tak zajebiście nieszczere, że wszystko usunęłam. Bo prawda jest taka, że niezależnie od ilości wypitego merlota, liczby wypalonych papierosów, dni spędzonych w łóżku, bo postawienie stopy na podłodze wydawało się zbyt trudne, niezależnie od wszystkich bezsennych nocy, nie ma zwrotnych punktów w moim życiu, co ma swoje dobre strony, i nie ma tak, że wszystko nabiera sensu - czasem jeden element układanki uda mi się włożyć na odpowiednie miejsce i  zamiast dziewięćset dziewięćdziesięciu dziewięciu milionów puzzli zostaje mi już tylko dziewięćset dziewięćdziesiąt osiem i jestem wtedy z siebie bardzo dumna.&lt;br /&gt;Poza tym ja jeszcze bardzo wiele chcę od życia. Przestały na mnie działać wszystkie magiczne słowa, jakieś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na zawsze, na nigdy&lt;/span&gt;, jakieś deklaracje i wyznania, to mnie tylko bawi od pewnego czasu. Z dystansu ponad tysiąca kilometrów okazało się, że ja do magicznych słów nie zostałam stworzona, bo mnie się bardziej podoba flirtowanie z rezydentami niż jakieś deklaracje i wyznania bez pokrycia. Myślę, że tutaj, w wielkim mieszkaniu w niewielkim Strasbourgu, mogę wreszcie nauczyć się prawdziwej wolności. Z każdym dniem wychodzi mi coraz lepiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3715543249987259294?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3715543249987259294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3715543249987259294&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3715543249987259294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3715543249987259294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/02/ces-moments-la.html' title='♫ Ces moments-là'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2753724253600169356</id><published>2009-01-20T23:28:00.002+01:00</published><updated>2009-01-20T23:28:01.862+01:00</updated><title type='text'>♫ My home is your head</title><content type='html'>Warszawa jest stalowo niebieska tuż przed świtem, szarawobiała tuż przed zmrokiem, w ciągu dnia natomiast rozmywa się między samochodami, sklepami, kawiarniami i ludźmi w jakiś dziwny, nieokreślony kolor, który jednych odpycha, a drugich przyciąga. Mnie zdecydowanie przyciąga.  W metrze zmęczeni ludzie patrzą się w swoje pozornie wypoczęte odbicia w szybach kolejki, jeden pijak śpiewa stare piosenki, stara wariatka zaczepia ludzi, wyciszam się w głośnej muzyce, przymykam oczy i pozwalam przelatywać przez głowę obrazom guzów, naczyń, tętniaków, dysków, między każdą kolejną operacją, niczym przerwa na reklamę, pojawiają się zielone oczy, czarna czupryna i zawadiacki uśmiech. W każdym neuronie mojego mózgu, w każdym zakończeniu czuciowym mojej skóry i w każdym erytrocycie mojej krwi mam hologram z zielonych oczu, czarnej czupryny i zawadiackiego uśmiechu, to brzmi śmiesznie i głupio, ale taka jest prawda, zawirusował mi całe ciało, a jedyne, co mogę zrobić, to nauczyć się żyć z tą przewlekłą chorobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oraz, myślę, że powinnam wreszcie to napisać, bo to dla mnie ważne - wierzę w chirurgię. Wierzę w moc skalpela, hemostazy i disektora. Szczerze i całkowicie wierzę, że wszystko można naprawić, jeśli ma się dwie zdrowe, sprawne ręce i głowę na karku. Lekarze ze szpitala na Bródnie utwierdzają mnie w tym przekonaniu każdego dnia. Mogę nie ufać lekom, przeczytam setki artykułów zanim uwierzę w alternatywne metody leczenia, ale bezgranicznie wierzę w doktora P., kiedy usuwa guzy, w doktora G., kiedy usuwa chore dyski i w doktora S., kiedy pomaga chorym z parkinsonizmem. Wierzę w nich wszystkich i marzę, żeby kiedyś umieć tak naprawiać ludzi, jak oni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2753724253600169356?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2753724253600169356/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2753724253600169356&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2753724253600169356'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2753724253600169356'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/01/my-home-is-your-head.html' title='♫ My home is your head'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7725074861336766144</id><published>2009-01-18T02:32:00.005+01:00</published><updated>2009-01-18T08:41:22.550+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>ciekawa jestem czy jest jakiś limit na dobrych ludzi, na ludzi których się kocha. czy w ogóle można powiedzieć że ktoś zasługuje na dwóch dobrych ludzi w swoim życiu, a ktoś na dwudziestu. bo wiecie, ja nie uważam, że zasługuję na dobrych ludzi w moim życiu, a spotykam ich niesamowicie dużo. są i trwają, dzwonią, rozmawiają i pytają, im zależy i oni są w moim życiu, a ja się czasem zastanawiam, co ja takiego zrobiłam albo zrobię, że ich dostałam.  bo wiecie, mam rodziców, mam siostrę, mam przyjaciół i potencjalnego mężczyznę życia i ciągle sobie myślę, właściwie to ciągle się boję, że gdzieś tu kurwa jest haczyk. tu gdzieś musi być haczyk. jasne, no przeszło się przez depresję, przeszło się przez kilka nieudanych związków, nieokreśloną liczbę flirtów, parę przyjaźni i znajomości i oberwało się po gębie za naiwność, to wszystko to rzecz pewna, ale mimo wszystko, tak sobie patrzę na moje życie teraz i sobie myślę, że to jest fantastycznie dużo jak na kogoś takiego, jak ja. tak naprawdę to sobie myślę, wiecie, że Bóg, to raczej nie ma innej opcji - On po prostu istnieje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7725074861336766144?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7725074861336766144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7725074861336766144&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7725074861336766144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7725074861336766144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/01/ciekawa-jestem-czy-jest-jaki-limit-na.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-6096950421380172576</id><published>2009-01-06T23:07:00.003+01:00</published><updated>2009-01-06T23:16:31.448+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiecie, uczę się teraz dużo o bakteriach. To są takie fajne stworzenia, mają kolistą cząsteczkę DNA i czasem jakiegoś plazmida lub dwa, niektóre mają wici, a niektóre otoczki, a niektóre i wici i otoczki, i to są bardzo proste żyjątka, nie potrzebują za wiele, ewentualnie agaru czekoladowego albo podłoża MacConkeya. To nie są skomplikowane stworzenia, a dają sobie radę, potrafią nawet zabić człowieka, bo mają takie fantastyczne toksyny, którymi strzelają w rybosom 60S albo w płytkę nerwowo-mięśniową albo w komórki Renshawa. I naprawdę, chociaż to brzmi tak mądrze, to one są bardzo proste. Nie potrzebują odżywek do włosów, kropli do oczu, masażów na kręgosłup, kremów na zmarszczki i tabletek na depresję, żeby się dobrze poczuć. Ich priorytety są bardzo proste - jedzenie i podział komórkowy.Czasem sobie myślę, że na chuj nam tyle komórek. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piję setną kawę, ale i tak nie mogę się skupić na zespołach chorobowych związanych z zakażeniem EBV. Myślę, że robię się za stara na naukę; to trochę głupi moment na podobne wnioski, bo za tydzień mam egzamin, ale niestety - takie są fakty. Coraz częściej łapię się na tym, że chcę już robić coś, co przynosi wymierne efekty, chyba chcę już pracować, chciałabym wreszcie mieć poczucie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dobrze wykonanej pracy&lt;/span&gt;, chciałabym mieć wreszcie wrażenie, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ratuję komuś życie&lt;/span&gt; albo chociaż że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pomagam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może po prostu jestem leniwa. To nie jest całkowicie wykluczone.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-6096950421380172576?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/6096950421380172576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=6096950421380172576&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6096950421380172576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6096950421380172576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2009/01/wiecie-ucz-si-teraz-duo-o-bakteriach.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-8777934282775793251</id><published>2008-11-07T23:53:00.003+01:00</published><updated>2008-11-08T00:10:05.454+01:00</updated><title type='text'>Bransoletki, perfumy i dżin z tonikiem</title><content type='html'>Widziałam dziś dziwkę na przystanku. Miała bladą cerę, krwiste usta i kraciastą mini, zatoczyła się lekko na ugiętych nogach, wsiadając do taksówki i ciągnąc za sobą drugą kurwę, trochę ładniejszą. Obie wyglądały na tanie i zmęczone, ale nie potrafiłam im współczuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie odnajduję siebie w dziewczynie, która Cię kochała. Myślę, że byłam wtedy lepsza - teraz jestem znowu sobą. Mam wrażenie, że minęło od nas miliony lat świetlnych i patrzę na Ciebie już tylko przez pryzmat tego, kim kiedyś byłeś, kim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;my &lt;/span&gt;byliśmy. Wciąż szukam mężczyzny, z którym mogłabym przeżyć taką historię; jest ich niewielu, a i tak, choć są przystojniejsi, mądrzejsi, ciekawsi, mogłabym z nimi stworzyć już tylko cień podobnej historii. Pogodziłam się z tym, zrobiłam się &lt;i&gt;cyniczna&lt;/i&gt;, doszłam wreszcie do upragnionego etapu, kiedy już nawet Ty mnie nie poruszasz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-8777934282775793251?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/8777934282775793251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=8777934282775793251&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/8777934282775793251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/8777934282775793251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/11/bransoletki-perfumy-i-din-z-tonikiem.html' title='Bransoletki, perfumy i dżin z tonikiem'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2339850063736651286</id><published>2008-11-06T00:26:00.005+01:00</published><updated>2008-11-06T14:45:25.321+01:00</updated><title type='text'>♫ Somedays aren't yours at all</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/krKZIyime4k&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/krKZIyime4k&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wróciłam do Szwajcarii,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; so to speak&lt;/span&gt;, mama wzdycha &lt;span style="font-style: italic;"&gt;co z ciebie wyrosło&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nic dobrego&lt;/span&gt; chcę jej odpowiedzieć, ale zamiast tego wybucham śmiechem, śmiech ratuje wiele kiepskich konwersacji.  &lt;span&gt; Stałe związki to rosyjska ruletka, ostatecznie ktoś musi zginąć, nikt rozsądny w taką grę nie wchodzi, a ja zawsze byłam rozsądna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;wokół mnie jest dużo ludzi, dużo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyjaciół&lt;/span&gt;, bo tak chyba nazywają się ludzie, którym zależy. oni się o mnie martwią i chyba chcą mi pomóc, strasznie mnie to dziwi.&lt;br /&gt;bardzo, bardzo bym chciała, żeby te podłe dni się wreszcie skończyły, żebym przestała zawodzić wszystkich wokół, żebym wreszcie była&lt;span style="font-style: italic;"&gt; idealna&lt;/span&gt;, tak bardzo bym chciała, żeby przestało mi się kręcić w głowie, żebym nie zasypiała w tramwaju ze zmęczenia, żebym wracała do domu pełna energii do nauki. żebym się dużo uczyła i nie była ciągle zmęczona - tego bym chciała, ale najwyraźniej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;you can't always get what you want&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;dużo dziś chodziłam, ostatnio dużo chodzę, to trochę pomaga - massive attack w słuchawkach, czarne szpilki, skórzana kurtka, obcisłe dżinsy, wtedy czuję się całkiem silna. jesień eksplodowała na drzewach, planty jesienne są najpiękniejsze, mimo tych wszystkich ludzi. tak właściwie to ci ludzie są całkiem fajni - takie pocieszające to jest, że są ludzie i też żyją, i że mają mniej lub bardziej chujowo.&lt;br /&gt;w kościele stałam koło strasznie starej kobiety, obie położyłyśmy dłonie na ławce i zrobiło mi się słabo, bo nagle zobaczyłam moje dłonie za pięćdziesiąt lat, a ja lubię swoje dłonie, z długimi i szczupłymi palcami, różowymi paznokciami i gładką skórą. ta stara kobieta miała też długie palce, tylko z pogrubiałymi stawami, zdeformowanymi różowymi paznokciami i skórą z plamami i niebieskimi żyłami, i te dłonie już nie były ładne, one były stare.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2339850063736651286?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2339850063736651286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2339850063736651286&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2339850063736651286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2339850063736651286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/11/somedays-arent-yours-at-all.html' title='♫ Somedays aren&apos;t yours at all'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7771779369544768753</id><published>2008-10-23T23:35:00.006+02:00</published><updated>2008-10-24T00:32:56.442+02:00</updated><title type='text'>♫  “Is there anything I can do for you dear? Is there anyone I could call?”“No and thank you, please Madam. I ain’t lost, just wandering”</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/nL49yZNE4yk&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/nL49yZNE4yk&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam ostatnio złe sny, krzyczę we śnie &lt;i&gt; a więc Bóg istnieje! &lt;/i&gt; i w tym samym momencie przelatuje koło mnie nietoperz, budzę się przerażona, a potem znów zasypiam i  jest dużo umierania i złych uczuć w moich snach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy chce się zmienić, wszyscy się zmieniają, robią liftingi, zaczynają się uczyć lub przestają palić, ale tak naprawdę nikt się nie zmienia, robimy podstawówkę z dorosłości i co roku dostajemy czerwony pasek po dupie za nasze osiągnięcia. Ja przynajmniej, ja wciąż jestem zastraszoną ośmiolatką, którą dręczy kolega w szkole, wciąż jestem poważną ośmiolatką, czytającą encyklopedie, wciąż jestem samotną ośmiolatką siedzącą na pieprzonym parapecie, bezowocnie czekającą na gości, którzy mieli przyjść na moje urodziny. I to wcale nic, że mam 23 lata, uchodzę za bezwzględną sukę, mam powodzenie wśród facetów i na nikogo nie muszę czekać. To wszystko, co mam, co zdobyłam pracą, manipulacją, sex appealem, to wszystko, to są próby samotnej, zastraszonej, poważnej ośmiolatki, żeby wreszcie zejść z parapetu. Ale wiecie. Ludzie się przecież nie zmieniają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś na Łobzowskiej zobaczyłam śnieg, uśmiechnęłam się do siebie i &lt;span&gt;pomyślałam&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; - takie cuda tylko w Polsce, &lt;/span&gt;a potem zobaczyłam spalony samochód i gaśnicę rzuconą metr dalej, chciałam zbudzić się przerażona, ale tym razem to nie był sen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7771779369544768753?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7771779369544768753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7771779369544768753&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7771779369544768753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7771779369544768753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/10/is-there-anything-i-can-do-for-you-dear.html' title='♫  “Is there anything I can do for you dear? Is there anyone I could call?”&lt;br&gt;“No and thank you, please Madam. I ain’t lost, just wandering”'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-196952914385655126</id><published>2008-10-14T23:00:00.000+02:00</published><updated>2008-10-14T23:23:10.815+02:00</updated><title type='text'>♫ C'est que l'existence, sans un peu d'extrême, est inacceptable</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/z-ZdFTYTdAY&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/z-ZdFTYTdAY&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecie, blondyn potrafi być dosyć przekonujący i chyba spróbuję tę całej osławionej monogamii, bo to może być całkiem ciekawy eksperyment, choć zapewne krótki i wybuchowy. Póki co piekę czekoladowe muffiny, uczę się przebiegu nerwów czaszkowych, wkuwam niemieckie słówka i wydaję nieprzeciętną fortunę na bieliznę i książki, dwie największe słabości mojego życia (moja mama wznosi w takich chwilach oczy do nieba i mówi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziecko, Ty zostań jednak chirurgiem plastycznym, bo Ty bogata musisz być&lt;/span&gt;). Życie kręci mi się jak w kalejdoskopie od wszystkich rzeczy do nauczenia, języków do poznania i ludzi do zrozumienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takiego października jeszcze nie było.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-196952914385655126?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/196952914385655126/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=196952914385655126&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/196952914385655126'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/196952914385655126'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/10/cest-que-lexistence-sans-un-peu-dextrme.html' title='♫ C&apos;est que l&apos;existence, sans un peu d&apos;extrême, est inacceptable'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3021247050647913084</id><published>2008-10-10T19:46:00.004+02:00</published><updated>2008-10-10T20:03:17.449+02:00</updated><title type='text'>♫ My, my, how can I resist ya?</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/k7rCQ1LMJvc&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/k7rCQ1LMJvc&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogłabym pisać o wielu rzeczach, bo ostatnio wiele rzeczy się dzieje, na przykład: siedzę na dworcu w Berlinie i czekam na pociąg i dostaję smsa o treści &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gratulujemy! Wygrałeś Sony Vaio&lt;/span&gt;. Pomijając męską formę zwrotu to reszta okazała się prawdą. Naprawdę wygrałam Sony Vaio. No bo jak wiecie, ja kocham Bonda. Colę Zero też kocham. A Cola Zero rozdaje bilety na Bonda, 7 dwuosobowych biletów dziennie i kiedy kupowałam w niedzielę Colę Zero, żeby mieć co pić w drodze do Berlina, to tylko te bilety na Bonda mnie zafascynowały, no bo serio - znacie kogoś, kto wygrałlby latopa w jakimś konkursie? Ja nie znam. Więc wysłałam smsa z nadzieją wygrania dwuosobowego biletu na Quantum of Solace. No i widzicie, biletu nie wygrałam. Ale mocarny Sony Vaio jest mój już od poniedziałku (a &lt;a href="http://vaio.sony.co.uk/view/ShowProduct.action?product=VGN-AR71M&amp;amp;site=voe_en_GB_cons&amp;amp;category=VN+AR+Series" target="_blank"&gt;mocarny&lt;/a&gt; jest naprawdę, i &lt;a href="http://www.sirius.pl/obrazki/20556/m/s_9/2055638.jpg" target="_blank"&gt;piękny&lt;/a&gt; też, i ponoć Bond w QoS go używa!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast mój problem z mężczyznami polega głównie na tym, że my się nawzajem za bardzo lubimy. To prowadzi do różnych dwuznacznych sytuacji, które czasem prowadzą do sytuacji bardzo jednoznacznych. Ja najwyraźniej nie jestem z gatunku monogamicznego, mnie są potrzebne w życiu podniety; spokój i cisza sprawdza się tylko na krótką metę, na dłuższą metę mnie jest potrzebna różnorodność. I-n-t-e-r-n-a-c-j-o-n-a-l-n-o-ś-ć, to moje nowe odkrycie, jak bowiem można oprzeć się wysokiemu, przystojnemu brunetowi, który jest muzykiem, lekarzem i zapaśnikiem na raz, i po zakończeniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Winner Session, &lt;/span&gt;kiedy sączę margeritę,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;mówi do mnie z rozbrajającym uśmiechem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;well, i didn't understand any of your presentation, I was too busy admiring you in your dress. &lt;/span&gt;No przecież nie da się nie ulegnąć i, tak, ja wiem, że romanse na wyjeździe to straszne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cliche&lt;/span&gt;, ale mówię Wam tego trzeba spróbować. Życie nabiera zupełnie innych barw. Na przykład, można wylądować 4. października na placu przed Reichstagiem i, nie zważając na dzikie tłumy patriotycznych Niemców, całować się namiętnie z wyżej wymienionym brunetem lub też można stać w metrze i również całować się z ww. brunetem; lub też można... tak naprawdę to wszystko można. Najciekawsze zaś jest to, że potem ów brunet pisze smsy oraz maile, więc wiecie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;the plot thickens&lt;/span&gt;, tym bardziej, że ja również w Polsce nie potrafię się powstrzymać, co prowadzi do zabawnych sytuacji, na przykład mówię, że spotykam się wieczorem z moim facetem, a kumpela z niewzruszoną miną pyta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;z którym? &lt;/span&gt;I wiecie, co jest najgorsze? Musiałam dobrze zastanowić się nad odpowiedzią.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3021247050647913084?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3021247050647913084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3021247050647913084&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3021247050647913084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3021247050647913084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/10/my-my-how-can-i-resist-ya.html' title='♫ My, my, how can I resist ya?'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-1966844201159390481</id><published>2008-09-30T22:16:00.008+02:00</published><updated>2008-10-12T22:51:15.124+02:00</updated><title type='text'>♫  I'm not ready yet for the light to dim</title><content type='html'>Berlin zachwycił mnie tym razem. Od flirtów z kolejnymi naukowcami dostawałam zawrotów głowy, pod koniec dnia śmiałam się już w twarz zagadującym niedoszłym amantom, bo z niejasnych dla mnie przyczyn połączenie czarnych szpilek z neurochirurgią działa na mężczyzn bardzo podniecająco. Przez kilkadziesiąt godzin żyłam zupełnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;inaczej&lt;/span&gt;, opowiadałam o dostępach neurochirurgicznych i deficytach neurologicznych, dużo się uśmiechałam i ponoć za dużo czarowałam. Nie licząc na nic, spakowałam się i przygotowałam na koniec tej dziwnej bajki. I w najśmielszych marzeniach nie wyobrażałam sobie takiej sytuacji jak dzisiaj - siedzę już w pociągu relacji Berlin Hauptbahnhof - Kraków Główny i dzwoni M. i mówi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kate, wracaj do nas, wygrałaś. &lt;/span&gt;Mówi to akurat, kiedy przekraczam nieistniejącą granicę między Niemcami a Polską i coraz intensywniej myślę o blondynie z niebieskimi oczami, tak zupełnie innym od niedoszłych amantów z ESC.  I potem, już w domu, siedząc przy winie i przysypiając w Jego ramionach, jest mi dobrze, tak dobrze, jak już dawno nie było. Jeśli kiedykolwiek. Więc już mi się nie chce jechać gdziekolwiek i wracać do tej dziwnej bajki, gdzie jestem dziewczyną w czarnych szpilkach, z torbą pełną artykułów neurochirurgicznych i głową nabitą bzdurami.&lt;br /&gt;Ale On sam mówi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kate, wracaj do nich, walcz do końca. &lt;/span&gt;Więc jutro znów czeka mnie pociąg relacji Kraków Główny - Berlin Lichtenberg, a potem kolejny raz będę mówiła o oponiakach, a potem znowu będę wsiadała do pociągu relacji Berlin Lichtenberg - Kraków Główny i tłukła się dwanaście godzin do ojczyzny. Więc wiecie, trzymajcie kciuki w czwartek, bo walczę do końca, wiecie, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;first place is never enough.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-1966844201159390481?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/1966844201159390481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=1966844201159390481&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1966844201159390481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1966844201159390481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/09/im-not-ready-yet-for-light-to-dim.html' title='♫  I&apos;m not ready yet for the light to dim'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3213200296738000048</id><published>2008-09-15T21:23:00.007+02:00</published><updated>2008-10-14T23:04:37.934+02:00</updated><title type='text'>In limbo</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie mogą mi wyjść z głowy Jego oczy, duże, brązowe, przerażone oczy, po raz pierwszy poczułam na karku oddech śmierci, stała koło mnie, widziałam jej odbicie w Jego źrenicach, miał taki wyraz twarzy, jakiego nigdy u nikogo  nie widziałam - taka szara twarz, i te wielkie oczy, i ten grymas ust, wygięte w podkówkę, trochę jakby chciał krzyczeć, ale już nie miał sil; a potem rozkraczył się nad przepaścią miedzy życiem a śmiercią. uginaliśmy mu mostek i naprawdę miałam wrażenie, że wróci na tę dobrą stronę, w końcu po to byliśmy na tej obskurnej sali chorych, ze starym defibrylatorem i zepsutym ssakiem, żeby ciągnąć go na tę dobrą stronę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; a potem stałam jak idiotka, uciskając worek ambu, nie wiem ile czasu tak stałam, zdążyło pójść 5 jednostek adrenaliny, dopamina w kroplówce i chyba jeszcze jedna dawka ksylokainy, w każdym razie niedługo to trwało, patrzyłam na zapis ekg jak zmienia się z migotania na asystolię a potem na takie dziwne szlaczki, kiedy go masowali, aż w końcu anestezjolog rozłożył ręce i beznamiętnie, zupełnie bez wyrazu, zapytał  &lt;/span&gt;&lt;i style="font-style: italic;"&gt;- no to co?, już wystarczy, nie?&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;; a potem jeszcze - &lt;/span&gt;&lt;i style="font-style: italic;"&gt;ma ktoś zegarek&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyszło całkiem przypadkiem, że ostatnia zrobiłam krok do tylu, jakoś tak kretyńsko symbolicznie wyszło, bo sama zostałam przy łóżku, kiedy przestałam pompować w niego powietrze i położyłam ambu obok jego głowy. potem jeszcze tylko słyszałam jak pielęgniarka dzwoniła po kogoś do sprzątania, bo to się robi z człowiekiem po śmierci, sprząta się go.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;i wiecie, śmierć jednak wcale nie jest pojęciem abstrakcyjnym, ona ma całkiem realną postać, nie trzeba jej widzieć, wystarczy ją poczuć, żeby być tego pewnym. i nie wierzcie tym wszystkim pięknym kurwa filmom, gdzie umieranie wygląda tak godnie i podniośle, umieranie jest brzydkie i samotne, śmierdzi spalonymi włosami od defibrylacji i wyrzyganą krwią, i otaczają ją bezradni lekarze - ci pieprzeni "bogowie życia i śmierci", i pielęgniarki - te, co to "mają pocieszać i za rączkę trzymać w ciężkich chwilach", i jedna głupia studentka, która tak naprawdę nie wiadomo, co robi i dlaczego, i jeszcze jeden pacjent na sąsiednim łóżku, któremu każą się "odwrócić na drugi bok i spać". I tak wygląda umieranie w polskich realiach i niech mi nikt nie mówi o ideałach i Boskim prawie, bo to jest chujnia, moi drodzy, nic więcej, tylko zwykła chujnia.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3213200296738000048?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3213200296738000048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3213200296738000048&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3213200296738000048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3213200296738000048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/09/in-limbo.html' title='In limbo'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2881539876143652503</id><published>2008-09-12T21:40:00.001+02:00</published><updated>2008-09-12T21:41:01.081+02:00</updated><title type='text'>♫  El Mañana</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/DEB7i8bSwNA&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/DEB7i8bSwNA&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecie, chyba za dużo się dzieje, żebym mogła ogarnąć to wszystko, ubrać w słowa i opisać. Czuję się trochę tak, jakbym właśnie wylądowała na Marsie. Jeszcze nie bardzo potrafię tu się poruszać, jeszcze nie wiem, jak tu się żyje, nie wiem przede wszystkim, jak długo tu wytrzymam, ale póki zapiera mi dech w piersi przy każdym nowym odkryciu, to nie chcę się stąd ruszać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym, że jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dobrze&lt;/span&gt; nie mówię nikomu, nie mówię nawet sobie, wciąż wynajduję kolejne powody, żeby uznać, że dobrze jednak nie jest albo że zaraz będzie źle, mam poczucie nadchodzącej katastrofy, jakbym patrzyła na piękny zachód słońca i majaczące w oddali ciemne chmury. Wiecie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I chyba nie mam nic więcej do powiedzenia na ten moment.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2881539876143652503?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2881539876143652503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2881539876143652503&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2881539876143652503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2881539876143652503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/09/el-maana.html' title='♫  El Mañana'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7763939835198049424</id><published>2008-08-21T11:01:00.002+02:00</published><updated>2008-08-21T22:55:00.100+02:00</updated><title type='text'>♫ Sparring Partner</title><content type='html'>Zakładam bluzki na lewą stronę i nie zauważam różnicy, kładę się spać o 1 w nocy i zasypiam o 6 rano, a jedyną różnicę jaką zauważam to kolor nieba, chodzę z kamieniem w brzuchu i ściskiem w gardle, ale udaję, że wszystko jest ok, żeby nikt nie zauważył różnicy. Pcham się rękami i nogami w wielki znak zapytania, walcząc o ideę, w którą przecież już dawno przestałam wierzyć i po raz pierwszy od bardzo długiego czasu nie zastanawiam się nad konsekwencjami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyraźniej jestem głupsza niż myślałam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7763939835198049424?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7763939835198049424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7763939835198049424&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7763939835198049424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7763939835198049424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/08/sparring-partner.html' title='♫ Sparring Partner'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7937314190992774180</id><published>2008-08-03T16:10:00.011+02:00</published><updated>2008-10-14T23:06:18.877+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nad jednym z praskich bloków wznosił się ciemnoszary dym, w oddali słychać było nadjeżdżające wozy strażackie. Stałam na przystanku i patrzyłam na niebieski budynek, odtwarzając klatka po klatce wydarzenia ostatnich czterech tygodni.  Akurat podjechała pięćsetka, kiedy zapijałam przypływ pierwszej tęsknoty resztką coli. Zgniotłam puszkę i wsiadłam do autobusu. W ciemnych okularach szpital wydawał się nieco mniej brzydki i nieco bardziej nierealny. Przymknęłam oczy, miałam kwadrans na drzemkę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponoć wydoroślałam przez ten miesiąc w Warszawie, mama twierdzi, że to dobrze, ja tylko widzę, że przytyłam i to nie jest dobrze, ale gdybym tylko mogła tam wrócić, zrobiłabym to natychmiast. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jeden dzień bez szpitala a Tobie już się znudziło?&lt;/span&gt; pytają mnie w domu, kiedy kobinuję, jak połączyć wyjazd do Berlina z powrotem do Warszawy i szpitala, przynajmniej na tydzień, dla tych kilku dni z mózgami i kręgosłupami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I oczywiście dla Piotrusia Pana. Nie wiem, w którym momencie zasłużyłam na błysk szacunku w spojrzeniu Pieprzonego Mizogina, jednak od tej pory stał się moim najlepszym sprzymierzeńcem w szowinistycznym świecie neurochirurgii. Zmiana układu sił wymagała zmiany przydomka i P. po chwili zastanowienia ochrzciła go Piotrusiem Panem: za  dystans i wyśmiewanie się ze wszystkiego i wszystkich, i za ten ułański charakter, który czynił z niego istną kopię Wieniawy Długoszowskiego. Nie wiem, kiedy zaczęłam asystować tylko do jego operacji, nie wiem, dlaczego pozwolił mi robić przy stole operacyjnym rzeczy, których chyba nie robił żaden student medycyny po czwartym roku studiów, a już zupełnie nie wiem, jak zawiązaliśmy cichy pakt anarchistów oddziałowych. Zaglądaliśmy ludziom do czaszek, oglądaliśmy krwiaki i guzy, a potem paliliśmy papierosy w łazience, rzucając w siebie ironią i porozumiewawczymi spojrzeniami. On flirtował, ja udawałam niezainteresowaną, on robił z siebie idiotę, ja udawałam, że idiotką nie jestem, on zwalał mnie z nóg swoją inteligencją, ja udawałam pełne opanowanie, i tak, w atmosferze odwiecznej gry między płciami, nadszedł ostatni czwartek lipca. Kupiłam ciastka, uścisnęłam dłoń Profesorowi, zabrałam z szafy niebieskie ubranie, wreszcie powiedziałam wszystkim dziękuję i do widzenia. Na odchodne rozejrzałam się jeszcze z nadzieją, szukając porozumiewawczego spojrzenia. Bezowocnie. Odwróciłam się więc i miałam już wyjść z poczuciem głupiego zakończenia fascynującej relacji, gdy nagle zostałam porwana w ramiona i obdarzona trzema całusami - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po słowiańsku się pożegnamy, pani doktor. &lt;/span&gt;Zobaczyłam dobrze mi znany szelmowski uśmiech, usłyszałam parę ciepłych słów i już wiedziałam, że to wcale nie koniec, że, jeśli tylko zechcę, mogę zawsze wracać do tego magicznego miejsca, gdzie ratuje się życie, grzebiąc ludziom w mózgach i rdzeniach kręgowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kiedy wyszłam ze szpitala, uderzyła mnie fala gorąca bijąca od rozgrzanego chodnika. Na ustach poczułam wilgoć nadciągającej burzy. Zadarłam głowę do góry i popatrzyłam w oślepiające, duszące słońce - na języku rozlał mi się słodki smak wolności.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7937314190992774180?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7937314190992774180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7937314190992774180&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7937314190992774180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7937314190992774180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/08/nad-jednym-z-praskich-blokw-wznosi-si.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3514483249570731719</id><published>2008-07-16T19:21:00.003+02:00</published><updated>2008-07-16T19:30:42.831+02:00</updated><title type='text'>"Czemu Ty zawsze musisz się pchać pod prąd? No jak pstrąg."</title><content type='html'>I w końcu do tego doszło, wreszcie uwierzyłam, że kobiecość i chirurgia nie idą w parze, wmówili mi to w ciągu tygodnia, a ja patrzę w lustro i znowu się nie rozpoznaję, i znowu muszę zadawać sobie pytanie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czy ty na pewno wiesz, czego chcesz, głupia mulico?&lt;/span&gt; . Mężczyźni neurochirurdzy mówią mi, że chcę mieć męża i dzieci, że po to tak naprawdę jestem na świecie, a mnie chce się płakać, bo zawsze myślałam, że jestem po coś więcej i nagle moje 23-letnie życie poświęcone wszystkiemu, tylko nie poszukiwaniom &lt;span style="font-style: italic;"&gt;miłości mojego życia, &lt;/span&gt;zaplanowane co do joty, z wyjątkiem punktu dotyczącego małżeństwa i rodziny, wypełnione dyżurami i pracami naukowymi zostało ośmieszone i obrócone w niwecz. Nagle więc okazało się, że nie jestem tym, kim myślałam, że jestem, nagle mówią mi, że jestem albo dziwolągiem, albo lesbijką, bo normalne kobiety nie mogą być chirurgami. I mam wrażenie, że waliłam głową w mur już tak długo, że potrzebuję kranioplastyki, którą rzecz jasna wykona mi neurochirurg mężczyzna, a kiedy się obudzę, pokiwa wyrozumiale głową i powie&lt;span style="font-style: italic;"&gt; no, a nie mówiłem, dziecino?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W takie dni, takie jak ten, jestem strasznie wyczerpana walką.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3514483249570731719?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3514483249570731719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3514483249570731719&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3514483249570731719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3514483249570731719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/07/czemu-ty-zawsze-musisz-si-pcha-pod-prd.html' title='&quot;Czemu Ty zawsze musisz się pchać pod prąd? No jak pstrąg.&quot;'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-4649415332770614956</id><published>2008-07-11T20:15:00.004+02:00</published><updated>2008-07-11T20:42:40.977+02:00</updated><title type='text'>Neurochirurg jest jak Hannibal Lecter, tylko, że nie zjada tego, co przygotował.</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Delikatnieję po nieprzespanej nocy z litrem wiśniówki, paczką papierosów i rozmowami do szóstej rano. Odkrywam klimaty i tereny zupełnie mi obce, klasyka i symetria wkradają się w mój tak dobrze oswojony chaos, zakłócają mi harmonię mentalnego bałaganu, zmuszają do porządkowania życia, nawet mieszkanie opuszczam wysprzątane. Jest trochę tak, jak w moim ostatnim śnie. Stałam nad urwiskiem i patrzyłam na ciemnoniebieską toń, i bardzo, bardzo chciałam skoczyć, bo woda była taka czysta i chłodna a mnie było tak strasznie gorąco, ale zabrakło mi odwagi, aby zrobić ten jeden nierozważny krok do przodu. Obudziłam się, ale wciąż mocno stoję na dwóch mocnych nogach czekając, aż wreszcie ktoś wytrąci mnie z równowagi. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiecie, widok żywego tętniącego mózgu, to jest naprawdę coś, to jest coś równie cudnego, jak różowe jelita z dobrą perystaltyką lub też szarawa trzustka o grudkowej konsystencji. Uczą mnie neuroanatomii i pozwalają myć się do zabiegów, o których czytałam tylko w bardzo mądrych książkach. Dzisiaj pomagałam włożyć człowiekowi elektrodę do mózgu i &lt;a href="http://www.webmd.com/parkinsons-disease/pallidotomy-posteroventral-pallidotomy-for-parkinsons-disease"target="_blank"&gt;smażyliśmy&lt;/a&gt; mu z doktorem gałkę bladą*, a przedwczoraj, przedwczoraj to dotykałam miliona dolarów i patrzyłam jak za pomocą &lt;a href="http://www.medtronicnavigation.com/procedures/navigation/systems/treon.jsp" target="_blank"&gt;technologii&lt;/a&gt; z &lt;a href="http://www.meditec.zeiss.com/C1256CAB00599F5D/Contents-Frame/6D984F8897BC53A88825726C00010C31" com="" products="" cusa="" shtml="" target="_blank"&gt;kosmosu&lt;/a&gt; można usunąć naczyniaka jamistego, a jeszcze we wtorek trzymałam hak, prawdziwy hak i odsuwałam doktorowi płat czołowy, żeby mógł wyssać glejaka, który zajmował pacjentowi pół głowy. Nie no, mówię Wam, są rzeczy, o których nie śniło się filozofom, a które dla chirurgów są rzeczywistością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*wolałabym jednak zobaczyć &lt;a href="http://www.surgeryencyclopedia.com/Ce-Fi/Deep-Brain-Stimulation.html"target="_blank"&gt;to&lt;/a&gt;, bo raz, że &lt;a href="http://www.medtronicnavigation.com/procedures/functional_neurosurgery.jsp"target="_blank"&gt;ładniejsze technicznie&lt;/a&gt;, dwa, że lepsze dla pacjenta, ale kochany NFZ nie ma zwykle kasy na takie bajery.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-4649415332770614956?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/4649415332770614956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=4649415332770614956&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4649415332770614956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4649415332770614956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/07/neurochirurg-jest-jak-hannibal-lecter.html' title='Neurochirurg jest jak Hannibal Lecter, tylko, że nie zjada tego, co przygotował.'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-8099490164821016402</id><published>2008-07-05T15:49:00.008+02:00</published><updated>2008-07-05T16:09:27.059+02:00</updated><title type='text'>Gdzieś po drodze do celu potykam się o przypadkowe myśli</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tramwaj numer 8, chłopak i dziewczyna, 15 lat na oko, zielona bluza - on, chabrowe spodnie - ona, każde z wielkim słuchawkami na uszach,  trzymają się za ręce i kołyszą w rytm muzyki, każde w rytm swojej, taka komunikacja bez słów, taka alienacja w dotyku splecionych dłoni. Nie mogę oderwać od nich oczu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę oderwać oczu od wielu rzeczy ostatnimi czasy, życie fascynuje mnie coraz bardziej, M. mówi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie poznaję cię od dwóch miesięcy, nigdy nie widziałem cię takiej radosnej, &lt;/span&gt;ze zdziwieniem stwierdzam, że ja coraz bardziej rozpoznaję siebie w lustrzanym odbiciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponoć śmieszna jest personifikacja chirurgii, jeszcze śmieszniejsza jest ponoć teza, że ludzkie wnętrzności są piękne, najpewniej sama jestem śmieszna z tym moim dziwnym hobby. Jednak mimo to wciąż uważam, że&lt;span&gt; najpiękniejszy jest moment przyłożenia skalpela do skóry, ten ułamek sekundy między obcością a intymnością, ostatnia chwila przed przekroczeniem nieprzekraczalnej bariery. Ma to w sobie coś z sacrum, ja zaś mam potrzebę sacrum, szukam go wszędzie, póki co przy stole operacyjnym znajduję je najłatwiej.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-8099490164821016402?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/8099490164821016402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=8099490164821016402&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/8099490164821016402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/8099490164821016402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/07/tramwaj-numer-8-chopak-i-dziewczyna-15.html' title='Gdzieś po drodze do celu potykam się o przypadkowe myśli'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2070372939386456112</id><published>2008-06-04T22:20:00.006+02:00</published><updated>2008-06-04T23:27:22.552+02:00</updated><title type='text'>Cogito, ergo sum</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;łamane przez ♫ &lt;a href="http://www.sendspace.com/file/fxihbw" target="_blank"&gt;Goraszewską&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W bloku naprzeciwko zaczadziła się 27-letnia dziewczyna. Był majowy ranek, słońce świeciło a ja chyba leczyłam się z kaca, kiedy jej siostra znalazła trupa w łazience.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Otwieram szeroko okna, zaciągam się czerwcowym zapachem miasta i zastanawiam się, po co pisać równanie z wielkich liczb życia, skoro i tak ostatecznie zostanie ono pomnożone przez zero?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;W te duszne i lepkie dni najlepiej słucha mi się Interpolu z ciężkim brzmieniem gitar i świdrującym głosem Banksa; a potem, wieczorem, kiedy siedzę w książkach i słownikach, wtedy najlepiej brzmi Saez, melancholijny, przerażający, momentami łudząco podobny do Cantata.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gdybym mogła określić to, co czuję, powiedziałabym, że myślę. Bo tak naprawdę niewiele czuję, nie wiem czy raczej moje uczucia nie są wytworem intelektu, wypracowanym mechanizmem życia w społeczności, utartym schematem zachowań, które definiuje się jako: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;radość, smutek, złość &lt;/span&gt;i inne, których nazw sobie nie przypominam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I zdarzają się takie momenty - otwiera się jakaś głęboka przepaść w środku mnie, tak jakby zapadały się trzewia, płuca nie napełniały się powietrzem a serce przestawało bić na parę ułamków sekund. Są to momenty największej jasności umysłu. &lt;br /&gt;Ostatnie wyładowania neuronów.&lt;br /&gt;Sekundy życia tuż przed śmiercią.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2070372939386456112?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2070372939386456112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2070372939386456112&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2070372939386456112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2070372939386456112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/06/cogito-ergo-sum.html' title='Cogito, ergo sum'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2324999292151831192</id><published>2008-05-28T01:14:00.005+02:00</published><updated>2008-05-28T09:31:23.404+02:00</updated><title type='text'>♫ I'm just a stranger, even to myself</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Dziś rano, 8.17, ostre słońce, ulica Kopernika, zapach kwiatów przy budynku z trupami i zapierające dech w piersiach wrażenie, że cofnęłam się w czasie. Nagle jest rok 2004, październik roku pańskiego 2004, jestem w czarnej ołówkowej spódnicy, czarnym żakiecie i białej koszuli, i jest tak strasznie gorąco, świeci ostre słońce i pachną kwiaty (tak, jak cztery lata później, w maju roku pańskiego 2008) i jest aula Katedry Biochemii i wielki napis MEDICUS HOMO EST, siedzę koło jakiejś wysokiej blondynki, poczciwej z twarzy, pożycza mi długopis do podpisania jakiegoś świstka, coś o zobowiązaniach studenta medycyny (dziś nie poznałabym jej na ulicy); potem wywołują nas po nazwisku, oczywiście potykam się na schodku (G. potem powie "strasznie współczułam tej lasce, która się potknęła na oczach wszystkich"), coś odbieram, chyba indeks i komuś ściskam rękę, ale nie wiem komu, nie pamiętam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam wtedy takie strasznie duże przerażone oczy i błogosławioną niewiedzę wymalowaną na naiwnej twarzy; chyba nie byłam szczęśliwsza, ale miałam zajebiście dużo wiary w moje szczęście gdzieś, kiedyś, w przyszłości. Na pewno byłam radośniejsza. Teraz mam duże oczy i niewiedzę wymalowaną na twarzy; chyba nie jestem szczęśliwsza, szukam szczęścia w teraźniejszości. Na pewno trudniej przychodzi mi radość. I zastanawiam się, tak naprawdę wciąż nie mogę zrozumieć, kiedy zgubiłam ostatnie cztery lata i jak to się stało, jak to w ogóle jest możliwe, że z tej niewinnej, ufnej dziewczyny stałam się mną, i jak to jest, i czy to w ogóle jest możliwe, żeby wrócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem bardzo chciałabym wrócić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2324999292151831192?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2324999292151831192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2324999292151831192&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2324999292151831192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2324999292151831192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/05/im-just-stranger-even-to-myself.html' title='♫ I&apos;m just a stranger, even to myself'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-4477043650719210002</id><published>2008-05-24T21:52:00.005+02:00</published><updated>2008-05-24T22:55:19.712+02:00</updated><title type='text'>Tequila, sex and bruises</title><content type='html'>No więc, wiecie. Okazało się, że ja z tequilą pasujemy do siebie I D E A L N I E. Idealnie. Tak idealnie, że o północy wylądowałyśmy z K. w klubie pełnym ludzi, gorące ciała i te sprawy, no wiecie, sami rozumiecie. Wracałam do domu o 6 rano, co zdecydowanie miało swój klimat, szczególnie, że nie wracałam sama, ale jeszcze większy klimat miały zajęcia z francuskiego cztery godziny później na rozpoczynającym się kacu i próby znalezienia w obolałym mózgu podstawowych słówek.&lt;br /&gt;Tak czy inaczej, tequila jest hitem tego sezonu, jeśli o mnie chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz tego słucham &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Can you feel the love tonight&lt;/span&gt; i roztkliwiam się nad wspaniałymi czasami dzieciństwa, kiedy miłość dwóch lwiątek była ideałem miłości i marzyło się o królu lwie jako kochanku bez posądzeń o zoofilię.Oglądałam też wreszcie kolejną część ekranizacji Harry'ego Pottera, co oczywiście nie jest powodem do dumy, bo dzieło to mierne, ale czego się nie robi dla kilku scen z Alanem Rickmannem. I tak, jakby ktoś pytał, kocham Severusa Snape'a, zawsze go kochałam i tylko dla niego przeczytałam wszystkie siedem tomów sagi o wkurwiającym chłopcu. No i może dla tych kilku zawoalowanych wątków filozoficzno-religijnych, ale serio, kto mówiąc o Harrym Potterze myśli o wątkach filozoficzno-religijnych?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obijam się też, o, obijam się dubeltowo, robię burdel w ciągu jednej doby i próbuję go ogarnąć przez kolejny tydzień, co wychodzi mi kiepsko, bo sprzątać nie umiem i jak to w Grey's Anatomy zostało ładnie ujęte "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;przepycham brud z miejsca w miejsce&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i nie należy się martwić, że niby taka jestem teraz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;whole and healed&lt;/span&gt;, wciąż mam problemy ze swoim konstruktem poznawczym. Utwierdzam się w przekonaniu, że jednak posiadam tzw. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;relationship issues&lt;/span&gt;, bowiem facet podoba mi się tak długo, jak długo nie chce mnie na stałe w swoim życiu, tak długo, jak nie jestem mu niezbędna, tak długo, jak na mnie nie polega. A już określenie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stały związek &lt;/span&gt;działa na moją podświadomość niczym płachta na byka: zastrzyk adrenaliny i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spierdalamy kochani&lt;/span&gt;, jak powiedział myśliwy na polowaniu stojąc twarzą w twarz z wściekłym nosorożcem. Koleżanki S. i C. tworzą wokół mnie atmosferę psychoterapeutyczną, aby mnie wyleczyć, na razie idzie nam kiepsko, potrafię tylko lądować po kątach z obcymi mężczyznami, którzy następnie umawiają się ze mną na kawę, ale ja po dwóch takich kawach mówię &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pas &lt;/span&gt;- za dużo kofeiny jest przecież niezdrowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tequili natomiast nigdy za wiele, nigdy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-4477043650719210002?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/4477043650719210002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=4477043650719210002&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4477043650719210002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4477043650719210002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/05/tequila-sex-and-bruises.html' title='Tequila, sex and bruises'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-5395900486658246207</id><published>2008-05-16T22:54:00.012+02:00</published><updated>2008-05-17T01:19:19.825+02:00</updated><title type='text'>♫ Reborn and shivering</title><content type='html'>&lt;object height="80" width="300"&gt;&lt;param name="movie" value="http://media.imeem.com/m/wDOlF6OOjN/aus=false/"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://media.imeem.com/m/wDOlF6OOjN/aus=false/" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="110" width="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Więc popatrzyłam na życie z trochę innej perspektywy, zobaczyłam ludzi, którzy stali tuż obok, zobaczyłam rzeczy, na które wcześniej byłam ślepa, zobaczyłam, że mogę być szczęśliwa a kara za grzechy jest dokładnie taka, jaka sobie sama wymierzę. Każdego dnia wyrzekam sie kłamstwa i wygody, czasem idzie mi lepiej, czasem gorzej, w te lepsze dni jestem bliżej szczęścia, bliżej niż kiedykolwiek. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czasem wspominam ostatnie trzy lata, czasem za nimi tęsknię, prawda jednak jest taka, że niezależnie od moich uczuć nie ma powrotu do tego, co było; można tłumaczyć to rozczarowaniem, żalem, złością lub poczuciem krzywdy, jednak niektóre relacje są po prostu z góry skazane na zagładę, choć nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy; chyba tak już ułożone jest życie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Codziennie rano, kiedy otwieram oczy patrzę czy świeci słońce. Dziś rano wyjeżdżałam z Krakowa w sandałach, 15 stopni w cieniu i jasne słońce, najlepszy znak, że nadeszła wiosna. Wracam wieczorem i widzę miasto mokre od deszczu, ludzie dziwnie patrzą na moje stopy, kiedy przetrząsam Carrefour w poszukiwaniu piwa o wdzięcznej nazwie Desperados, które jest zdecydowanym hitem tego sezonu, bowiem upić się nim można subtelnie i niepostrzeżenie, czyli tak, jak lubię najbardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z każdym dniem coraz mocniej zakotwiczam się w rzeczywistości, może dlatego, że jest ona coraz bardziej przyjazna a może dlatego, że sama staję się dla siebie bardziej przyjazna. Wakacje zapowiadają się wybitnie chirurgicznie -jeśli dobrze pójdzie to spędzę je rozdarta między Warszawą, Rzymem, Krakowem i moją starą mieściną. Mężczyźni robią dla mnie różne dziwne rzeczy, co trochę mnie bawi i bardzo urzeka, tym bardziej, że póki co obywa się bez głupich obietnic bez pokrycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak naprawdę to cała ta wiwisekcja jest bez sensu, bowiem krótko mówiąc, zgodnie ze starym prawem blogowania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ilość interesujących notek jest wprost proporcjonalna do nasilenia depresji autora&lt;/span&gt; lub też cytując cytującą Cashew: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;najważniejszym bodźcem do twórczego pisania jest żegluga po bezmiarze oceanu wkurwu, ahoj!(copyright by Jaś).&lt;/span&gt; Kimkolwiek jest Jaś, jest on mądrym człowiekiem i ma rację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Some other time, maybe. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-5395900486658246207?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/5395900486658246207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=5395900486658246207&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5395900486658246207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5395900486658246207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/05/reborn-and-shivering.html' title='♫ Reborn and shivering'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-340676498651842909</id><published>2008-05-01T13:03:00.000+02:00</published><updated>2008-05-01T13:03:55.510+02:00</updated><title type='text'>♫Feel it coming</title><content type='html'>Pierwsza w nocy i puste Aleje - tylko odgłos obcasów na chodniku i smak nikotyny na języku a po udach rozlewa się kojący ból przypominający o kilku godzinach tańca i wielu godzinach na oddziale i bloku operacyjnym. Chyba znalazłam swoją wolność, chyba odkryłam swoją wartość, chyba odnalazłam samą siebie, z dala od spektakularnych zdrad, podwójnej moralności i kłamstw usprawiedliwianych Wyższym Dobrem. Relacje z mężczyznami nabierają żywszych barw, ja nabieram radości życia i cieszę się codziennymi oczywistościami i prostymi prawdami. Nie ma co, dwudziesta czwarta wiosna mojego życia zaczyna się naprawdę obiecująco.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-340676498651842909?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/340676498651842909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=340676498651842909&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/340676498651842909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/340676498651842909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/04/feel-it-coming.html' title='♫&lt;a href=&apos;http://www.sendspace.com/file/wuz3ll&apos;&gt;Feel it coming&lt;/a&gt;'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-5025332320319320132</id><published>2008-03-30T00:18:00.001+01:00</published><updated>2008-03-29T23:49:29.764+01:00</updated><title type='text'>Vodka martini, shaken, not stirred</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Alkohol uderzył nagle, kilka łyków dżinu z wermutem wystarczyło, by poczuć się lekko, ostatnio naprawdę niewiele mi potrzeba, by poczuć się &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;lekko&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;. Męskie spojrzenia, gorące tańce na środku sali... myślę, że zrobiłam się pusta, jednak, jeśli tak wygląda pustota, to żałuję, że tak długo w pogardzie miałam panny uważane za puste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czasem mam wrażenie, czasem liczę na to, że na dnie szklanki objawi mi się prawda o mnie i o moim życiu, że na dnie szklanki z wermutem odkryję nagle sens życia, niestety zwykle dno szklanki wskazuje tylko na konieczność jej ponownego napełnienia. Niemniej jednak rozumiem alkoholików, na swój sposób są poszukiwaczami złota; szkoda, że złoża zostały wyczerpane tak dawno temu. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-5025332320319320132?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/5025332320319320132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=5025332320319320132&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5025332320319320132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5025332320319320132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/03/vodka-martini-shaken-not-stirred.html' title='Vodka martini, shaken, not stirred'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-5442676885509870814</id><published>2008-03-29T11:01:00.002+01:00</published><updated>2008-03-29T11:16:19.697+01:00</updated><title type='text'>To nie jest smutny post o miłości. To jest post o niczym.</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Smutne posty o miłości to jest przeżytek, to takie grafomańskie podrygi pensjonarskiej wyobraźni, jakieś przebłyski platońskiej idei, nierealnej i nieosiągalnej z założenia. W życiu wielkie miłości przytrafiają się niczym rak trzustki, odkryte za późno i nieuleczalne, śmiertelne w ostatecznym rozrachunku. Życie jest racjonalne, nienawidzi wzniosłości, w końcu w życiu nie chodzi o zatracenie, tylko o przetrwanie. Chyba dlatego wielkie miłości spisują się tylko na papierze i w filmie, wcielanie ich w życie kończy się wystrzałem z pistoletu lub wieloletnią depresją. &lt;/span&gt;  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Życie powinno być poukładane, wszystko w odpowiedniej szufladce, kariera, rodzina, przyjaciele i alkohol od czasu do czasu. Papierki, dokumenty, kolokwia i egzaminy, spotkania rodzinne i święta katolickie, wyzywające tańce do piątej nad ranem i  praca na kacu następnego dnia; drabinki wartości i priorytetów, opinie na każdy temat, argumenty za i przeciw, pewność jestestwa i zwątpienie na dnie szuflady. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś na murze napisał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Samotność 21.11.2007&lt;/span&gt;; za każdym razem, kiedy stoję na przystanku i czekam na autobus do szpitala, patrzę na ten napis i za każdym razem zaburza on mój wewnętrzny spokój. Wciąż za dużo jem i oglądam za dużo seriali. Mam wrażenie, że prześlizguję się po życiu, cudem unikając katastrofy i przypadkowo odnosząc sukces. Dryfuję na morzu wahania, czekając na prąd wydarzeń, który zabierze mnie wreszcie w którymś z miliona możliwych kierunków, bo na żaden nie potrafię sama się zdecydować.&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Paryż, Londyn, Warszawa, entliczek, pętliczek, bęc, &lt;/span&gt;każda wyliczanka wypada inaczej a ja ciągle nie wiem, gdzie jechać i co robić,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; co ze sobą zrobić&lt;/span&gt;, mam 23 lata i zero pojęcia o świecie, zero pojęcia o sobie, zero pojęcia o ludziach, jestem chodzącym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pojęciowym zerem&lt;/span&gt;. Mama patrzy na mnie z niepokojem i pyta chyba samą siebie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czemu ty, dziecko, jesteś taka nieżyciowa.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czas przecieka mi przez palce, po raz kolejny zresztą.&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-5442676885509870814?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/5442676885509870814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=5442676885509870814&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5442676885509870814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5442676885509870814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/03/to-nie-jest-smutny-post-o-mioci-to-jest.html' title='To nie jest smutny post o miłości. To jest post o niczym.'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-6399518674161280907</id><published>2008-02-26T02:02:00.011+01:00</published><updated>2008-02-26T12:23:27.909+01:00</updated><title type='text'>Siódme życie kota</title><content type='html'>&lt;i&gt;Trzyletnia historia poronionej miłości, spojrzenia i dotknięcia, rozmowy i milczenia, wszystko wzbudzające nadzieję, wszystko prowadzące do rozczarowania. W końcu stanęłam na skraju przepaści i zakręciło mi się w głowie od wysokości. Obejrzałam się za siebie, ale nikogo i niczego już za mną nie było, więc rzuciłam się głową w dół. Spadając (a spadałam długo) przyglądałam się rysunkom na ścianach, były tam obrazy zdradzonych przyjaźni, złamanych zasad i porzuconych marzeń; poroniona miłość przedstawiona była na różne sposoby, wszystkie urzekały mnie swoim pięknem i głupotą. Wbrew moim oczekiwaniom nie skręciłam sobie karku, wylądowałam na czterech łapach, miękko i całkiem zwinnie. Otrzepałam się z kurzu starych wspomnień i wylizałam rany. Teraz wygrzewam się w słońcu zdarzeń, nad którymi mam pełną kontrolę, chowam się w cieniu spotkań, z tymi, którzy wytrwali, poznaję tych, którzy skoczyli już wcześniej. Czasami tylko zadzieram głowę do góry, mrużę oczy i patrzę na skraj przepaści, zastanawiając się, czemu tak długo wahałam się popełnić samobójstwo.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-6399518674161280907?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/6399518674161280907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=6399518674161280907&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6399518674161280907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6399518674161280907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/02/sidme-ycie-kota.html' title='Siódme życie kota'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-5968980725931327782</id><published>2008-02-22T00:07:00.016+01:00</published><updated>2008-02-23T19:47:39.777+01:00</updated><title type='text'>♫ Twenty years</title><content type='html'>&lt;a style="left: 0px ! important; top: 15px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-07771200463035339 visible" href="http://www.youtube.com/v/rDnITiRNRks&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/rDnITiRNRks&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/rDnITiRNRks&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-weight: bold;" href="http://www.sendspace.com/file/5jh737" target="_blank"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;There are twenty years to go,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The best of all I hope.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Enjoy the ride, the medicine show.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Neonowe światła w przedziale, obicia z niebieskiego pluszu, naprzeciw mnie ona i on, lat pięćdziesiąt z kawałkiem, ona z gazetą, on z piwem - &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;mili ludzie,&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; myślę sobie i przymykam oczy. Zasypiam płytkim, otępiającym snem, budzą mnie przechodzący ludzie i reggae grające w przedziale obok. Z nieuzasadnioną nadzieją rozglądam się dookoła, licząc na jakąś pozytywną zmianę w otoczeniu, ale jedyne, co się zmieniło to tytuł gazety i producent piwa. Przymykam oczy, świat pod powiekami jest piękniejszy, choć mglisty i niepewny. Podobnie, jak Kraków, który zachwyca mnie zwykle nocą, kiedy obrazy z olejnych stają się akwarelami, ożywianymi tylko światłem latarni. Ciągnę za sobą ciężką walizkę, odgłos kółek na pustej ulicy drażni uszy, piętnując mnie jako ludność napływową. Nie przejmuję się jednak takimi rzeczami, nauczyłam się już, że poczucie izolacji od społeczeństwa nie jest winą społeczeństwa, tylko moją i wynika z braku akceptacji samej siebie. Ilekroć wyeliminuję ten czynnik sprawczy, tylekroć odkrywam, że izolacja jest tylko snobistyczną wymówką ludzi kochających samotność. Nie ukrywam, że jestem snobką.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie no, jest zajebiście, naprawdę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zajebiście. Zajebiście&lt;/span&gt; to mój nowy ulubiony przymiotnik, kiedyś go nienawidziłam, dziś go nadużywam. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ch-ch-ch-changes.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zajebiście&lt;/span&gt; jest więc, skończę te studia w 2010 roku, teraz już to wiem, teraz, gdy zdałam patomorfologię. Skończę te studia i będę lekarzem, co brzmi co najmniej dziwnie, ale powoli oswajam się z tym faktem, który nawet bardzo by mi się podobał, gdyby nie świadomość mojej niewiedzy, pogłębianej z każdym dniem nauki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo to jest&lt;span style="font-style: italic;"&gt; zajebiście&lt;/span&gt;, na chwilę obecną mam wszystko pod kontrolą, na chwilę obecną robię tak dużo, że pozostaje tylko dwie godziny w ciągu dnia na wyrzuty sumienia, że nic nie robię. Tata twierdzi, że jestem pracoholiczką i że mam się leczyć, bo jak w ferie można nie mieć czasu, ale nie chcę, nie mogę, wszystkie emocje kanalizuję w pracy, nie muszę się potem nad nimi zastanawiać, nie muszę myśleć nad istotą świata, mogę tylko wyrzucać sobie, że ucięłam sobie drzemkę albo nie posprzątałam mieszkania, chociaż nawet takie wyrzuty wydają mi się ostatnio bez sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest strasznie&lt;span style="font-style: italic;"&gt; zajebiście&lt;/span&gt;, w końcu mam 23 lata, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a golden age I know&lt;/span&gt;, patrzę szeroko otwartymi oczami w przyszłość, w ten wielki różowy znak zapytania, który wypełniam kolejnymi cegłami decyzji i poznanych ludzi. Stoję w bramie z zupełnie obcym i nieprzyzwoicie przystojnym mężczyzną, który mówi mi, że nie wiedział, że dziewczyny z UJotu są takie wyzwolone, odgarnia mi włosy z czoła i robi ze mną rzeczy, o których raczej nie powinnam pisać na blogu publicznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śniło mi się dziś, że byłam chora na AIDS - śniąc, pomyślałam: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przynajmniej wiem, na co umrę. Na pneumocystozowe zapalenie płuc&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio nawet sny mam zajebiście śmieszne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-5968980725931327782?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/5968980725931327782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=5968980725931327782&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5968980725931327782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5968980725931327782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/02/twenty-years.html' title='♫ Twenty years'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7317260019996627584</id><published>2008-01-26T11:25:00.000+01:00</published><updated>2008-01-26T12:04:33.819+01:00</updated><title type='text'>Second-guessing can kill you - I get shot every day</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Każdy popełnia błędy, kochanie.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przestań rozpamiętywać najmniejszą pomyłkę, bo się wykończysz&lt;/span&gt; mówi mi Tata, gdy nie mogę wybaczyć sobie, że zapomniałam, gdzie jest tomografia. Ponoć za dużo czasu spędzam w szpitalu, właściwie zaczynam ukrywać przed rodzicami, ile dokładnie czasu tam spędzam. Wracam wykończona fizycznie i silna duchowo, o ile rzecz jasna nie popełnię żadnego błędu, o którym potem nie mogę zapomnieć przez kolejnych kilka godzin. Nie wiem, czy to perfekcjonizm, raczej wrodzona potrzeba karania siebie za wszystko i za nic.&lt;br /&gt;Uczę się, uczę się dużo, niekoniecznie dermatologii, czuję zresztą psychiczne wsparcie chirurgów, którzy współczująco kiwają głowami, kiedy w wolnych chwilach czytam w dyżurce o lichenizacji i zliszajowaceniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotykam też ostatnio wszystkich moich byłych chłopców, G. mi zazdrości tego wachlarzu znajomości, ja wzruszam tylko ramionami, bowiem byli chłopcy nie wzbudzają już we mnie żadnych uczuć, może z wyjątkiem lekkiej nostalgii, wiecie, coś w stylu wspominek z dzieciństwa, zbyt odległych i mglistych, by ich nie idealizować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciąż nie wierzę, że stoję tu, gdzie stoję, wciąż czuję się, jak oszust na tych studiach, muszę przekonywać siebie, że naprawdę zasługuję na to, by w niebieskich &lt;span style="font-style: italic;"&gt;scrubsach &lt;/span&gt;badać, zszywać i zaglądać ludziom w trzewia. Póki co, brak pewności siebie nadrabiam uśmiechem - on potrafi zasłonić najgorsze sekrety.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7317260019996627584?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7317260019996627584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7317260019996627584&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7317260019996627584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7317260019996627584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/01/second-guessing-can-kill-you-i-get-shot.html' title='Second-guessing can kill you - I get shot every day'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-1374016053316868926</id><published>2008-01-16T16:09:00.000+01:00</published><updated>2008-01-16T16:19:44.431+01:00</updated><title type='text'>♫ And i put the hood right back where you could taste heaven perfectly</title><content type='html'>&lt;i&gt;Osobowość schizoidalna cechuje się tendencją do izolowania się, niewytwarzania silnych związków oraz wycofywania się z kontaktów emocjonalnych i społecznych, "uznawania ich za niepotrzebne". Przy dużej wewnętrznej wrażliwości, wyrażanie uczuć jest ograniczone, co powoduje pozorny chłód i dystans uczuciowy, brak syntonii z innymi. [...] Ludzie tacy na ogół działają samotnie, często żyją w świecie marzeń i fantazji, są ambitni, skłonni do introspekcji, ekscentryczni.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;J.W. Aleksandrowicz "Psychopatologia zaburzeń nerwicowych i osobowości"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzimy na wyjątkowo nudnym seminarium z dermatologii i przeprowadzamy z G. wiwisekcję mojej duszy. Problem izolacji od społeczeństwa zdaje się niepokoić moich najbliższych, tata podejrzliwie pyta, czy chirurgia nie jest dla mnie kolejną ucieczką od społeczeństwa, mama nie potrafi zrozumieć, że ja naprawdę nie lubię rozmawiać z większością ludzi, nie dlatego, że ich nie lubię, tylko dlatego, że tego nie potrzebuję. Więc siedzimy z G. na seminarium z dermatologii i zastanawiamy się, czy mój brak potrzeby kontaktów międzyludzkich jest patologią. G. chyba uważa, że tak, swoją opinię wyraża jednak bardzo delikatnie, na tyle delikatnie, że nie uważam za słuszne drastycznie się zmieniać. Jeśli w ogóle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gubię się na trzydziestu metrach kwadratowych, nie potrafię odnaleźć się na przestrzeni między czerwonym fotelem a biurkiem, obijam się o kanty i brzegi, rzeczywistość dosłownie nabija mi kolejne siniaki. Z moją pamięcią jest coraz gorzej, mam wrażenie, że z każdym dniem głupieję coraz bardziej, z każdą kolejną jednostką chorobową, o której czytam zapamiętuję coraz mniej i coraz bardziej doskwiera mi inercja tych studiów, opierających się na czymś, w czym nigdy dobra nie byłam - wprowadzaniu kolejnych zdań do pamięci trwałej i odtwarzaniu ich o dowolnej porze dnia i nocy. Tęsknię za salą operacyjną, marzę, by wreszcie skończyć stronę internetową mojego koła, ale póki co utknęłam z encyklopedią chorób, zwaną godnie Patologią i nie zapowiada się, bym uwolniła się od niej wcześniej niż 8. lutego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj na przystanku spotkałam R. a spotkanie to wywołało we mnie niezrozumiały niepokój. Nie wiem czy ma tu znaczenie to, co robiliśmy w pewną sobotnią noc, raczej skłonna jestem myśleć, że to spokój płynący od niego tak na mnie wpłynął, niemniej jednak nie można wykluczyć, że odezwała się we mnie prymitywnie cudowna fizyczność. Tak czy siak, wróciłam do domu i włączyłam &lt;i&gt;Między słowami&lt;/i&gt;, zaś widok Tokio o zmroku sprawił, że zapragnęłam podróży, przynajmniej mentalnych. &lt;i&gt;A sorta fairytale&lt;/i&gt; i widzę korytarze metra, i zieleń drzew nad brunatną Sekwaną, i ażur żelaza pnącego się do nieba; &lt;i&gt;always take the weather with you&lt;/i&gt; - a przed oczami mam wieżowce na Canary Wharf, Tamizę brudną i najsłynniejszy zegar na świecie wybijający godzinę drugą w nocy; i widzę naszą czwórkę, jak siedzimy na przystanku, zmęczeni i szczęśliwi, i słuchamy opowieści Ł. o mosiężnych uchwytach do toalet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;G. powiedziała ostatnio, &lt;i&gt;kiedy się nad tym zastanowisz, okaże się, że możesz wszystko&lt;/i&gt;; próbuję w to uwierzyć, zbieram się w sobie, by stawić czoła realizacji marzeń i powtarzam niczym mantrę,&lt;i&gt; you can't stop me now&lt;/i&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-1374016053316868926?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/1374016053316868926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=1374016053316868926&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1374016053316868926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1374016053316868926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/01/siedzimy-na-wyjtkowo-nudnym-seminarium.html' title='♫ And i put the hood right back where you could taste heaven perfectly'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-632432277798017139</id><published>2008-01-13T01:45:00.000+01:00</published><updated>2008-01-15T17:21:34.651+01:00</updated><title type='text'>♫ And the world spins madly on me</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pustkę w środku zapycham jedzeniem, jednak przybywa mi tylko na zewnątrz, zaś wnętrze wciąż pozostaje puste. Chciałabym to wreszcie zmienić, chciałabym, by zniknęło "zewnątrz" i pojawiło się "wnętrze", ale powoli przestaję mieć nadzieję, że tak się kiedykolwiek stanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Z każdym dniem coraz bardziej irytują mnie rozmowy o niczym, nie potrafię znaleźć sensu w nic nieznaczących spotkaniach z ludźmi, których mało obchodzę, którzy w gruncie rzeczy mało obchodzą mnie, widzę w tym tylko stratę czasu i energii, rozproszenie na drobne kawałki uwagi i zrozumienia. Wciąż usiłuję zakotwiczyć się w rzeczywistości, z której osuwam się w macki wyobraźni zdecydowanie zbyt często.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łapię się parapetów, łapię się klamek i trzymam się kurczowo wytyczonych planów, aż do zbielenia palców, aż do krwi na pogryzionych wargach, i nie, nie pozwalam sobie na eteryczną emocjonalność, nie ze mną te numery, nie dla mnie te numery, to jest teren dla mnie obcy i niebezpieczny, to są sprawy, z których wychodzę poturbowana, z rozkwaszoną gębą lojalności i skręconym karkiem przywiązania. Dlatego żyję prezentacjami i artykułami naukowymi, bazami danych i nowotworami sutka. I nie dzieje się nic, nic, co mogłoby mnie wzruszyć, nic, co mogłoby zburzyć ten starannie wypracowany plan, nic, co mogłoby zakłócić monotonię spełniania moich niezaspokojonych ambicji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W ostatnią niedzielę w kościele było ciemno, tylko przy ołtarzu paliły się świeczki. Klęczeliśmy wszyscy i śpiewaliśmy "Laudamus Domine". Schyliłam głowę - co z rzadka czynię - ale śpiewając "Resurrectionem Tuam laudamus Domine", poczułam tęsknotę za boskością i miałam wrażenie, że Boskość jest tuż obok, jednak wrażenie szybko się rozmyło, ja podniosłam głowię i wstałam z klęczek i wszystko wróciło do normy. Pozostał tylko jakiś niepokój, ale i ten szybko stłumiłam z pomocą martini i wódki. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-632432277798017139?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/632432277798017139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=632432277798017139&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/632432277798017139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/632432277798017139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/01/whole-world-is-moving-but-im-standing.html' title='♫ &lt;a href=&quot;http://www.sendspace.com/file/j87exy&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;And the world spins madly on me&lt;/a&gt;'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-609298133475147167</id><published>2008-01-03T21:37:00.001+01:00</published><updated>2008-01-04T01:30:55.799+01:00</updated><title type='text'>Tabula rasa, czyli kursor miga a mnie się nie chce pisać</title><content type='html'>Nie, nie chce mi się pisać, mam dużo zaliczeń i dużo obowiązków, oglądam brytyjski serial o oszustach i zakochałam się w Marku Warrenie, co chwilę się zresztą w kimś zakochuję, a za chwilę mi przechodzi, może to dlatego, że obecnie nie dzieje się zbyt wiele, tak jakby wszystko czekało na odpowiedni moment, żeby się wydarzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to sms od Mężczyzny Marzeń mnie zaskoczył, wręcz, rzekłabym, wytrącił mnie z równowagi. Nie było tam treści wzniosłych, o nie, niemniej jednak u mnie bardzo szybko wykształcają się nowe odruchy warunkowe, dlatego sms z pewnego numeru, wspomnienie pewnego nazwiska, nawet autobus o odpowiednim numerze czy też nazwa szpitala wywołują u mnie natychmiastową tachykardię, którą później naprawdę ciężko jest opanować. Z tą tachykardią to w ogóle jest historia i nie wiadomo, czy nie jestem chora na coś egzotycznego, w każdym razie mam przejść staranną diagnostykę w najbliższym czasie, choć znając mnie oraz biorąc pod uwagę bieżący miesiąc,który będzie miesiącem trudnym, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;najbliższy czas&lt;/span&gt; oznacza zapewne koniec lutego, a do tego czasu, rzecz jasna, mogę wykorkować, jednak, proszę przyznać, będzie w tym coś romantycznego, jeśli w karcie zgonu jako przyczyna zejścia podany będzie Mężczyzna Marzeń.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-609298133475147167?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/609298133475147167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=609298133475147167&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/609298133475147167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/609298133475147167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2008/01/tabula-rasa-czyli-kursor-miga-mnie-si.html' title='Tabula rasa, czyli kursor miga a mnie się nie chce pisać'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-5181102052033924627</id><published>2007-12-10T20:56:00.000+01:00</published><updated>2007-12-10T21:34:11.380+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Czubkami palców muskam przedmioty, wdycham zapach zielonej herbaty i przymykam oczy ze zmęczenia i bólu; sama nie wiem, czy poprzez moje działania próbuję sobie coś udowodnić czy ukarać się za nieuświadomione grzechy. Najbardziej zatracam się w tłumie, gubię się i znikam, pozostaje tylko głupi uśmiech, którym nadrabiam braki w elokwencji i pewności siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dystymię należy leczyć psychoterapią&lt;/span&gt; twierdzi profesor Aleksandrowicz, ale jak ja mam się leczyć psychoterapią, jeśli na pierwszych zajęciach z psychiatrii pierwszy psychoterapeuta, którego spotykam na swojej drodze wyprowadza mnie z równowagi i ostatecznie stwierdza, że nie lubi chirurgów. Przy całym moim chłodzie emocjonalnym i postawie antyspołecznej nie mogę stwierdzić, że nie lubię ludzi tylko ze względu na ich zawód, ale to ja tylko, ja chcę być tylko chirurgiem, co ja tam wiem o psychoterapii, skoro najbardziej koi mnie weekend spędzony na dyżurze, na którym nie działo się może wiele, ale wystarczająco, by uciszyć wewnętrzny szloch, z którym nie potrafię uporać się od już zbyt długiego czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę zszywałam głowę pijakowi po próbie samobójczej, był wyjątkowo spokojny, nie wiem czy od alkoholu czy od depresji, jęczał, że nie chce mu się kurwa żyć, miałam wrażenie, że  tak naprawdę nie szukał śmierci pod tym samochodem, tylko nadziei na coś lepszego niż życie na tekturowym pudełku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę przechodziłam koło opustoszałego bloku operacyjnego i zupełnie irracjonalnie miałam ochotę przebrać się w zielone ubranie i zaświecić lampy przy ukochanym drugim stole, ale zamiast tego zmieniałam opatrunki i pobierałam krew, a potem siedziałam i patrzyłam w oślepiające światła w zabiegówce SORu, w myślach powtarzając ruchy dłoni wykonywane przy szwie materacowym poziomym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie masz nic lepszego do roboty w niedzielne popołudnie? &lt;/span&gt;- zapytał dr Z. Uśmiechnęłam się wymijająco, modląc się w duchu, by nie zapytał o plany na sylwestra.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-5181102052033924627?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/5181102052033924627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=5181102052033924627&amp;isPopup=true' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5181102052033924627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5181102052033924627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/12/czubkami-palcw-muskam-przedmioty.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-1676551708948751859</id><published>2007-12-04T21:50:00.000+01:00</published><updated>2007-12-04T23:50:01.353+01:00</updated><title type='text'>♫ The Headphonist</title><content type='html'>&lt;br&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.sendspace.com/file/o37eei" target="_blank"&gt;I'm walking alone again, with my headphones on&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;And I don't want this anymore,&lt;br /&gt;To hit the streets without a chord&lt;br /&gt;Now this city is my song where I submerge myself&lt;br /&gt;Taking a long walk around the block&lt;br /&gt;Every little step, every single step becomes a note&lt;br /&gt;That I draw on the staff lines of the sidewalk &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam taką wizję: dwóch kloszardów w parku krakowskim na ławce przy starej studni, noc, światła latarni na Lea i cienie przechodniów na chodniku; i ci kloszardzi, w czapkach z pomponami i drelichowych kurtkach, z białymi plastikowymi reklamówkami, z których pieczołowicie wypakowują wino za 3.99, chuchając w dłonie w podartych rękawiczkach. Na kilka sekund rzeczywistość zamyka się w tych kilku metrach - ławka w parku, stara studnia, dwóch kloszardów i latarnie w oddali.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;And I really really wanna run, but, at this moment, I'm listening to a very very soft song.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-1676551708948751859?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/1676551708948751859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=1676551708948751859&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1676551708948751859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1676551708948751859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/12/headphonist.html' title='♫ The Headphonist'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3016859546031943463</id><published>2007-12-01T20:42:00.000+01:00</published><updated>2007-12-01T20:52:41.533+01:00</updated><title type='text'>♫ Both Sides Now</title><content type='html'>Znajduję Cię nagle w obcym mężczyźnie, ten sam sposób wyrażania się i gorzkie poglądy, pytam G. czemu tylko tacy mężczyźni pociągają mnie w ostatecznym rozrachunku. G. wysnuwa teorię samców alfa, ale obie jesteśmy już pijane, więc nie wiem na ile teoria może być prawdziwa. W końcu lądujemy u mnie w mieszkaniu z czterema chłopcami, którzy bawią nas całą noc, a ja zapominam o mojej słabości do samców alfa, zasypiam o 8 rano, chłopcy budzą mnie po 13, wypijamy kawę i rozchodzimy się, każde w swoją stronę. Powraca wspomnienie obcego mężczyzny, właściwie wspomnienie jego wzroku, ratuję się snem i pracą, to zawsze najlepiej działa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22 listopada dzwoni do mnie W. i mówi, że Wiera umarła. W radiu o niej mówią, właściwie czytają tylko suchy artykuł z gazety wyborczej, a mnie przed oczami staje stara kobieta o siwych włosach i przenikliwie błękitnych oczach, która mówi co myśli, szepcze wulgarne wyrazy i zadaje najprostsze najtrudniejsze pytania. Nie płaczę, nie rozpaczam, robi mi się tylko trochę duszno i bardzo pusto. Dopiero, kiedy dzwonię do sióstr zakonnych i zmuszona jestem powiedzieć to na głos, dopiero, kiedy mówię &lt;span style="font-style: italic;"&gt;słyszałam, że umarła, &lt;/span&gt;łamie mi się głos. Płaczę już po odłożeniu słuchawki i znów zastanawiam się nad transformacją bytu w niebyt, zastanawiam się czemu  właściwie płaczę, bardziej nad nią czy nad sobą, nad śmiercią jej czy nad śmiercią cząstki mnie, wszystkie te pytania pozostają jak zwykle bez odpowiedzi, odkładam je więc na bok i włączam kolejny odcinek serialu sensacyjnego. Przestaję myśleć i łatwiej oddycham.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3016859546031943463?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3016859546031943463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3016859546031943463&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3016859546031943463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3016859546031943463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/12/znajduj-ci-nagle-w-obcym-mczynie-ten.html' title='♫ Both Sides Now'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3403526261701506496</id><published>2007-11-18T23:40:00.000+01:00</published><updated>2007-11-19T20:36:30.136+01:00</updated><title type='text'>It's like candy, but with blood, which is so much better!</title><content type='html'>Jest biało, jest zimno, czasem pada śnieg a czasem deszcz, chodzę w starym płaszczu, bo te w sklepach są wszystkie takie same, a ja nie chcę takiego samego, chcę taki tylko dla mnie; mam za to nową torebkę i jeszcze nie całkiem stare kozaki. Chodzę po Mieście, czasem zagłuszam Jego oddech muzyką, czasem słucham dźwięków Rynku i Plant, częściej się uśmiecham, częściej też płaczę. Ubieram ładne bluzki i ładne spódnice, obrysowuję oczy czarną kreską i szukam ładnej bielizny w niestandardowym rozmiarze, co naprawdę stanowi spory problem. Pani z francuskiego mnie pyta, co ostatnio czytałam a mnie przychodzą do głowy opisy leczenia przepuklin pępkowych i raków jelita grubego.  Walczę o swoje, a przynajmniej robię to częściej, niż dotychczas, z większą łatwością przychodzi mi rozmowa z ludźmi i orientuję się w rozkładach niektórych autobusów lepiej niż G.  Czasem się jeszcze smucę, ostatnio smuciłam się w piątek, bowiem nie zdałam kolokwium i nie widziałam Mężczyzny Marzeń, ale w sobotę poszłam na półmetek a tam było zabawnie, a w niedzielę, w niedzielę było najfajniej, bo wysłuchałam szmer nad zastawką mitralną&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;oraz pisałam moje pierwsze dekursusy, które według Mężczyzny Marzeń były zajebiste, przynajmniej on się tak wyraził, niestety nie pozwolił mi zamieścić tego epitetu w historii choroby. Zajebisty jedynie nie był dodatni objaw Blumberga, którego nie powinno było być a był, okazało się, że pacjent oszukiwał, a ja byłam naiwna i niedoświadczona, no bywa i tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę nie mam o czym innym pisać, wszystko kręci się wokół jednego, myślę, że staję się nudna dla otoczenia, ale póki co wszyscy udają, że ich nie irytuję. Niektórzy mówią, że jestem zakochana, co zresztą jest prawdą, mylą się tylko co do obiektu moich uczuć, bo to wcale nie jest Mężczyzna Marzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest resekcja jelita grubego jutro o 7.30 rano.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3403526261701506496?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3403526261701506496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3403526261701506496&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3403526261701506496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3403526261701506496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/11/jest-biao-jest-zimno-czasem-pada-nieg.html' title='It&apos;s like candy, but with blood, which is so much better!'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-543007893612598445</id><published>2007-11-13T00:53:00.000+01:00</published><updated>2007-11-13T01:11:03.864+01:00</updated><title type='text'>♫ But maybe I'm crazy, maybe you're crazy, maybe we're crazy</title><content type='html'>&lt;i&gt;Ever since I was little it looked like fun&lt;br /&gt;And it's no coincidence I've come&lt;br /&gt;And I can die when I'm done&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj spadł śnieg. 11. listopada 2007 wyjrzałam przez okno mojego małego mieszkania w moim małym bloku i zobaczyłam różową łunę i pomyślałam - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pożar&lt;/span&gt;. Ale to nie był pożar, to śnieg był. Pierwszy śnieg 11. listopada to musi coś znaczyć, podobnie, jak to, że tego samego dnia zalałam sąsiadce piwnicę, ale nie, spoko, nie zaburzyło mi to poczucia harmonii i równowagi duchowej. Pan na higienie mnie tylko lekko zdenerwował, bo powiedział, że picie dużej ilości kawy zwiększa ryzyko wystąpienia przewlekłego zapalenia trzustki. Zmartwił mnie okrutnie, bo rzeczywiście codziennie piję co najmniej pięć kubków gorzkiej rozkoszy a każdy kubek zawiera trzy czubate łyżeczki kawowych granulek jacobsa czy też davidoffa. Gdyby widzieli to moi rodzice to chyba by na mnie bardzo krzyczeli. No, ale mieszkam sama, nikt na mnie nie krzyczy, robię burdel, i też nikt nie krzyczy, czasem robię burdel specjalnie i specjalnie odżywiam się niezdrowo licząc na to, że ktoś mnie jednak okrzyczy, ale w mieszkaniu jest cicho, tak cicho jak wtedy, gdy jest czysto i gdy jem warzywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna Marzeń z każdym dniem wygląda coraz lepiej, ja z każdym dniem szaleję za nim coraz bardziej i tylko staram się nie myśleć, dokąd moje szaleństwo mnie doprowadzi. W chwilach odpoczynku od silnych wahań hormonalnych, asystuję do kolejnej tarczycy, do przepuklin i nowotworów, i coraz bardziej zatracam się w lekturze Noszczyka, Sabistona i Zollingera. Nocami zaś śnią mi się konkursy w zszywaniu mięsa, ewentualnie kolektomie i cesarskie cięcia, i ja teraz wcale nie żartuję - to mi się właśnie śni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna Marzeń rzekł dziś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przyjdę po ciebie&lt;/span&gt; i choć naprawdę nie znaczyło to tyle, ile wydaje się znaczyć, i tak wprawiło mnie to w stan ekstazy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak właściwie, było to największe wydarzenie tego dnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-543007893612598445?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/543007893612598445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=543007893612598445&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/543007893612598445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/543007893612598445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/11/but-maybe-im-crazy-maybe-youre-crazy.html' title='♫ But maybe I&apos;m crazy, maybe you&apos;re crazy, maybe we&apos;re crazy'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3513656759853126065</id><published>2007-11-05T19:38:00.000+01:00</published><updated>2007-11-05T21:32:07.213+01:00</updated><title type='text'>Short scenes from the life of the bottom of the surgical food chain</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odkąd zrezygnowałam z krainy fantazji, nie mam już serca do pisania o rzeczywistości. Zajęłam się bardziej doświadczaniem niż opisywaniem, nie stoję już z boku, nie obserwuję i nie oceniam, niech tym zajmą się mądrzejsi ode mnie. Ja teraz słucham radosnej muzyki, czytam radosne naukowe książki i sama staram się być radosna, co wychodzi mi lepiej lub gorzej, w zależności od pogody. Tak czy siak, notka poniższa bardziej suchą relacją jest niż wynurzeniami na tematy nieokreślone.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Wtorek:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Zbudziłam się z poczuciem bezsensu i nadchodzącej depresji, dla pewności zrobiłam sobie test psychologiczny i poza potwierdzeniem dobrze mi znanej dystymii czerwonym wykrzyknikiem zaznaczono wysokie ryzyko Seasonal Affective Disorder. Zaczęłam szukać numerów do dobrych psychiatrów i o mały włos nie spóźniłam się na zajęcia. Poznałam Mężczyznę Moich Marzeń. Grr prawie mnie resuscytowała. Psychologowie kłamią. Wcale nie jest potrzebna fototerapia ani fluoksetyna ani psychoterapia, wystarczy dwanaście godzin dyżuru na oddziale chirurgicznym i sześć godzin operacji. I oczywiście Mężczyzna Marzeń stojący obok ze skalpelem w ręku (&lt;i&gt;you're a hardcore chick, huh?&lt;/i&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Środa:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Przysięgam, kiedyś podłożę bombę pod siedzibę główną Polskich Kolei Państwowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Czwartek, piątek, sobota:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Leczę dystymię w zaciszu ogniska domowego, ogrzewając się kotem, herbatą i bigosem mojej Mamy. Leczenie okazuje się skuteczne, jednak poczucie alienacji powraca, gdy rozmowa schodzi na tematy chirurgiczne. Najwyraźniej moi najbliżsi nie widzą nic fascynującego w ziejących trzewiach i metalicznym odblasku pęsety i kleszczyków hemostatycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Niedziela:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna Moich Marzeń każe mi zszywać banany. Gdyby banan krwawił, z całą pewnością potrafiłabym już go uratować. Oprócz tego, pierwsze zlecenie w mojej karierze medycznej. Oprócz tego, SOR i bezdomny pan z dziurą w głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Poniedziałek:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Asystuję przy usuwaniu płata tarczycy - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;haczyk w górę, haczyk w dół, przesuń w prawo, odchyl w lewo, przytnij, przytrzymaj, puść... &lt;/span&gt;Pierwszą godzinę walczę z objawami hipotonii ortostatycznej, w czym skutecznie przeszkadza mi zapach palonego gruczołu przypominający przypaloną jajecznicę, a jak ktoś przypalił kiedyś jajecznicę to wie, że zapach jest to odrażający. W końcu jednak wygrywam walkę z moim układem autonomicznym, jednak zabieg nie staje się przez to ciekawszy,  kończy się za to szybciej. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pociąga mnie bezwzględna cisza sali operacyjnej złożona ze snu pacjenta, szumu respiratora, dźwięków aparatury i wydawanych poleceń; pociąga mnie świadomość, że w czasie tych kilku godzin spędzonych na tych kilku metrach kwadratowych nie liczy się nic innego niż pewna ręka i tajemnica cielesności krwią głęboko patrząca w oczy operatora; najbardziej zaś pociąga mnie to zupełnie niezrozumiałe poczucie absolutnego bezpieczeństwa, gdy zakładam sterylne rękawiczki i kładę sterylne dłonie na sterylnym polu operacyjnym. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3513656759853126065?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3513656759853126065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3513656759853126065&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3513656759853126065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3513656759853126065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/11/short-scenes-from-life-of-bottom-of.html' title='Short scenes from the life of the bottom of the surgical food chain'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-6314824351951578615</id><published>2007-10-20T13:40:00.000+02:00</published><updated>2007-10-22T14:29:30.996+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Mogłabym pisać o wielu rzeczach, na przykład o tym, że niektórzy próbują ze mnie zrobić swatkę, inni zaś anioła, jeszcze inni myślą, że nadaję się do ustabilizowanego życia. Mało kto zastanawia się nad tym, że nie nadaję się do żadnej z tych ról - zaczynam czuć się dobrze we własnej skórze, jakkolwiek mało przystawać ona może do pewnych stereotypów, jakkolwiek jest ona zaskoczeniem dla mnie samej, jak na przykład w czasie zajęć z pediatrii, gdy łapię się na tym że bardziej interesuje mnie uśmiech dziecka niż metody leczenia zespołu nerczycowego. Wolę namawiać pięciolatka do połknięcia tabletek niż  zbierać wywiad od mało zorientowanej babci i większą satysfakcję sprawia mi namówienie go do wypicia dwóch syropów niż poznanie szczegółów hemodializy. Wieczorem, płacząc mamie do słuchawki uświadamiam sobie, że po prostu do kolejnej specjalizacji się nie nadaję, nie z powodu nudy, nie z powodu niecierpliwości, a z powodu - surprise, surprise - nadmiernego zaangażowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony uczę się tańczyć mambo i przystosowuję się do typowo studenckiego życia; krystalizują się kolejne pomysły, pojawiają się nowi ludzie, szukam tylko sprzedawcy darmowych minut, bo brakuje mi co najmniej jednego dnia tygodnia, by zrobić wszystko to, na co mam ochotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie staje się łatwiejsze, kiedy polubi się samego siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-6314824351951578615?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/6314824351951578615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=6314824351951578615&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6314824351951578615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/6314824351951578615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/10/mogabym-pisa-o-wielu-rzeczach-na.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-948508806256727946</id><published>2007-10-14T22:37:00.000+02:00</published><updated>2007-10-14T22:46:01.736+02:00</updated><title type='text'>♫ Still Alright</title><content type='html'>Piję Double Mocha Macchiato na Potsdamer Platz i myślę sobię &lt;span style="font-style: italic;"&gt;życie jest piękne, jeśli możesz w ciągu pół &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;roku pić kawę w Londynie, Paryżu, Rzymie i Berlinie, jeśli możesz uczyć się nowych planów metra i kolejnej wersji dzień dobry i do widzenia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie chcę już myśleć, co będzie dalej, bo życie i tak bywa bardziej zaskakujące niż to, co wymyślić może moja wyobraźnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Berlin mnie nie zachwycił, jednak będzie mi brakowało tego stężenia informacji i ciekawych rozmów w jednym miejscu, na pewno będę tęsknić za Double Moccha Machiato w Starbucksie. O dziwo, moja praca spodobała się komisji, co było miłym doświadczeniem, bo do tej pory mało co związanego ze mną komukolwiek się podobało, czemu zresztą trudno się dziwić, bo i ja nie satysfakcjonowałam samej siebie zbyt często.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj usłyszałam z tyłu głowy głos pytający &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czego ty tak naprawdę chcesz&lt;/span&gt;. Nie wierzę w glosy, więc nie odpowiedziałam na to pytanie, ale dziś o to samo zapytała moja mama, a w nią już wierzę. Próbuję więc odpowiedzieć sobie na to pytanie, nauczyć się robić to, czego ja chcę a nie to, czego chcą ode mnie inni. Jest to trudne, bowiem dotychczas widziałam się tylko w lustrze postrzegania innych. Staram się jednak, żądam więcej i więcej robię, niestety przez to nie mam już czasu na pisanie o moich rozterkach. Te zresztą staram się eliminować tuż przy ich narodzinach, bagatelizuję je na ile mogę, gorzej tylko, gdy przybierają formę konkretnych osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciąż się trzymam, może lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-948508806256727946?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/948508806256727946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=948508806256727946&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/948508806256727946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/948508806256727946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/10/still-alright.html' title='♫ Still Alright'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-1009073290707018798</id><published>2007-10-05T20:16:00.000+02:00</published><updated>2007-10-06T04:52:11.848+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I wake to find no peace of mind&lt;/span&gt;, codziennie tak się budzę, otwieram oczy i patrzę w ścianę, czekam na dzwonek budzika i powtarzam jak mantrę&lt;span style="font-style: italic;"&gt; nie myśl nie myśl nie myśl&lt;/span&gt;. To nawet pomaga, bo potem myślę już tylko o realności mocnej kawy i o półgodzinnej podróży na Prokocim. Tam już nie mam czasu na rozmyślania nad stanem mojego umysłu, pochłaniają mnie dzieciaki żyjące z kanałem przedsionkowo-komorowym i sercem po prawej stronie. Ten rok zaczął się intensywnie, choć materialnie - metafizyki już dawno zabrakło w moim życiu. Chciałabym bardzo podzielić się z Wami tym, co siedzi w mojej głowie, ale po raz pierwszy od dłuższego czasu nie potrafię zwerbalizować swoich myśli i lęków, być może dlatego, że staram się wkroczyć na ścieżkę Rzeczywistości, po długim błądzeniu po lesie Fikcji, który stworzyłam w swoim umyśle, wierząc naiwnie, że Rzeczywistość nie dopadnie mnie w dżungli fantazji, wyobrażeń i aluzji. Tymczasem Rzeczywistość przyczaiła się za Drzewem Złudzeń i dopadła mnie wtedy, gdy najmniej się jej spodziewałam. Zaatakowała z każdej strony i wygrała wojnę szybciej niż zdążyłam wyciągnąć tajną broń wybujałej wyobraźni. Życie chyba jest prostsze niż myślałam, na pewno prostsze od życia niemowlaka z jednokomorowym sercem, na pewno łatwiejsze od życia piętnastolatka z ciężką niewydolnością krążenia i rozrusznikiem w sercu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urządziłam się już naprawdę ładnie w moim mieszkaniu, mam komodę i zdjęcia, plakaty i kalendarz, mam porządek w szafkach i czyste podłogi. Łóżko stało się niesamowicie przestronne, odkąd wyrzuciłam z niego wspomnienia o Tobie, przestała mi przeszkadzać Twoja wyimaginowana ręka, nie muszę już obawiać się, że nadepnę na Twoją nieistniejącą nogę, nie słyszę już echa Twojego oddechu; mogę spać spokojnie, słysząc bicie własnego serca, martwiąc się tylko o przeżycie kolejnego dnia w stanie względnej równowagi. W najgorszych momentach negowania własnego istnienia pociesza mnie Marilyn wychylająca się z balkonu w Nowym Jorku w mojej kuchni oraz Chaplin z Brzdącem w przedpokoju. Przynajmniej nie mieszkam sama.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-1009073290707018798?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/1009073290707018798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=1009073290707018798&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1009073290707018798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1009073290707018798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/10/i-wake-to-find-no-peace-of-mind_05.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2933861695954476745</id><published>2007-09-23T21:34:00.000+02:00</published><updated>2007-09-23T21:55:57.110+02:00</updated><title type='text'>Untitled brzmi godnie</title><content type='html'>czyli &lt;i&gt;ransom notes keep falling from my mouth&lt;/i&gt;,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;czyli chodzi o to: &lt;a href="http://www.sendspace.com/file/h7wjiv"&gt; ♫Hide and Seek&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie, ja raczej nie przepadam za Conorem Oberstem, jego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;emo-style&lt;/span&gt; działa mi na nerwy, jednak kiedy śpiewa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;and the phone's ringing and the band's leaving&lt;/span&gt;, to mimo tego częstochowskiego rymu, przechodzą mnie ciarki po plecach i przygryzam lekko wargi, by nie śpiewać razem z nim, szczególnie, że idę właśnie wzdłuż opustoszałych torów kolejowych, szczególnie, że właśnie zmierzcha i że wyrośnięta młodzież w dresach tłucze właśnie butelki o mur, co ma także pewien wymiar symboliczny. Dosłowniej traktuję tylko słowa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;your tongue in my mouth, trying to stop the words from coming out, &lt;/span&gt;bo przypominają mi o paru miłych momentach roztańczonej nocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś jednak jest w tej historii klin klinem, jeszcze więcej jest w tej historii o kopciuszku, niestety nie zgubiłam pantofelka, więc chyba należy przyjąć, że najlepsze historie muszą kończyć się szybko, nawet jeśli coś w nich jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zarzucona makulaturą wydrukowanych artykułów i fragmentów książek, siedzę w tabelkach i wykresach, i klikam, i piszę, i wklejam, i analizuję po raz pięćsetdwudziestyenty istotność statyczną kolejnych czynników prognostycznych, i naprawdę, naprawdę nie zbiera mi się na przemyślenia metafizyczne, na żadne przemyślenia już mi się nie zbiera, wyjałowiłam się duchowo przez te wakacje - kryzys wiary w Boga zmieniłam w kryzys wiary w medycynę a kryzys wiary w medycynę szybko zmieniłam w kryzys wiary w samą siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Staram się nie dopuszczać do siebie obaw, że nie zrealizuję wszystkich moich planów, których jest trzykrotnie więcej niż w roku ubiegłym, ale strach przed porażką dopada mnie co jakiś czas, manifestując się klasycznym napadem lękowym, który zbijam niezawodną póki co calminą. Wpatruję sie jeszcze czasem w moje odbicie w lustrze, próbuję dopasować to, co widzę z tym, co czuję, szukam jakiejś rysy na twarzy, jakiegoś nerwowego tiku, drgnięcia ust, czegokolwiek, co by zdradziło walkę demonów w mojej głowie, jednak po raz kolejny nic nie znajduję w tej fałszywej twarzy ze zbyt niebieskimi oczami, i coraz częściej odwracam się od siebie z niesmakiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz częściej też łapię się na tym, że zamykam oczy mijając lustro.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2933861695954476745?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2933861695954476745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2933861695954476745&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2933861695954476745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2933861695954476745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/09/untitled-brzmi-godnie.html' title='Untitled brzmi godnie'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-5582248384855093897</id><published>2007-09-16T22:26:00.000+02:00</published><updated>2007-09-16T23:16:36.392+02:00</updated><title type='text'>So what do you think about starting over?</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Absolutnie był to jeden z najbardziej magicznych wieczorów i jedna z najbardziej roztańczonych nocy; był to wieczór, kiedy na nowo uwierzyłam w ten koszmarnie nadużywany językowo twór, jakim jest Miłość; była to noc, kiedy zrozumiałam, że z każdą zamkniętą historią otwiera się kolejna, lepsza.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;Popatrz, to my&lt;/i&gt; szepcze do mnie zachwycony, gdy tańczymy w Sali lustrzanej. Patrzę na nas, wtulonych w siebie, na jego ciemną marynarkę, dłonie obejmujące mnie w talii i jego twarz w zagłębieniu między moją szyją a obojczykiem, wreszcie na czerwoną sukienkę i moją głowę opartą na jego ramieniu. Staram się zapamiętać ten moment, tę jedną z nielicznych chwil, kiedy czuję się bezpiecznie, kiedy czuję się dobrze, &lt;i style=""&gt;everything in its right place&lt;/i&gt;, całkiem, całkowicie jak w tej piosence Radiohead. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mieliśmy do siebie zadzwonić następnego dnia, ale chyba żadne z nas tego nie chciało, chyba obydwoje potrzebowaliśmy tylko dowodu, że nie wszystko stracone. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-5582248384855093897?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/5582248384855093897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=5582248384855093897&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5582248384855093897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5582248384855093897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/09/so-what-do-you-think-about-starting.html' title='So what do you think about starting over?'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3653460674086001936</id><published>2007-09-12T17:28:00.001+02:00</published><updated>2007-09-12T18:17:31.397+02:00</updated><title type='text'>Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi?</title><content type='html'>Tak, ja już napisałam kilka notek, tylko wszystkie odłożyłam na później, bo żadna nie podobała mi się na tyle, by ją publikować. Teraz każda z nich wydaje mi się w porządku, ale już żadna z nich nie jest na czasie. Na czasie pozostaje tylko napis, który zobaczyłam wczoraj w kiblu pewnej krakowskiej knajpy - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wczoraj było chujowo, dzisiaj jest chujowo i jutro też będzie chujowo - czyżby wreszcie upragniona stabilizacja?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie wszystko układa się tak, jak powinno, nie mogę narzekać, to prawda, jednak zdarzają się takie chwile, kiedy dociera do mnie więcej niż może powinno. To są takie chwile jak wtedy, kiedy stałam w tramwaju wisząc na słupku, słuchając &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brighter Discontent&lt;/span&gt; i uświadomiłam sobie nagle, że nie żyję swoim życiem, że robię dokładnie to, czego nigdy nie chciałam robić i co gorsza, dałam sobie wmówić, że to jest to, co kocham. I stałam w tym tramwaju, pośród kilkudziesięciu obcych twarzy zajętych swoimi sprawami, pomiędzy grubą kobietą z zakupami, smutną zakonnicą i chłopakiem łudząco podobnym do Paula Banksa, stałam gdzieś na przestrzeni między życiem jednego i drugiego podróżującego, i pomyślałam sobie, tak bardzo wulgarnie i tak bardzo po prostu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;co ja tu kurwa w ogóle robię? &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Mimo pozornej prostoty pytania, d&lt;/span&gt;&lt;span&gt;o dziś nie potrafię sobie na nie odpowiedzieć, a co gorsza, od tego czasu zaczęłam pytać samą siebie o inne, znacznie gorsze rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Lepiej późno niż wcale&lt;/span&gt; powiedział pewien filozof, ale nie jestem do końca przekonana, czy miał rację.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3653460674086001936?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3653460674086001936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3653460674086001936&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3653460674086001936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3653460674086001936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/09/jest-super-jest-super-wic-o-co-ci.html' title='Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi?'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-639566353379616283</id><published>2007-08-13T23:01:00.000+02:00</published><updated>2007-08-14T00:11:56.483+02:00</updated><title type='text'>Interaktywnie</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;czyli dużo linków przetykanych niemałą dozą samozadowolenia&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stan to u mnie przejściowy - wrócę do normy, gdy emocje opadną, dlatego &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;proszę o wyrozumiałość Czytelników, którzy nie znoszą chwalipięt (czyli zapewne wszystkich).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Państwo wybaczą, ale cisza na łączach potrwa jeszcze chwilę, bowiem w niedługim czasie wybieramy się &lt;a href="http://www.florencja.com/index.php/o_florencji" target="_blank"&gt;tu&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.sacred-destinations.com/italy/assisi.htm" target="_blank"&gt;tu&lt;/a&gt; oraz przede wszystkim &lt;a href="http://www.rzym.medius.pl/noc/rzym-noc.php" target="_blank"&gt;tu&lt;/a&gt;, a także, jeśli zdążymy, &lt;a href="http://szewo.com/gallery/wlochy/wenecja.phtml" target="_blank"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Po powrocie z Włoch czeka mnie za to sporo pracy, związanej z &lt;a href="http://www.esc-berlin.com/" target="_blank"&gt;tym&lt;/a&gt;. Tak się miło złożyło, że niemieccy profesorowie uznali abstrakt mojej &lt;a href="http://img516.imageshack.us/my.php?image=neuro1lq6.jpg" target="_blank"&gt;pracy&lt;/a&gt; za wystarczająco interesujący, bym mogła go przedstawić w &lt;a href="http://www.stadtpanoramen.de/berlin/berlin.html" target="_blank"&gt;tym&lt;/a&gt; mieście. W międzyczasie podczytuję sobie &lt;a href="http://www.amazon.co.uk/Grabb-Smiths-Plastic-Surgery-Grabbs/dp/0781746981" target="_blank"&gt;to&lt;/a&gt; i oglądam &lt;a href="http://videoatlas.louisville.edu/contents.htm" target="_blank"&gt;to&lt;/a&gt;, zaś w międzyczasie międzyczasu (czyli jak już mnie wszystko nudzi i męczy) uczę się &lt;a href="http://fr.wikipedia.org/wiki/Fran%C3%A7ais" target="_blank"&gt;tego&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://it.wikipedia.org/wiki/Lingua_italiana" target="_blank"&gt;tego&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Trzymajcie więc za mnie kciuki, żeby jaźń nie podzieliła mi się na zbyt wiele kawałków, a ja napiszę jakiegoś bardziej stylowego posta w bliżej nieokreślonym czasie (zapewne nie wcześniej niż początkiem września).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buzi!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-639566353379616283?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/639566353379616283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=639566353379616283&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/639566353379616283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/639566353379616283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/08/interaktywnie.html' title='Interaktywnie'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-4754112526746785698</id><published>2007-08-02T11:20:00.000+02:00</published><updated>2007-08-02T11:38:27.887+02:00</updated><title type='text'>- Więc wróciłaś? - Nie do końca.</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Moje miasteczko liczy czterdzieści tysięcy mieszkańców, od zachodu wita cmentarzem, od wschodu rzeką, od południa szpitalem a od północy parkiem. W moim miasteczku niewiele się dzieje, co wcale nie jest takie złe, bowiem nie trzeba obawiać się powrotów. Daje to poczucie względnego bezpieczeństwa, daje to wrażenie cofnięcia się w czasie do okresu dzieciństwa, gdy wszystko było spokojne, dobre i czyste. Teraz potrzeba mi dużo spokoju, dobra i czystości, bowiem wyjazd z Paryża bolesny był, boleśniejszy niż zwykle, więcej ludzi zostawiałam, więcej wspomnień zabierałam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Pont des Arts jak zwykle dużo ludzi i dużo wina. Słońce kładzie się różowożółtą plamą na Sekwanie, Notre Dame odznacza się bielą, Wielka Siostra rysuje się ostro czernią - chłonę obrazy jak gąbka, staram się zapamiętać kolejne ujęcia rejestrowane zamglonymi oczami, złotą kopułę Les Invalides i szlachetny kamień Luwru, lśniącą brudną rzekę i iskrzące hałaśliwe promy, chłód wieczoru i ciepło wina. Siedzimy w czwórkę na deskach mostu, chłopcy usiłują zaciągnąć nas do łóżka, my nic nie usiłujemy, rozmowa toczy się gładko, słowa turlają się melodyjnie, francusko, smakuję kolejne zgłoski tak, jak smakuję kolejne łyki różowego wina z kubka, bo wiem, że zarówno jedne, jak i drugie są ostatnimi w tym miejscu. Wreszcie wybija godzina Kopciuszka, uciekamy metrem, J. opustoszałą czwórką, ja opustoszałą czternastką, jest cicho i ponuro, zupełnie nie-parysko, nie słychać nawet echa obcasów, z których rezygnuję na rzecz komfortu miękkich trampek. W słuchawkach znów Tori a zaraz potem Placebo. Kontrastowo. Gorzko. Dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano, trzy godziny przed wyjazdem, Wiera gładzi mnie po policzku i prosi, bym przypomniała jej swoje imię. Pytam jej - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ale pani mnie pamięta, prawda?&lt;/span&gt; Odpowiada ciepło, zaskoczona - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie...&lt;/span&gt; , po czym patrzy swoimi jasnymi tęczówkami w moje zawiedzione oczy i uśmiecha się smutno - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Widzisz, tak to jest, dziewczynko o szarobłękitnych oczach, kiedy do starej kobiety przychodzi dziecko z ideałami. Nie wolno się przywiązywać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Trzymam więc panią Wierę za rękę i mówię sobie, że wcale się nie przywiązałam, bagatelizuję jej jasność umysłu, odzyskaną parę dni temu, lekceważę wszystkie przegadane i przemilczane wieczory, i próbuję wytłumaczyć sobie, że nie mogę przenosić obrazu dystymicznej lekarki na neurotyczną śpiewaczkę , że nie mogę z obcej kobiety robić brakującej mi babki, znanej na dodatek tylko z pamiętników. Jednak mimo racjonalizacji zjawiska przeniesienia, z każdą minutą coraz trudniej mi wyjść z pokoju numer piętnaście. Wiera pyta mnie o literaturę, uśmiecha się z zadowoleniem na dźwięk niektórych nazwisk, pańskim gestem zachęca mnie - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dalej, dalej, co jeszcze? &lt;/span&gt;Opowiada mi  o muzyce i eks-mężu, niechcący przechodzi na jej ulubiony rosyjski, zwracam jej grzecznie uwagę, że nic nie rozumiem. Zgorszona, wraca do angielsko-francusko-polskiej mieszanki i karci mnie za brak znajomości &lt;span style="font-style: italic;"&gt;najmelodyjniejszego języka na świecie&lt;/span&gt;; żąda w końcu kawy i przymyka oczy, nieomylny znak, że audiencja się kończy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pani wybaczy, jestem zmęczona.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Całuję ją w oba policzki i wychodzę; trzymając rękę na klamce, odwracam się jeszcze z wahaniem i pytam naiwnie - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ma pani dla mnie jakąś radę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Odpowiada po chwili namysłu&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dużo pytaj, mało odpowiadaj. I naucz się na litość boską tego rosyjskiego.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-4754112526746785698?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/4754112526746785698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=4754112526746785698&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4754112526746785698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4754112526746785698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/08/wic-wrcia-nie-do-koca.html' title='- Więc wróciłaś? - Nie do końca.'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7260041510359790307</id><published>2007-07-29T15:24:00.000+02:00</published><updated>2007-08-07T01:20:10.087+02:00</updated><title type='text'>A Sorta Fairytale</title><content type='html'>To jest krotka historia wieloletniej miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest historia kolorów i zapachów. Ludzi na Polach Marsowych i pseudoartystów na Place du Tertre. To jest historia spacerów wzdłuż Sekwany i szklących sie oczu na widok Wielkiej Siostry z żelaza i mostu Aleksandra. To jest historia ławeczki w Tuileries, lodów Haagen Dazs i chłopców grających na gitarze. To jest historia kolorowych twarzy w metrze, bałkańskiej orkiestry na Chatelet i żebraczki siedzącej w korytarzu do czternastki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest banalna historia dodatkowych kilogramów od &lt;em&gt;pains au chocolat&lt;/em&gt; i kruchych bagietek. To jest prosta historia kawiarni, której właścicielka uśmiecha sie do Ciebie porozumiewawczo a jej syn pamięta Twoj ulubiony rodzaj kawy. To jest zabawna historia chłopców z samochodu na rue de Rivoli i kelnera z włoskiej knajpy, który co wieczór mówi Ci &lt;em&gt;bonsoir.&lt;/em&gt; To jest tez historia machania nogami na &lt;a href="http://www.pont-des-arts.com/" target="_blank"&gt;Pont des Arts&lt;/a&gt;, wpatrywania sie w przepływające promy i picia wina z butelki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest wreszcie historia rozdarcia miedzy Tu i Tam, płaczu z tęsknoty za Tam i nostalgicznych mrzonek o Tu. To jest historia niechęci do wyjazdów i nienawiści do powrotów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest historia mnie i tego Miasta, do którego wracać już nie chcę, ale muszę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7260041510359790307?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7260041510359790307/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7260041510359790307&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7260041510359790307'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7260041510359790307'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/sorta-fairytale.html' title='A Sorta Fairytale'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2718942711661166492</id><published>2007-07-26T12:20:00.000+02:00</published><updated>2007-07-26T12:39:27.661+02:00</updated><title type='text'>Żarcik. Żarcik, mowie!</title><content type='html'>(czyli troche bezsensu, ale lzej niz dotychczas)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;"Twoje imie pojawia sie przy wielu okazjach, czasem je zmieniam, by nie wydalo sie, ze jestes tak wazny. [...] Jedyne, co po nas pozostalo to dwa cienie na chodniku. Byc moze tak zwane piekno tej historii tkwi w braku jej rozwiazania. Mimo dystansu psychofizycznego, mimo tego, ze lzej mi na sercu, ze potrafie budzic sie bez Ciebie w glowie, i tak nieswiadomie szukam Twojej twarzy wsrod obcych mezczyzn. Gdy odnajduje chocby slad tego usmiechu lub tych oczu, usmiecham sie lekko, choc przeciez zaden z nich nie jest Toba, nie powinien nawet, obalilby wtedy mit Twojej wyjatkowosci."&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak pisalam jeszcze dwa tygodnie temu, dwa tygodnie to szmat czasu, przez dwa tygodnie wiele moze sie zmienic. Wiele sie zmienilo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Kochajmy sie na stole operacyjnym&lt;/em&gt; - dzis tak prawie powiedzialam do jednego chirurga, powstrzymaly mnie tylko peseta i skalpel elektryczny. Widac nawet seks nie moze byc prosty, bo skalpel stoi na przeszkodzie. Tak ogolnie, to nie jestem az tak frywolna, jedynie w przypadku tego bruneta ponosza mnie wodze wyobrazni - Panstwo sobie nie wyobrazaja co mozna sobie przekazywac samymi spojrzeniami z nad pola operacyjnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innych wiadomosci, niekoniecznie dotyczacych chirurgii i seksu, to niewiele, naprawde niewiele. Uzaleznilam sie od l'&lt;em&gt;Arobase&lt;/em&gt;, gdzie przesiaduje godzinami, wydajac reszte pieniedzy na kawe, bagels i internet. Nie ma takiej kawiarni w Krakowie, odnosze wrecz wrazenie, ze nigdzie nie ma takiej kawiarni, w ktorej czulabym sie rownie swobodnie z moim obcym pochodzeniem i niezliczonymi fobiami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwiedzam czasami jeszcze foyer, czynie to teraz bardziej z ciekawosci i nudy niz z wewnetrznej potrzeby obcowania z rodakami. Jak na moj gust, polskie dziewczynki sa za bardzo dziewczynkami. Zastanawiam sie, czy naprawde zrozumienie pewnych oczywistych zyciowych kwestii musi zachodzic tak dlugo, z taka emfaza i czy musi sie konczyc okrzykami przypominajacymi udawany orgazm. Tak czy inaczej, obserwacje mlodych ludzkich samic w rezerwacie przyrody Bagneux sa niezwykle interesujace.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2718942711661166492?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2718942711661166492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2718942711661166492&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2718942711661166492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2718942711661166492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/arcik-arcik-mowie.html' title='Żarcik. Żarcik, mowie!'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-255053755108891722</id><published>2007-07-25T21:10:00.000+02:00</published><updated>2007-07-25T21:24:56.470+02:00</updated><title type='text'>13ème arrondissement</title><content type='html'>W mojej dzielnicy jest szesc wiezowcow, dziesiec piekarni, cztery supermarkety i jedna kawiarnia &lt;em&gt;wi-fi&lt;/em&gt;, w ktorej serwuja najlepsze &lt;em&gt;bagels&lt;/em&gt; pod sloncem. Moja dzielnica jest szaroniebieska w dzien i czarna noca. Najpiekniejsza jest o zmierzchu, kiedy zlotobiale swiatla i blekitnozielone cienie odbijaja sie w szkle wiezowcow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W mojej dzielnicy jest dom spokojnej starosci. Ludzie tu umieraja niepostrzezenie, czasem zniknie jedno krzeslo ze stolowki, czasem mniej porcji wyda kucharka.&lt;br /&gt;W domu spokojnej starosci jest piekny ogrod, kwiaty wybuchaja blekitem, zolcia i czerwienia, drzewa zielenieja sie godnie a trawa prezentuje najnowsza krotka fryzure. Starzy ludzie siedza tu na krzeselkach i patrza na statyczna flore, zapominajac o dynamice za murami.&lt;br /&gt;W domu spokojnej starosci sa cztery oddzialy. Starzy ludzie na oddzialach wpatruja sie wyblaklymi teczowkami w migajace telewizory i przejmuja sie obrazami wydarzen, na ktore nie maja juz najmniejszego wplywu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy starzy ludzie wymyslaja sobie nowe upodobania. Albo wariuja. Albo glupieja. Albo robia to wszystko na raz a wtedy zycie ponownie nabiera dla nich znaczenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-255053755108891722?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/255053755108891722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=255053755108891722&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/255053755108891722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/255053755108891722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/13me-arrondissement.html' title='13ème arrondissement'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3746119531102748696</id><published>2007-07-25T21:00:00.000+02:00</published><updated>2007-11-11T18:27:03.665+01:00</updated><title type='text'>Nie-piekne noce nie-pieknych koszmarow</title><content type='html'>A w glowie miliony, miliardy polamanych mysli, lacze je w spojna calosc na kilka sekund, ale nim zdaze zrozumiec sens powstalych tresci, rozpadaja sie ona na jeszcze drobniejsze kawalki. Od fruwajacych po czaszce zglosek dostaje oczoplasu, dostaje dusznosci, dostaje tachykardii, dostaje wszystko to, czego dostac nie chce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Codziennie patrze w swoje odbicie w lustrze i pytam sama siebie - &lt;em&gt;Czy to juz? Czy juz?&lt;/em&gt; Zagladam sobie w oczy, szukajac sladow obledu i z ulga odpowiadam - &lt;em&gt;Nie, jeszcze nie. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj jednak duzo dluzej zastanawialam sie nad odpowiedzia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje demony kochaja mnie taka, jaka jestem; nic ode mnie nie chca poza spokojem duszy, reszte hojnie mi zostawiaja, tylko spokoj wyrywaja zebami, dra chciwie na strzepy i pozeraja oblizujac sie ze smakiem. Moje demony niczego sie nie boja, wszystkiemu stawiaja czola, zas najskuteczniej bronia mnie przed ludzmi. Oddzielaja mnie od nich murem, pluja gorzkim jadem i sycza, ze te wszystkie stworzenia o dwoch nogach i jednej glowie rania bolesniej od demonow, wgryzaja sie glebiej i zakazaja krew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aniol Stroz chyba opuscil mnie calkiem, bo juz dawno nie slyszalam jego glosu.&lt;br /&gt;Z demonami dogaduje sie za to coraz lepiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3746119531102748696?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3746119531102748696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3746119531102748696&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3746119531102748696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3746119531102748696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/nie-piekne-noce-nie-pieknych-koszmarow.html' title='Nie-piekne noce nie-pieknych koszmarow'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-1223108142150424445</id><published>2007-07-23T15:05:00.000+02:00</published><updated>2007-07-23T21:02:56.487+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;em&gt;Wiera wczoraj zdecydowanie bez humoru; wyzywa mnie od najgorszych i pluje zupa patrzac na mnie triumfujacymi zlosliwymi oczami. Nie mam do niej cierpliwosci; ona do mnie tez, mam wrazenie ze boli ja patrzenie na mnie. W pewnym momencie przestaje nad soba panowac i idiotycznie zarzucam jej zawisc i gorycz, zakrywa uszy i wola "powtorz! nic nie slysze". Wzruszam ramionami i odpowiadam - "nie chcesz slyszec". Pochyla glowe i cicho potwierdza - "masz racje, nie chce". Ma takie przeblyski swiadomosci; trwa to tylko minute, czasem dwie, po chwili wraca do swoich koszmarow, w ktorych prawdopodobnie spedzi reszte swojego zycia. Jej wlasna osobowosc przebija sie z trudem przez pancerz Alzheimera, jedynie upor i wybuchowosc nie ulegly zanikowi. Zaczynam sie zastanawiac, co pozostanie ze mnie, kiedy nadejdzie czas.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W katedrze Notre Dame wszyscy robia zdjecia pieknemu sredniowiecznemu zyrandolowi, wystawionemu obok oltarza, zas Pieta znajdujaca sie tuz za nim pozostaje niezauwazona. Z calej uroczystej mszy najlepiej zapamietalam Japonczyka przyjmujacego Komunie. Jest cos poruszajacego w fakcie, ze obywatel najbardziej poukladanego i rozsadnego panstwa na swiecie wierzy w najbardziej chaotycznego i irracjonalnego Boga z calego bezkresu bostw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w mojej glowie wiele mysli do wyrazenia, wiele slow do napisania, wiele kropek, przecinkow i wykrzyknikow, ale najwiecej jest nawiasow; wlasciwie czasem mam wrazenie ze wiekszosc mojego zycia zawiera sie w nawiasach. Z cala pewnoscia czas spedzony w Paryzu zamkne w nawias, po raz kolejny uznam to za dygresje od glownego tematu, taka przerwa w zyciorysie, czas na wziecie glebokiego oddechu, tak glebokiego, zeby potem wytrzymac pod woda od pazdziernika do czerwca. Wlasciwie, tak sobie mysle - a tu czynie to czesciej niz gdziekolwiek indziej - dygresje bywaja wazniejsze od watku glownego, w koncu caly &lt;em&gt;Don Juan&lt;/em&gt; jest jedna wielka dygresja. Moze to jest jakies rozwiazanie, nigdy nie zamknac otwartego nawiasu, liczac na to, ze nikt nie zauwazy bledu w druku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym umiala wyzwolic sie spod tego genetycznego peta, jakim jest dystymiczny charakterek mojej babki, na pewno widzialabym jasniej, mniej przeklinalabym w myslach i wiecej bym sie usmiechala. Permanentnie pytaja mnie o numer telefonu a ja permanentnie odmawiam lub nie odbieram przychodzacych polaczen. Nie potrafie zrozumiec, co oni widza w ciemnej blondynce o zadartym nosie; czasem mysle, ze gdybym to zrozumiala to wiecej mezczyzn znaloby moj numer telefonu a ja znalabym wiecej mezczyzn.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-1223108142150424445?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/1223108142150424445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=1223108142150424445&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1223108142150424445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1223108142150424445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/wiera-dzis-zdecydowanie-bez-humoru.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3706718804011088427</id><published>2007-07-22T14:06:00.000+02:00</published><updated>2007-07-22T14:46:46.062+02:00</updated><title type='text'>119, rue de Chevaleret</title><content type='html'>&lt;em&gt; O 23 szarytki zamykaja bramy, pociagi zaczynaja jezdzic o 4.30, ptaki spiewaja najglosniej o 5, o 5.20 robi sie jasno. O 6 rano zasypiam.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Paryzu najgorsze sa noce. Mysli przepelniaja mi glowe, krew przepelnia naczynia a serce przepelnia klatke piersiowa. Ta powtarzajaca sie nocna tachykardia doprowadza mnie do szalu, nie pozwala spac, nie pozwala odpoczac, zadajac ode mnie uwagi i koncentracji, kiedy ja marze o tym, zeby wreszcie zamknac oczy i snic sny, ktorych nie zapamietam. Zamiast tego spisuje mentalnie wszystkie mary pojawiajace sie przed moimi oczami, gdy z frustracja przewracam sie z boku na bok i prostuje obolale z bezsennego zmeczenia konczyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wedlug artykulu z najnowszego &lt;em&gt;Mozgu i duszy&lt;/em&gt; powinnam zglosic sie do psychoterapeuty z moim perfekcjonizmem. Wedlug autorow wszystkie moje problemy wynikaja ze zbyt wysokich poprzeczek, na ktorych lamie sobie rece i nogi, na ktorych stopniowo wytracam energie, tak ze upadam przed dobiegnieciem do mety. Bardzo mozliwe z drugiej strony, ze to nie poprzeczki sa zbyt wysokie tylko moje nogi za krotkie. Tak czy inaczej, moze ktos zna dobrego psychoterapeute - z checia podyskutuje z nim na ten temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiera od dwoch dni wyjatkowo spokojna i mila, siedze u niej chyba zbyt dlugo, powinnam wiecej pomagac innym chorym, ale ta kobieta ma zbyt duza sile przyciagania. Tylko czasami patrzy mi w oczy, usmiecha sie wtedy ze zdumieniem i szepcze &lt;em&gt;jaka ona piekna, ça doit etre defendu, telle beauté&lt;/em&gt;. Piekna jestem dla niej tylko w warkoczu i brazowej bluzce z kwiatkami, byc moze wtedy o czyms jej przypominam; mnie ona przypomina o wielu rzeczach. Czytam jej autobiografie, slucham jej plyty, wpatruje sie w zdjecia, ale wciaz nie moge pojac transformacji, ktora nastapila w jej ciele i umysle. Gdy w piatek wchodze do jej pokoju, wita sie ze mna i patrzac w okno mowi zdecydowanym glosem &lt;em&gt;Wczoraj po pani wyjsciu , myslalam o pani. Chcialam pani cos oznajmic. Wyjasnic.&lt;/em&gt; - poprawia sie - &lt;em&gt;Obawiam sie, ze moglam zostac zle zrozumiana, wiec chcialam sie wytlumaczyc... &lt;/em&gt;- zamysla sie dobra chwile, po czym dodaje z figlarnym usmiechem - &lt;em&gt;Ale juz zapomnialam&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony, widzialam swietny lifting twarzy u 36-letniej pacjentki oraz genialna septorynoplastyke u dwudziestolatki. Mowie Wam - majstersztyk.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3706718804011088427?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3706718804011088427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3706718804011088427&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3706718804011088427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3706718804011088427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/119-rue-de-chevaleret.html' title='119, rue de Chevaleret'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3430533106532538508</id><published>2007-07-18T15:21:00.000+02:00</published><updated>2007-08-07T01:24:10.690+02:00</updated><title type='text'>Slow kilka bez wiekszej wartosci</title><content type='html'>Pani Wiera ma ilość lat nieokreśloną, siwe włosy i zamknięte oczy. Otwiera usta, kiedy ja o to poproszę, choć krztusi sie każdą łyżką herbaty, którą w nią wlewam. U pani Wiery w pokoju jest stół, na stole leżą zdjęcia i płyta. Zdjęcia przedstawiają całkiem atrakcyjna brunetkę o dużych  oczach i wąskich ustach. Pod zdjęciami widnieje podpis "Wiera". Wkładam płytę do odtwarzacza i słyszę mocny kobiecy głos, śpiewający utwory w stylu Edith Piaf. Plyta podpisana jest "Wiera" Nachylam sie nad panią Wiera i pytam czy pamięta te piosenki. Szepcze &lt;em&gt;nic nie pamiętam, nie pamiętam, co mówiłam, nie pamiętam, co śpiewałam, nie pamiętam, jak żyłam, jestem jak błąkający sie ptak&lt;/em&gt;. Sprawia wrażenie budzącej sie z długiego snu, jednak kiedy znów proszę, by otworzyła usta, już syczy do mnie jadowicie - &lt;em&gt;tak cię rąbnę cholero jedna, ze sie nie pozbierasz, ze cię matka rodzona nie pozna. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Właśnie tak moi drodzy wygląda koniec kariery śpiewaczki - emigrantki w domu spokojnej starości przy ulicy Chevaleret.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak poza tym, to wciąż patrze na upiększanie natury i probuje zrozumieć zasady septorynoplastyki. Wieczory spędzam z książkami i muzyka a samotność zagryzam melonem i popijam cola light. Wczoraj usłyszałam w słuchawkach &lt;em&gt;All I Need&lt;/em&gt; Kearneya i w jednej chwili wróciła do mnie sobota 7 lipca 2007 z G. w białej sukience i P. w ciemnym garniturze. Przypomniała mi sie zabawa dosłownie do białego rana, bolące stopy od tańczenia, rozmowy lekkie i rozmowy poważne, biały tort i ból gardła następnego dnia.Przypomniałam sobie to wszystko i wiele więcej i zapragnęłam powtórzyć tamten dzień i tamta noc, jednak okazało sie to niemożliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakończyłam wreszcie pewna opowieść, zamknęłam książkę i odłożyłam na półkę. Nie chce przegapić kolejnego takiego bestsellera.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3430533106532538508?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3430533106532538508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3430533106532538508&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3430533106532538508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3430533106532538508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/slow-kilka-bez-wiekszej-wartosci.html' title='Slow kilka bez wiekszej wartosci'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-749421916694024430</id><published>2007-07-15T12:01:00.000+02:00</published><updated>2007-07-15T14:05:38.851+02:00</updated><title type='text'>Bez tytułu. Bez polotu.</title><content type='html'>&lt;i&gt;Wiecie, tak naprawdę to jest całkiem dobrze. Mam gdzie spać i jeszcze mam co jeść. Staram się dużo uczyć i dużo rozmawiać z obcymi ludźmi, nauczyłam się nawet rozmawiać z obcymi dziewczętami w moim wieku i nawet przyzwyczaiłam się do ich pierdolenia o niczym. Czasem tylko nachodzą dziwne myśli, taki defekt związany z ciałkiem Barra.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Palący ból kolana przypomina mi o tym, że wciąż istnieję, jakkolwiek czasem wydaje mi się to istnienie lekkie i ulotne, jakkolwiek czasem wydaje mi się, że stąpam po wodzie a nie po twardej ziemi, zaś pewne spojrzenia, uśmiechy i półsłówka zdają się zupełnie nierzeczywiste, jak gdyby nigdy się nie wydarzyły. Zasuwam suwak śpiwora wyznaczając granice mojej suwerenności w 14-osobowym pokoju pełnym głosów, ubrań i innych śpiworów; między kolanem a śpiworem pozostaje pusta nienazwana przestrzeń, przytulam się do poduszki, przytulam się do ściany, ale pusta przestrzeń między kolanem a śpiworem wcale się nie zmniejsza. Po wyjściu z łóżka rośnie wręcz, oddzielając mnie od innych ludzi, którzy odbijają się od niej, a ja nie potrafię wciągnąć nikogo do środka, nikogo, kto mógłby zająć przestrzeń między kolanem a śpiworem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie w Paryżu zaczyna mnie męczyć, noce są ciepłe i krótkie, dni duszne i długie, wydaję fortunę na szpilki w kolorze czerwonego wina i jeszcze tego samego dnia kończę z krwawiącym kolanem, pozbawiając się okazji do zaprezentowania moich nóg w nowych butach w Wielkim Mieście Mody. Odkąd tu przyjechałam śnią mi się koszmary, złe myśli atakują mnie w nocy z każdej strony, wciąż mnie o coś oskarżają, wciąż muszę bronić swojej niewinności przed samą sobą, ale poczucie winy nie opuszcza mnie od chwili zamknięcia oczu aż do ich otwarcia. Po przebudzeniu wpatruję się przez kilka minut w sufit, próbując dojść do siebie, staram sie nie krzyczeć, choć właściwie czuję się czasem tak bezsilna, że nawet krzyk byłby dla mnie zbyt trudny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedwczoraj znowu widziałam martwego gołębia, wyglądał niepokojąco z odłamaną główką i oczkami patrzącymi w stronę ulicy. Pół godziny później widziałam żywe ludzkie mięso, krojone, przypalane i wysysane, ale nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak ten nieżywy gołąb. Nie, piątek nie był najlepszym dniem w tym mieście, ale wracając do mieszkania zobaczyłam spacerującego gołębia w miejscu roztrzaskanych zwłok. Zaczęłam wierzyć w reinkarnację.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-749421916694024430?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/749421916694024430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=749421916694024430&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/749421916694024430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/749421916694024430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/bez-tytuu-bez-polotu.html' title='Bez tytułu. Bez polotu.'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3101046784367271450</id><published>2007-07-08T19:59:00.000+02:00</published><updated>2007-07-09T09:33:59.215+02:00</updated><title type='text'>Przesyt</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ależ moja droga, życie jest tak piękne, tak bogate i tak kolorowe. Czy Ty tego nie widzisz? Czy Ty nie widzisz tych par siedzących na wałach i robiących sobie zdjęcia, nie widzisz tych dzieci obłapiających smoka wawelskiego?  A wariat siedzący na ławeczce, deklamujący wymyślane na poczekaniu wiersze? A dorożki? A zieleń nad Wisłą? Przecież jest pięknie, ciesz się, raduj się, masz trzy miesiące wakacji, możesz robić wszystko, czemu nie robisz nic? Czemu znów siedzisz w fotelu, znów wpatrujesz się tępym wzrokiem w róg biurka i w kółko słuchasz jednej piosenki? Gnuśniejesz, tyle ci powiem, wyspałaś się, powinnaś już się pozbierać, poskładać jakoś, a nie taka rozsypana siedzisz. A jak ktoś wejdzie i cię zobaczy? Jak ktoś cię zobaczy taką nieposkładaną, toż to wstyd będzie, wszyscy się dowiedzą kim tak naprawdę jesteś, wyjdzie na jaw twoja głupota i naiwność, wszyscy zobaczą ten burdel w twojej głowie. Chcesz tego? No naprawdę chcesz, żeby się wszyscy dowiedzieli? Schowaj już te wspomnienia, wyrzuć wreszcie uczucia, czy ty wszystko musisz chomikować, na co ci ta stara miłość, zardzewiała już dawno, bezużytecznie leży i zajmuje miejsce, truje powietrze, wyrzuć ją wreszcie, przecież można sobie nią krzywdę zrobić. Widzisz te kolce, przecież to się może wbić w serce albo w mózg albo w oko albo w wątrobę, ropnie się od tego robią. No a to? Co to ma być? Tutaj, to? Pluszowe, nabite na kolce? Czyś ty całkiem zgłupiała? Nadzieja? Takie zabawki są dobre dla dzieci. O i jeszcze piszczy jak nacisnąć w odpowiednim miejscu. Przecież aż głowa boli od tego pisku. Nie no, ręce opadają, to wszystko trzeba do kosza na odpadki wyrzu... No i nie mówiłam?! Nabiła się idiotka na kolce. Żyjesz? Ej, żyjesz? Niech ktoś wyłączy to piszczenie!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3101046784367271450?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3101046784367271450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3101046784367271450&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3101046784367271450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3101046784367271450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/przesyt.html' title='Przesyt'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-149526122508164315</id><published>2007-07-04T23:05:00.000+02:00</published><updated>2007-08-06T19:15:55.928+02:00</updated><title type='text'>Nieokreślona historia nieokreślonej relacji</title><content type='html'>&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;czyli z inspiracji polskimi kolejami państwowymi&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Od tamtej chwili, kiedy pękła w nas ostatnia struna tego rozstrojonego fortepianu, minął już rok i uczucie, że umarłam zdążyło się zetrzeć. Dość łatwo wmówiłam sobie, że to wszystko było złudzeniem, wytworem pensjonarskiej wyobraźni. Od Ciebie było ich już kilku, z każdym próbowałam coś w sobie zmienić, coś ruszyć, ale mimo moich usilnych starań trwam nieporuszona, niezmiennie trzeźwa i jasna nawet w najmniej odpowiednich momentach, patrząc na siebie jakby z boku, obserwując jak podnoszę kieliszek do ust, jak się uśmiecham, jak całuję innego, obcego mężczyznę i próbuję zmusić się do namiętności. Patrzę na siebie i czekam na choćby drgnienie, ale po trzęsieniu ziemi, które mi sprezentowałeś nic już nie może być takie samo. Gdybym była w stanie się przemóc, by przekroczyć barierę tej nieznośnej cielesności, zdradzić Cię wreszcie, z kimś płytkim raczej niż głębokim, może wreszcie poczułabym ulgę. Ale nie umiem, nie potrafię, sztywnieję, gdy on próbuje wsunąć rękę pod sukienkę, i z każdym jego gestem przypominam sobie Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może jednak prawdą jest, że sama sobie piszę ten melodramat, może to w gruncie rzeczy jest proste i banalne, a ja robię z tego historię na miarę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przeminęło z wiatrem&lt;/span&gt;, może moi bliscy mają rację, że z patologiczną niechęcią do okazywania uczuć nie pojadę zbyt daleko a jeśli pojadę to w jednoosobowym wózku. Najprawdopodobniej to wszystko jest prawdą, jednak przerwanie tego zaklętego kręgu wydaje mi się ponad moje siły, świadomość popełnianych błędów nie ratuje mnie przed ich popełnianiem, choć już w momencie wypowiadania pewnych słów, podejmowania pewnych decyzji i przyjmowania pewnego wyrazu twarzy wiem, że popełniam błąd. Moja Mama z przenikliwością promieni rentgena stwierdza bezlitośnie, że na zdrowie by mi wyszło, gdybym nie zakładała kolejnych masek do kolejnych ludzi, więcej tlenu dostawałoby się do tkanek, więcej światła do mózgu a ja wreszcie nie traciłabym czasu zastanawiając się, co dziś założyć na twarz. Właściwie powiedziała to znacznie prościej i znacznie zwięźlej, ale tylko moja Mama ma tę niesamowitą zdolność wyrażania myśli i uczuć w jednym zdaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio robiłam pospieszne notatki w pociągu, licząc na to, że kiedy wreszcie będę miała czas, rozwinę te kilka słów w obraz moich myśli. Jednak, gdy wreszcie mam czas na nieplanowanie czasu i wpatruję się w hasła nabazgrane w zeszycie, nie mogę sobie przypomnieć do nich klucza. Pozostają tylko te puste słowa zapisane obok notatek o Nabokovie - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trzy młode śpiące Ukrainki, „Under the Milky Way” w słuchawkach, wyglądanie przez okno i wiatr we włosach, księżyc w pełni, mijane wioski, wolność&lt;/span&gt;. Wolność napisałam trzy razy, więc było to chyba ważne, jutro znowu jadę pociągiem, może znów poczuję wolność, może znów poczuję cokolwiek poza zmęczeniem i znudzeniem. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-149526122508164315?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/149526122508164315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=149526122508164315&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/149526122508164315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/149526122508164315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/nieokrelona-historia-nieokrelonej.html' title='Nieokreślona historia nieokreślonej relacji'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3059227339404623166</id><published>2007-07-02T01:08:00.000+02:00</published><updated>2007-07-02T01:31:37.303+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wtedy Pan Bóg rzekł do węża:  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;« [...] Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę,  pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę». &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Do niewiasty powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą».&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Rdz 3, 15-16 (tłum. ks. Czesław Jakubiec, Biblia Tysiąclecia)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Słuchanie Dream Brother o północy i czytanie o śmierci Buckleya nie było najlepszym pomysłem, bowiem nabawić się można urazu do wchodzenia do wody i łagodnego &lt;a href="http://www.nimh.nih.gov/healthinformation/ocdmenu.cfm"target="_blank"&gt;OCD&lt;/a&gt; polegającego na upewnianiu się, że wszystkie drzwi są zamknięte, jak gdyby zamknięte drzwi mogły powstrzymać ducha Buckleya przed wejściem do mojego mieszkania, o ile oczywiście miałby ochotę do niego wejść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja kobiecość wypływa ze mnie co miesiąc lub częściej nawet, przypominając mi kim jestem i do czego tak naprawdę zostałam stworzona. Ból piersi jest tylko małym preludium macierzyństwa, skurcze macicy tylko przedsmakiem porodu, zespół napięcia przedmiesiączkowego jedynie zapowiedzią obawy o własne dziecko. Kobieta rzeczywiście została przeklęta w momencie podniesienia jabłka do ust.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam dużo złych myśli w głowie, wszystkie dotyczą mojej głowy,  mam tam dużo śmieci i kilka szafek z archiwami, trochę ulotek promocyjnych i spory stos bezwartościowych zapisków, powinnam to wszystko spalić, ale nie mam na to odwagi, więc pozwalam lęgnąć się tam szczurom, pająkom pozwalam rozwijać pajęczyny, nietoperzom  pozwalam obijać się po ścianach, a nawiązanie do Baudelaire'a wyszło mi zupełnie przypadkowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brak mi tego poukładania, tej pewności własnego istnienia i przekonania własnych racji, opowiedzenie się po którejkolwiek ze stron jest dla mnie wysiłkiem ponad moje możliwości. Gdybym lepiej znała siebie, tak jak inni znają siebie, może mogłabym powiedzieć, że zrobiłabym tak, nie zrobiłabym inaczej, może umiałabym chwalić i potępiać - te niezmienne wątpliwości dotyczące mojej osoby, a przez to osób innych, wykańczają mnie z każdym dniem. Męczę sie coraz bardziej w swojej niepewnej skórze, odrzucam widok w lustrze i chciałabym, tak bardzo chciałabym, uwolnić się wreszcie od tego ciała i od tej czaszki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewo, co Ty zrobiłaś.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;G. stwierdziła, że notka nie ma samobójczego wydźwięku, a skoro nie grożą mi nalot psychiatrów i komentarze w stylu "czemu jesteś taka nieszczęśliwa, może jesteś chora", stwierdziłam, że przysłowiowy chuj z tym i tekst ujrzał światło dzienne. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3059227339404623166?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3059227339404623166/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3059227339404623166&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3059227339404623166'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3059227339404623166'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/wtedy-pan-bg-rzek-do-wa.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2219366634227343422</id><published>2007-07-01T11:48:00.000+02:00</published><updated>2007-07-08T20:17:13.521+02:00</updated><title type='text'>♫ Never Ending Math Equation</title><content type='html'>&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Co tam chowasz za tymi dłońmi? Odsłoń, odsłoń wreszcie, przecież to tylko oczy, usta, nos, przecież tam nic nie ma.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Napisałam notkę, która bardzo mi się podoba, ale nie mogę jej opublikować, albowiem zbyt pięknie rozdzierająca jest, zbyt samobójcza również, i nikt nie zrozumie, że to z samobójstwem nie ma nic wspólnego, że to tylko pojękiwania jakichś resztek idealizmu we mnie samej, że to próby są, to, to są tylko próby odnalezienia samej siebie, tej z dzieciństwa, próby odnalezienia tej czystości i pełni jestestwa. Nigdy nie czułam się bardziej sobą niż gdy byłam dzieckiem, &lt;i style=""&gt;ja &lt;/i&gt;było dla mnie tak proste, tak łatwo definiowalne, tak niezachwiane w swej ocenie, że nic, nikt nie mógł mu zaszkodzić. Potem jednak weszłam między setki luster, setki oczu odbijających moją postać a w każdym odbiciu widziałam kogoś innego, zaczęłam panicznie szukać siebie, zaczęłam histerycznie rozgrzebywać swój mózg próbując odnaleźć czystość i pełnię jestestwa, ale znalazłam tylko wątpliwości i węża syczącego jadowicie, że mnie nie ma, nigdy nie było, że jestem tylko tym, za kogo mnie mają, bowiem nikt nie zapamięta mnie z tych samotnych wieczorów z winem, nikt nie zapamięta mnie z moich marzeń, oczekiwań i myśli, wszyscy zaś zapamiętają mnie z paru niedotrzymanych obietnic i ciętych uwag, kilku wyświadczonych usług i półuśmiechów rzuconych przypadkowo. Świadomość braku &lt;i style=""&gt;ja&lt;/i&gt; przytłacza mnie do utraty tchu&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;w piersiach i wciąż nie mogę uwierzyć, że ten spacer pustą ulicą Krakowa w czarnym płaszczu i czarnych szpilkach, te tłumy mijanych ludzi, ten księżyc zza chmur i zapach nocy, że to przepadnie, że już&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;nie będzie, że nikt się nie dowie i nikt nie zapamięta, ja tylko, ale &lt;i style=""&gt;ja &lt;/i&gt;zniknie a z &lt;i style=""&gt;ja&lt;/i&gt; zniknie ten wieczór. Może dlatego potrzebny jest Bóg, &lt;i style=""&gt;non omnis moriar&lt;/i&gt;, przynajmniej On zapamięta. Nieśmiertelność nie jest porywająca &lt;i style=""&gt;per se&lt;/i&gt;, pociąga w niej jedynie ten brak straty, ten brak zaprzepaszczenia zgromadzonych przez całe życie skarbów, to jest piękne, tak piękne, że nieosiągalne.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2219366634227343422?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2219366634227343422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2219366634227343422&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2219366634227343422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2219366634227343422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/07/never-ending-math-equation.html' title='♫ &lt;a href=&quot;http://www.sendspace.com/file/8mi4lb&quot;target=&quot;_blank&quot;&gt;Never Ending Math Equation&lt;/a&gt;'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-669599240724924818</id><published>2007-06-18T23:08:00.000+02:00</published><updated>2007-06-19T08:22:15.800+02:00</updated><title type='text'>♫Silent night, broken night</title><content type='html'>Z każdym dniem tracę słuch, słuchając Placebo i Buckleya, ale nie potrafię przestać, nie potrafię nawet wyjść z domu bez słuchawek okręconych wokół szyi, ostatnio wręcz przestałam kierować się zdrowym rozsądkiem wyłączając ogranicznik głośności - chęć odseparowania się od świata nabiera u mnie monstrualnych rozmiarów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Noce w lecie są ciepłe i piękne&lt;/span&gt; mówię do G., więc uczymy się do drugiej nad ranem o wskaźnikach umieralności i badaniach kohortowych, ona z bolącą głową przypominającą o upojnym wieczorze dzień wcześniej, ja z bolącym przedramieniem przypominającym o zaległej wizycie u neurologa. Kładę się spać, gdy budzą się ptaki a zasłony nieśmiało liże światło słońca. Prawie mi wstyd, gdy zasypiam uciekając przed dniem, ale sen w nocy wydaje mi się zbrodnią, noc oferuje tyle możliwości, nie daje gotowych odpowiedzi, pozwala na domysły i nieścisłości, podczas gdy sen w dzień jest nieodwołalną koniecznością człowieka nieprzystosowanego do panujących zasad, nieznającego obowiązującego języka, nierozumiejącego należnych mu przywilejów. Wbrew sobie, próbuję się nauczyć wszystkiego, czego się ode mnie wymaga w ciągu dnia, jednak i tak ostatecznie buntuję się przeciw nieodwołalnym zakazom, podporządkowuję regułom, którym nie podlegam, mówię zupełnie nie to, co miałam na myśli. Ludzie myślą, że jestem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niezależna&lt;/span&gt;, ja wiem, że jestem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagubiona&lt;/span&gt;, ale nie wyprowadzam ich z błędu,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; niezależność&lt;/span&gt; wzbudza szacunek, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagubienie&lt;/span&gt; co najwyżej politowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodzę na pustą ulicę i próbuję pozbierać myśli, pozbierać siebie z tych kawałków, na które rozbija mnie codziennie światło słońca, kupuję wino i rozmawiam z panią w sklepie, usiłując powstrzymać od rozkładu resztki mojej normalności - rozmowy z obcymi ludźmi pomagają mi uwierzyć, że to jeszcze jest możliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polubiłam się na nowo z deszczem, jednak jest coś zmysłowego w kroplach wody spływających po ramionach i włosach oblepiających twarz, choć równie dobrze moją fascynację można wytłumaczyć silną potrzebą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;katharsis&lt;/span&gt;, którego potrzebuję od dłuższego czasu a które nie jest mi dane mimo wielu modłów wznoszonych ku górze.  Może to jeszcze nie pora, może to jeszcze nie czas, może nie tego jednak potrzebuję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-669599240724924818?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/669599240724924818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=669599240724924818&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/669599240724924818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/669599240724924818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/06/dream-brother.html' title='♫Silent night, broken night'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-1914121238866284486</id><published>2007-06-17T01:12:00.000+02:00</published><updated>2007-06-17T01:29:25.541+02:00</updated><title type='text'>Commedia dell'arte</title><content type='html'>Czasem zastanawiam się, na ile te wszystkie relacje międzyludzkie są tylko wytworem mojej wyobraźni i na ile to, czego bym chciała, a co wydaje się spełniać, realne jest a na ile nadinterpretowane. Czasem myślę, że cała ta historia to tylko dramat niesceniczny a grający w nim aktorzy wyjdą zaraz na scenę, ukłonią się i ściągną kostiumy, pozostawiając tylko uczucie rozgoryczenia, że to wszystko to była jednak fikcja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem w tym, że aktorami jesteśmy my i żadne z nas nie ukłoniło się jeszcze i nie ściągnęło kostiumu,  więc przedstawienie trwa, choć nie słychać oklasków publiczności, choć czasem grę zakłóci rechot złośliwości losu siedzącej w ostatnich rzędach, choć czasem patrzymy na siebie ze zniecierpliwioną niechęcią i tracimy wiarę w istnienie pięknych zakończeń tych niepięknie skomplikowanych wątków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak, kiedy już tracę nadzieję i chcę zejść ze sceny, wtedy właśnie uśmiechasz się i patrzysz w ten jeden, znany mi dobrze sposób a ja w ostatniej chwili zmieniam zdanie i zaczynam po raz kolejny grać pierwszy akt.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-1914121238866284486?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/1914121238866284486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=1914121238866284486&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1914121238866284486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1914121238866284486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/06/commedia-dellarte.html' title='Commedia dell&apos;arte'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3509227508191606934</id><published>2007-06-03T22:03:00.000+02:00</published><updated>2007-06-04T01:02:58.367+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Szum deszczu przypomniał jej tamtą ulewę sprzed roku, kiedy przyszło jej skończyć z Alvarem i poczuła, że wtedy coś w niej w środku nieodwołalnie pękło, na podobieństwo bezpowrotnie zepsutego mechanizmu. Zrozumiała także, że od tamtej pory owa słodko-gorzka samotność ogarniająca jej serce stała się jej główną, nieodłączną towarzyszką."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Arturo Perez-Reverte "Szachownica flamandzka"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przestałam lubić deszcz, nawet nie wiem, w którym momencie to nastąpiło, może wtedy, gdy z mokrą bluzką i ze spódnicą lepiącą się do ud wpadłam do tramwaju, a może dopiero dziś, gdy cały dzień spędziłam przysypiając na kanapie, co dziesięć minut obiecując sobie powrót do lektury podręcznika z farmakologii. Tak czy siak ta sesja zapowiada się interesująco, mogę pić dużo kawy i nie spać do trzeciej nad ranem i wmawiać sobie, że przecież się uczę, choć tak naprawdę oglądam filmy zakopane w czeluściach dysku F:, planuję wakacje 2007 i ćwiczę cnotę cierpliwości konsultując się z pewnym neurochirurgiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Atrofia emocjonalna postępuje u mnie w dramatycznym tempie, ostatnio muszę prosić o pisemne schematy zachowań, inaczej gubię się w wachlarzu możliwych odpowiedzi, z których i tak zwykle wybieram tę najprostszą, najbardziej racjonalną i najmniej odpowiednią. Dziś zaczepił mnie chłopak na Szewskiej pytając o Pocztę Główną - nie zastanawiając się zbytnio wskazałam mu drogę i w tym samym momencie zrozumiałam, że on wcale nie chciał wiedzieć, gdzie Poczta Główna się znajduje lub, co gorsza, dobrze znał drogę - rozczarowanie na jego twarzy sprawiło, że zrobiło mi się wstyd za mój brak wrażliwości na subtelny rodzaj flirtu, uśmiechnęłam się więc przepraszająco i uciekłam. Naprawdę, po mnie nie można spodziewać się zbyt wiele, po mnie można spodziewać się konkretów, prawie rok temu stałam się nieczuła na delikatne aluzje, na ukradkowe spojrzenia i dyskretne uśmiechy, na całą tę aurę miłosnych burzy wiszących w powietrzu. Od prawie roku stąpam mocno po ziemi i już raczej nic tego nie zmieni, choć wcale nie żyje się z tym łatwiej, racjonalizm utrudnia życie, na mój gust ludzie są zbyt emocjonalni i zbyt nielogiczni, zaś na gust innych ludzi jestem zbyt sceptyczna i psuję im &lt;span style="font-style: italic;"&gt;happy endy&lt;/span&gt; słodkich bajeczek o magii życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wracam z neurochirurgii o 9 rano, zaczepia mnie starsza kobieta i pyta czy nie mam ochoty się napić. Pani najwyraźniej jest towarzyska a ja najwyraźniej wyglądam na taką, co lubi z rana wychylić kieliszek. Z drugiej strony w oczach kobiety widzę desperację, więc pewnie nie jestem pierwszą, którą zaprasza do wspólnego picia, trochę mi jej żal, tego picia w samotności chodnika i w pogardzie przechodniów, może gdyby nie biała bluzka i czarne szpilki to bym się z nią napiła a tak tylko z zażenowaniem wkładam z powrotem słuchawki do uszu i udaję, że nie usłyszałam pytania, co jak zawsze wychodzi mi najlepiej. To takie typowe dla mnie wyjście awaryjne w wielu różnych sytuacjach, ignorowanie przekazu i tłumaczenie się drobnostkami, dzięki temu unika się niewygodnych odpowiedzi, niebezpiecznych gierek i spotkań z mężczyznami, którzy chcą więcej niż kiedykolwiek otrzymają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym ponoć piszę depresyjne notki, dobijając niektórych, ale proszę wybaczyć, nie będę się przejmować, ja gdzieś muszę skanalizować resztkę negatywnych emocji tlących się na dnie mej nad wyraz radosnej duszyczki (bowiem nie ma nic radośniejszego niż brak wiedzy z zakresu opioidów) a pani psycholog twierdzi, że kanalizacja uczuć jest ważna w utrzymaniu zdrowia psychicznego - ratuję więc moje zdrowie psychiczne tworząc tu małe bagienko. W końcu same palmy i ciepły piaseczek to nuda, moi drodzy, bezkresna nuda.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3509227508191606934?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3509227508191606934/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3509227508191606934&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3509227508191606934'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3509227508191606934'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/06/szum-deszczu-przypomnia-jej-tamt-ulew.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3722962918456049585</id><published>2007-05-28T00:08:00.000+02:00</published><updated>2007-05-28T18:39:25.560+02:00</updated><title type='text'>♫  Clean Getaway</title><content type='html'>Zetknięcie z płytą lotniska jest symbolicznym zderzeniem z rzeczywistością, szarą i brudną, smutną i przytłaczającą, przewidywalną i frustrującą. Dwa tysiące kilometrów stąd jeżdżą czerwone autobusy, ludzie na ulicy się do siebie uśmiechają a życie, choć droższe, lżejsze jest i bardziej życiem jest niż ta egzystencja tutaj. Płaczę więc, kiedy lądujemy, G. ściska mi dłoń a ja uświadamiam sobie wszystkie przeszkody do pokonania, całe brzemię nakładane przez Ojczyznę, wszystkie stereotypy i szufladki, do których dopasować się nie sposób, które uwierają i deformują, które w końcu doprowadzają mnie do tego, że nie rozpoznaję postaci w lustrze widzianej codziennie rano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piję przepyszne urodzinowe wino i wspominam każdy moment, każdy ułamek tych stu trzech godzin spędzonych nad Tamizą, kosztuję uroku Big Bena nocą, radości abstrakcyjnych dowcipów, czekania na czerwony autobus o drugiej w nocy, smaku Guinnessa na marnej łajbie, zapachu Camden Town w południe i atmosfery Hyde Parku, kiedy siąpi deszcz. Chcę wierzyć, że imprezy takie, jak w&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Tiger Tiger&lt;/span&gt; jeszcze się przydarzą, że jeszcze jakiś Joe zostawi wizytówkę a inny Antonio będzie dobrze tańczyć, że takich kapel, jak ta w piątek, istnieje więcej, że to wszystko jeszcze kiedyś wróci w ulepszonej wersji a ja już nie będę płakać, że coś się skończyło, bo będę przeżywała moją legendę tak, jak chcę, tam, gdzie chcę, z tym, z kim chcę a uderzenie w płytę lotniska będzie nic nieznaczącym momentem podróży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem tylko czemu śnisz mi się wtedy, kiedy już naprawdę myślałam, że jestem gotowa do następnego wyścigu i nawet byłam pewna wygranej. Uwielbiasz wyłaniać się z zakamarków pamięci i udawać zdziwionego, że wcześniej Cię nie zauważyłam - tak, jak wtedy, gdy G. odradza mi kupno plakatu z Marlonem a mnie zalewają zdjęcia, na których przypominasz mi go bardziej niż sam Brando.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeszukuję gorączkowo płytotekę w poszukiwaniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Między słowami&lt;/span&gt;, bo z całej tej tęsknoty za tym, czego nie mam i za tym, co zostało mi odebrane, zapragnęłam jeszcze raz zobaczyć Tokio - taką małą namiastkę Londynu, jeszcze raz przeżyć sesję zdjęciową z whisky - taką małą namiastkę imprezy na pagórku z widokiem na Canary Wharf, jeszcze raz oglądać ogrody w Kyoto - taką małą namiastkę Hyde Parku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknię prawie za wszystkim, za miejscami, za ludźmi, za tym, co było a już się nigdy nie powtórzy i czuję się tak jak Charlotte patrząca za odchodzącym Bobem, chciałabym wreszcie odwrócić się na pięcie i też odejść, ale wciąż stoję w miejscu. Ty już dawno wsiadłeś do taksówki i odsłuchałeś swoje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Just like honey&lt;/span&gt;, pora już na mnie, już dawno pora na mnie, ale ja wciąż nie potrafię, stoję w miejscu, mijają mnie ludzie o uśmiechniętych twarzach, niektórzy ciągną mnie za rękę w drugą stronę a ja chciałabym dać się pociągnąć, ale nogi mam jak z kamienia i wciąż wydaje mi się, wciąż łudzę się, że wcale nie wsiadłeś do tej żółtej taksówki albo że przynajmniej nie przestało Ci grać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Just like honey&lt;/span&gt; w tle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3722962918456049585?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3722962918456049585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3722962918456049585&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3722962918456049585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3722962918456049585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/05/clean-getaway.html' title='♫  &lt;a href=&quot;http://www.sendspace.com/file/eoujjy&quot;target=&quot;_blank&quot;&gt;Clean Getaway&lt;/a&gt;'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-5707919470238708229</id><published>2007-05-08T18:14:00.000+02:00</published><updated>2007-05-08T19:52:42.405+02:00</updated><title type='text'>♫ I'm lost but I'm not stranded yet</title><content type='html'>Tęsknota uderza nagle w twarz, w jednej chwili przypominają się brudne chodniki, stare dziadki grające w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;boules&lt;/span&gt;, małe okrągłe stoliki przed kawiarniami, podmuch gorąca z wylotu metra, skasowane bilety i bagietka na śniadanie. Prawie słyszę ciszę Montmartre'u, prawie czuję żar piasku w Tuileries, prawie dotykam chłodu La Defense.&lt;br /&gt;W jednej chwili mam to wszystko przed oczami i czuję ten charakterystyczny ścisk w żołądku, ten, który czuję za każdym razem, kiedy ładuję się z czerwoną walizką do metra. Nie, to Miasto już mi się nawet nie podoba, ono mnie wciąga, pożera mnie całą z każdym przemierzonym kilometrem, z każdą nowo odkrytą uliczką, z każdym zdjęciem zrobionym ukradkiem.&lt;br /&gt;Samotność wszędzie bywa wstydliwa, tylko nie tam - tam mogę Ją smakować, stojąc na Polach Marsowych, zadzierając głowę i mrużąc oczy od słońca.&lt;br /&gt;Jeszcze trzy miesiące.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-5707919470238708229?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/5707919470238708229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=5707919470238708229&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5707919470238708229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/5707919470238708229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/05/im-lost-but-im-not-stranded-yet.html' title='♫ &lt;a href=&quot;http://www.sendspace.com/file/zct2uc&quot;target=&quot;_blank&quot;&gt;I&apos;m lost but I&apos;m not stranded yet&lt;/a&gt;'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3663087735455719233</id><published>2007-05-06T01:38:00.000+02:00</published><updated>2007-05-06T02:29:54.056+02:00</updated><title type='text'>Maj</title><content type='html'>Tego maja bzy pachną bardziej dusząco, bardziej intensywniej niż zwykle, zresztą może mi się wydaje, może to tylko wspomnienie o Tobie jest zbyt duszące i zbyt intensywne. Właściwie nie wiem czemu, kojarzysz mi się raczej z jesienią, z deszczem i czarnym płaszczem, więc nie wiem skąd ten maj, przecież wiosna nie pasuje do tej historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego maja obchodzę dwudzieste drugie urodziny, to nie jest zbyt wiele, nie jest też zbyt mało, ale wcale nie czuję, żeby było w sam raz. Niewiele czuję z drugiej strony, więc może to jest w sam raz, prawdopodobnie dowiem się za rok, za rok dowiem się na pewno dużo rzeczy, skoro już przez ostatni rok nauczyłam się wiele. Dowiedziałam się na przykład, jak w ciągu jednej doby zyskać i stracić emocjonalną fortunę, a także, że głupie zachcianki potrafią się spełniać, jeśli jest się wystarczająco rozkapryszonym i bezczelnym wobec losu. Dowiedziałam się wiele więcej, ale nie o wszystkim należy mówić, a ja i tak mówię za dużo, więc pora zamilknąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego maja wyjątkowo nie chcę konwalii, bzów chcę, białych bzów potrzebuję, żebym mogła zanurzyć w nich twarz, wziąć głęboki oddech i udusić się ich pięknem, tak jak udusiłam się tamtą historią.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3663087735455719233?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3663087735455719233/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3663087735455719233&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3663087735455719233'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3663087735455719233'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/05/maj.html' title='Maj'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2951212114869784014</id><published>2007-05-01T20:45:00.000+02:00</published><updated>2007-05-06T11:13:10.190+02:00</updated><title type='text'>♫ Miles from where you are</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Raczej bez związku to wszystko, ale czasem tak bywa, u mnie bywa tak coraz częściej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czwartek uczyliśmy się o tym, jak karmić dzidziusie, kiedy podawać mleko bezlaktozowe a kiedy bezglutenowe, oraz czy wolno jeść bułeczki karmiąc piersią czy też raczej należy przerzucić się na szyneczki.  To wszystko okazało się sprawą wysoce skomplikowaną, dziewczęta zaczęły panikować i chyba żadna teraz nie chce zostać mamusią, choć przecież żywienie dzidziusia to najmniej skomplikowany problem macierzyństwa. Przynajmniej są ścisłe wytyczne, jest jakiś regulamin, w razie wątpliwości jest zawsze dietetyk, zaś granica między &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dozwolonym&lt;/span&gt; a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niedozwolonym&lt;/span&gt; jest bardzo wyraźna. Potem robi się gorzej, pediatrzy nie posiadają prostych rozwiązań na problemy dzieciństwa i okresu dojrzewania, a mamusiom i tatusiom rośnie Problem, z dnia na dzień coraz większy, z tygodnia na tydzień coraz trudniejszy, z miesiąca na miesiąc coraz bardziej niezrozumiały, a wtedy każda mamusia i każdy tatuś chcieliby znów móc wybierać między mlekiem laktozowym i bezlaktozowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a tak poza tym, to jak łatwo się domyślić, po czwartku były piątek i sobota, była także niedziela, ale nic ciekawego się wtedy nie działo, przynajmniej ja nic takiego nie pamiętam. W końcu był poniedziałek, było kolokwium u Asystenta najlepszego z możliwych i wreszcie był Kasztelan, właściwie były dwa Kasztelany, po których zrobiło mi się błogo i nawet zaczęłam się uśmiechać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za dużo jem i za dużo śpię, chciałabym przerwać to błędne koło, ale stanie się to pewnie dopiero wtedy, kiedy spodnie zamiast spadać zaczną być ciasne. Póki co, rozważam wiele możliwości, żyję majem, nie bardzo wyobrażam sobie tego, co ma nastąpić potem, nie bardzo wyobrażam sobie czerwiec, w ogóle nie wyobrażam sobie G. w białej sukience i ze złotą obrączką ani mnie znowu w samolocie do P. - przyszłość wydaje mi się absolutnie niezrozumiała i absolutnie niemożliwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowanie nie umiem mówić &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tak&lt;/span&gt;, co jest przyczyną wielu nieporozumień i rozczarowań innych ludzi; J. na pożegnanie przytula mnie mówiąc równocześnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ale wiesz, że chciałbym cię obmacać. &lt;/span&gt;Wcześniej proponuje się nam trójkąt a później, znacznie później, chłopcy w McDonaldzie chcą wiedzieć co studiujemy, kiedy się dowiadują trochę rzedną im miny, ale są twardzi i bawią nas rozmową przez kolejną godzinę. Właściwie bawi nas jeden, drugi milczy i patrzy, co podoba mi się znacznie bardziej niż gadanie. Nie no, naprawdę jest fajnie,  tego chyba chciałam, tak mi się przynajmniej wydawało do niedawna, chociaż teraz nie jestem już tego taka pewna. Wątpliwości zagłuszam czekoladą, dużą ilością czekolady, ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że to czego chcemy niekoniecznie jest tym, czego  &lt;a style="color: rgb(153, 0, 0);" href="http://www.sendspace.com/file/k2t3c5" target="_blank"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt; ♫ &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;potrzebujemy&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2951212114869784014?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2951212114869784014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2951212114869784014&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2951212114869784014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2951212114869784014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/04/dzi-uczylimy-si-o-tym-jak-karmi.html' title='♫ &lt;a href=&quot;http://www.sendspace.com/file/cb63tt&quot;target=&quot;_blank&quot;&gt;Miles from where you are&lt;/a&gt;'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2039283201603386142</id><published>2007-04-24T23:50:00.001+02:00</published><updated>2007-05-06T02:26:09.428+02:00</updated><title type='text'>♫ Brighter Discontent</title><content type='html'>Dziś rano zbudziłam się i miałam wrażenie, że wciąż śnię. Zerknęłam przez okno, ale świat z tym ślepym księżycem i klasztornym murem okazał się równie odrealniony jak moje mieszkanie. Miałam nadzieję, że w końcu mi przejdzie, przecież ile można śnić na jawie, ale uczucie nie mijało a to szkło na chodniku i A Perfect Circle w słuchawkach wcale nie pomagało mi się obudzić. Potem był jeszcze rozczłonkowany szczur, bezdomny o kulach i nachalny gołąb a najlepsze jest to, że to wcale nie był sen, to wszystko zapewniają Aleje Wielkich Poetów w sezonie wiosna-lato 2007. Zapraszamy serdecznie, to naprawdę warto zobaczyć, to naprawdę warto przeżyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W słuchawkach znów zaskoczył mnie Paul Banks śpiewając dokładnie to samo, co śpiewał mi prawie rok temu, tylko tym razem nie przypisuję tym słowom większego znaczenia, właściwie nie przypisuję im żadnego znaczenia - może dlatego, że G. uczy mnie uśmiechać się do chłopców &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wykazujących zainteresowanie,&lt;/span&gt; może dlatego, że chłopcy zmieniają się zbyt szybko, a może dlatego, że wcale już nie mam ochoty na dramatyczne historie z łezką w tle. Może to dlatego. A może nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie chyba nie przerastałoby mnie tak bardzo, gdybym wreszcie zrobiła porządek w mieszkaniu, ale ta pusta butelka po coli trzęsie tyłkiem, kiedy chcę ją wyrzucić, te kredki na biurku syczą, gdy chcę je sprzątnąć a talerzyk na stole pokazuje mi język, kiedy chcę go schować do zmywarki. Skoro przedmioty są tak przerażające, to jak nie mają budzić mojej grozy te wszystkie obietnice, zobowiązania, działania i plany? Dlatego wolę schować się pod kołdrę, zaszyć w najciemniejszym kącie pokoju, niech nikt mnie nie szuka, niech nikt mnie nie woła, ja sobie pośpię, ja sobie to wszystko prześpię, a kiedy się wreszcie zbudzę to butelka po coli będzie już w koszu, kredki w pudełku i talerzyk w zmywarce a ja będę mogła zająć się obietnicami, zobowiązaniami, działaniami i planami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2039283201603386142?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2039283201603386142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2039283201603386142&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2039283201603386142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2039283201603386142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/04/brighter-discontent.html' title='♫ &lt;a href=&quot;http://idisk.mac.com/nuggetbb/Public/The%20Submarines%20-%2004%20-%20Brighter%20Discontent.Mp3&quot;&gt;Brighter Discontent&lt;/a&gt;'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3539771561513502843</id><published>2007-04-21T15:00:00.000+02:00</published><updated>2007-04-21T14:52:45.912+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Bardzo długo szukałam czegoś do uchwycenia, do zapisania i uwiecznienia, jednak trudno znaleźć punkt zaczepienia w natłoku myśli, zdań i słów, które od kilku tygodni towarzyszą mi każdego dnia, od chwili przestąpienia progu uczelni do wieczornego odłożenia słuchawki telefonu, od porannego jęku nad głupotą świata do otarcia łez ze śmiechu nad głupotą własną. Nie potrafię wybrać spośród planów, zamierzeń i działań mniej lub bardziej przemyślanych, mniej lub bardziej słusznych, mniej lub bardziej pochwalanych przez ogół. Zwykle zresztą są one nieprzemyślane i niepochwalane, co czyni je tym ciekawszymi, słusznością nie zawracam sobie głowy, Czas zajmuje się udowadnianiem takich rzeczy.&lt;br /&gt;Rzecz w tym, że naprawdę nie potrafię streścić ostatniego miesiąca, brak mi chyba chęci, brak mi chyba weny, ale jeśli ktoś jest zainteresowany, jak wygląda ostatnio moje życie to proponuję zajrzeć &lt;a href="http://grrwrr.blogspot.com/2007/04/fight.html" target="_blank&amp;quot;"&gt;TU&lt;/a&gt;.*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lajfstajl&lt;/span&gt; Autorki niewiele różni się od mojego, mimo że Autorka twierdzi inaczej i wyolbrzymia różnice. Jest to tylko kwestia jej pierścionka na palcu i mojej nadmiernej kochliwości a przecież to żadne różnice są. Żadne. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3539771561513502843?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3539771561513502843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3539771561513502843&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3539771561513502843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3539771561513502843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/04/bardzo-dugo-szukaam-czego-do-uchwycenia.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-2135491582065463259</id><published>2007-04-08T17:05:00.000+02:00</published><updated>2007-04-13T23:54:03.041+02:00</updated><title type='text'>Nuda, panie</title><content type='html'>Słuchanie Joy Division w Niedzielę Wielkanocną nie jest chyba na miejscu, szczególnie, jesli weźmie się pod uwagę, jak Ian Curtis zakończył swój żywot, ale przy moim wrodzonym zamiłowaniu do kontrastów to i tak nie jest najgorzej.  Mimo wszystko wracam myślami dość często do tamtej soboty, mimo wszystko pewne widoki i pewne zdarzenia trwają żywo w pamięci i nawet nie wymagają wielkiego wysiłku, żeby je sobie przypomnieć. Stałyśmy się z G. całkiem niechcący najbardziej kontrowersyjnymi postaciami wieczoru, w szczegóły nie wnikajmy, myślę, że byłoby to nie na miejscu, mnie wystarcza etykietka skaczącej z kwiatka na kwiatek, G. wystarczy etykietka wiecznej narzeczonej, nowe etykietki zepsułyby nam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;image&lt;/span&gt;, na który zbyt ciężko pracowałyśmy.&lt;br /&gt;Zresztą, nie jest najgorzej, niektórzy uprawiają seks na ulicy, znaczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;da się, &lt;/span&gt;najwyraźniej&lt;span style="font-style: italic;"&gt; wszystko się da &lt;/span&gt;a pomysłowość ludzka nie zna granic.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-2135491582065463259?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/2135491582065463259/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=2135491582065463259&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2135491582065463259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/2135491582065463259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/04/nuda-panie.html' title='Nuda, panie'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3736305278788246412</id><published>2007-04-02T19:25:00.000+02:00</published><updated>2007-04-13T23:54:53.990+02:00</updated><title type='text'>Tulipany</title><content type='html'>Strąciłam wazon, nawet obyło się bez brzęku tłuczonego szkła, tylko te tulipany na podłodze, to był trochę przerażający widok. Tulipany są piękne jedynie w całości, jedynie kiedy stoją w wazonie, gdy tracą głowy robią się straszne. Patrzyłam na zielone kikuty, na czerwone płatki, na wodę koloru brudnej krwi, patrzyłam tak długo, aż w końcu zaczęłam się bać tych zielonych łodyżek i tych czerwonych płatków, zamknęłam oczy, wyrzuciłam kikuty, wyrzuciłam płatki, wodę starłam, śladu nie zostawiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest dość szybki proces -  cięcie, akcja, cięcie. Nigdy nie dostajesz rolki z filmem, czasami sprezentują Ci zdjęcia promocyjne, to wszystko na co ich stać. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Popatrz jakie miałam ciekawe życie, popatrz ile się działo, to jest moje portfolio z kolejnych zderzeń i rozwiązań, z kolejnych przebłysków i zaćmień. &lt;/span&gt; Pomiędzy nieme zdjęcia wklejam rozmowy, chcę dodać realizmu tym kiczowatym bohaterom w tej kiczowatej scenerii, ale przemożne uczucie nazwania tego telenowelą nie chce mnie opuścić, narasta wręcz, więc w końcu z hukiem zamykam album, odkładam na półkę, zasłaniam książkami, żeby zniknął mi z oczu.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobimy nowe zdjęcia, nakręcimy nowy film, może wreszcie dostaniemy Oscara.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3736305278788246412?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3736305278788246412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3736305278788246412&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3736305278788246412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3736305278788246412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/04/strciam-wazon-nawet-obyo-si-bez-brzku.html' title='Tulipany'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7589664618862179102</id><published>2007-04-01T23:46:00.000+02:00</published><updated>2007-04-02T00:52:29.635+02:00</updated><title type='text'>Borderline</title><content type='html'>Gorycz moja przelewa się powoli, spływa kroplami z ust i oczu, ludzi widzę tylko przez nią, do ludzi mówię tylko z nią. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie obiecuj, nie wierz, nie ufaj, nie mów. Zasznuruj usta, zszyj dioksanonem, żeby ślad nie został, tak będzie dobrze, tak będzie lepiej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwiałam od środka, zdrętwiałam, zamarzłam, niektórzy starają się mnie rozgrzać, ale to działa tylko na zewnątrz, na zewnątrz robi się ciepło, robi się dobrze, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;co ze środkiem co ze środkiem co ze środkiem&lt;/span&gt; powtarzają głuche głosy wewnątrz mojej głowy. Może gdybym głowę rozbiła o bruk, może gdybym stłukła tę skorupę zamykającą mnie w klatce własnych myśli, może wtedy wypłynęłyby głosy, wypłynęłaby gorycz a ja wreszcie odpoczęłabym od samej siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze żyję myślą o Londynie, o locie 2433 i o 23 maja, kiedy na cztery dni zapomnimy z G. o tym, co było i o tym, co będzie a żyć będziemy tylko tym, co jest. Może to moja jedyna szansa na odpoczynek w najbliższym czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Księżyc był dziś czerwony, jak to zwykle bywa przed wojną.  Szykuję broń.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7589664618862179102?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7589664618862179102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7589664618862179102&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7589664618862179102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7589664618862179102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/03/borderline.html' title='Borderline'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-1116853570168529888</id><published>2007-03-26T16:43:00.000+02:00</published><updated>2007-03-26T16:54:55.075+02:00</updated><title type='text'>No.</title><content type='html'>&lt;br&gt;To wiosna przyszła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaś &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://rapidshare.com/files/22878550/02_-_La_Familia.mp3.html" target="_blank"&gt;TO&lt;/a&gt; jest piosenka sezonu. &lt;i&gt;Oh so true, oh so true&lt;/i&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-1116853570168529888?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/1116853570168529888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=1116853570168529888&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1116853570168529888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1116853570168529888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/03/no.html' title='No.'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-1438389344625826610</id><published>2007-03-26T02:05:00.000+02:00</published><updated>2007-05-06T02:26:13.676+02:00</updated><title type='text'>♫ Girlshapedlovedrug</title><content type='html'>G. mi mówi, że powinnam być miła, że mam być wesoła i zabawna, tak, zabawna właśnie mam być. I wzdycha G., podnosi G. oczy do nieba, kiedy ja po raz kolejny traktuję pytanie jako pytanie samo w sobie, nie dorabiam teorii, nie dostrzegam aluzji, jak mnie ktoś pyta to ja odpowiadam, ja nie potrafię się domyślić, że tu nie chodziło o samo pytanie, tylko o coś więcej, zdecydowanie o coś więcej. To znaczy czasami się domyślam. Tyle że po czasie. Jak na przykład wtedy, kiedy ten Anglik pocałował mnie w policzek, życząc miłej nocy. Ale to mi się rzadko zdarza, zwykle G. jednak na mnie krzyczy. G. chyba ma ze mną utrapienie, to znaczy ona nic nie mówi, ale ja przypuszczam, że ja trudna jestem, skoro nawet własna mama mi mówi, że jestem podobna do &lt;a href="http://www.greysanatomyinsider.com/characters/cristina-yang.html" target="_blank"&gt;Cristiny Yang&lt;/a&gt; to znaczy, że coś w tym musi być, aczkolwiek ja tego nie widzę,  mnie się wydaje to przesadzone, choć może rzeczywiście 75 punktów w teście na inteligencję emocjonalną czyni ze mnie debila w zakresie odczytywania ludzkich absurdów. Wyszło chyba coś nie tak, wyszło chyba nie do końca tak, jak chciałam, a teraz już raczej niewiele można zmienić, teraz to jedynie można się pogodzić z tym, że się budzi strach wśród większości ludzi. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ta twoja ostatnia notka sprawia, że się wydajesz bardziej ludzka&lt;/span&gt; mówi G. a ja się zastanawiam, czemu poprzednie notki robiły ze mnie osobę nie-ludzką (i tak, ja wiem, że G. pojawia się w tej notce zbyt wiele razy, ale to jest taka kryptoreklama, G. zawsze i wszędzie, G. na ból głowy, G. na ból brzucha, G. na kaca, G. na każdą okazję).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak poza tym, jakby się jeszcze ktoś nie domyślił, to tę notkę sponsoruje Red Bull w wersji light, bo, wiecie, jak się człowiek rozchoruje trzy dni przed deadlinem oddania 15-stronicowego tłumaczenia, z którego zrobiło się stron dwie a za dwa kolejne dni ma wygłosić wykład na temat podwyższonego ciśnienia śródczaszkowego to, wiecie, naprawdę nie pozostaje nic więcej niż Red Bull w wersji light oraz dużo silnej woli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z tym rozchorowaniem to było tak, że najpierw byliśmy w knajpie a potem poszliśmy nad Wisłę, no a w drodze nad Wisłę poczułyśmy z G. nieodpartą potrzebę wstąpienia do toalety. No a akurat po drodze był hotel, więc weszłyśmy do hotelu a ponieważ zawiane byłyśmy i wstyd nam było (bo my tak naprawdę wstydliwe jesteśmy) to udawałyśmy Angielki z potrzebą, pan nam chyba uwierzył. Potem zaś wreszcie udaliśmy sie na wały, zasiedliśmy na ławeczce i piliśmy piwo, ewentualnie wiśniówkę, i było bardzo romantycznie do czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do czasu kiedy zrobiło się nam zimno w tyłki i każdy poszedł tam, gdzie chciał. My poszłyśmy do McDonalda. My zawsze chodzimy do McDonalda, bo w McDonaldzie jest dobre jedzenie i jest wspaniała atmosfera do przeprowadzania rozmów egzystencjalnych i ja naprawdę nie żartuję. Zapytajcie G.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale w końcu zjadłyśmy te nasze McChickeny i wypiłyśmy Colę oraz Shake'a i musiałyśmy wrócić do domu, czego bardzo nie chciałyśmy, bo powrót do domu oznacza stawienie czoła rzeczywistości, a przede wszystkim porankowi. A poranek był trudny. Właściwie poranek to było dopiero preludium. To znaczy wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że kupiłam surówkę do obiadu. Powiadam Wam, koszmarne jest uczucie, gdy żołądek usiłuje wyjść z jamy brzusznej przez przełyk. Chociaż uczucie, że zamarznie się zaraz na śmierć jest jeszcze gorsze. Chociaż i tak najgorsze jest pragnienie, którego nie można ugasić, bo najmniejszy łyk wody działa na żołądek jak ostroga na konia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to dobrze, że ludzkość stworzyła nifuroksazyd.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-1438389344625826610?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/1438389344625826610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=1438389344625826610&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1438389344625826610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/1438389344625826610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/03/girlshapedlovedrug.html' title='♫ Girlshapedlovedrug'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3413363536462216410</id><published>2007-03-14T02:38:00.000+01:00</published><updated>2007-03-14T03:30:13.752+01:00</updated><title type='text'>Turlaj kamyk i doktor od brzuchów</title><content type='html'>&lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;- Ale gdzie Panią boli dokładnie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- W brzuchu, w brzuchu mnie boli, dokładnie to nie wiem, nie powiem panu. To nawet nie boli, panie doktorze, to tylko tak jakby mi ktoś kamieniami wypełnił brzuch. Ja mam przez to problemy z chodzeniem, ja mam przez to problemy z myśleniem, ale i tak najgorzej to jest z oddychaniem, nie mogę oddychać i się duszę, wie doktor? Trochę tak jakbym się topiła, zachłystuję się rzeczywistością i potem muszę kaszleć, kaszlę tak, że mam wrażenie, że wypluję zaraz płuca a to bardzo boli więc już wolę zachowywać się jak topielec. Tyle, że wtedy rzeczywistość mi się wlewa do płuc i już nie ma miejsca na tlen, no i tak, tak, w sumie&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;to też boli. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- I to taki stały ból jest?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- To takie ataki są.&lt;/i&gt;  &lt;i style=""&gt;Zaczyna się drobnostką, wystarczy, że wyglądając przez okno w tramwaju popatrzę w lewo zamiast w prawo, tak jak dziś na przykład, całkiem tak, jak dziś. &lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przez miesiąc myślałam, że już za mną te ciągłe lamenty i narzekania, już był spokój i cisza, cisza i spokój, jak zawsze i jak przedtem, nawet zaczęło mi się to podobać&lt;/span&gt;. &lt;i style=""&gt; I wsiadłam, wie pan, do tramwaju, a korki były. Straszne korki są w tym mieście, wytrzymać nie można. Więc wsiadłam i czekałam aż tramwaj ruszy, a długo nie ruszał (przez te korki właśnie). Popatrzyłam w lewo (a przecież mogłam byłam w prawo, nie wiem czemu akurat w lewo popatrzyłam) no i przypadkowo zobaczyłam ten charakterystyczny sposób gestykulacji i przechylania głowy i ten uśmiech na dokładkę a ten uśmiech to mnie dobił. Nie wiem czemu uśmiechy są takie dobijające, no naprawdę. W ogóle &lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ja uważam, że trupów nie powinno się ożywiać, nawet chodzące mumie budzą strach a umarłe miłości są jeszcze bardziej przerażające, więc to w ogóle było nie na miejscu to całe...&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;  &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- Ja bardzo proszę, do rzeczy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- No to mówię przecież. Popatrzyłam w lewo zamiast w prawo. No i koniec. Kamień w brzuchu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- Pani to już leczyła wcześniej?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- A pewnie, że leczyłam. Homeopatycznie – znaczy wie doktor, dawkowałam truciznę w małych ilościach, w małych ilościach trucizny ponoć pomagają, ale to kłamstwo jest, to nie pomaga wcale. No to całkiem odstawiłam, ale też nie wyszło, nawet gorzej, bo teraz to jestem tak odzwyczajona, że jak przypadkiem sie napatoczy to ataki jakby silniejsze. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;No i najgorsze, że mi mówią, że to chroniczne jest. Że ewentualnie to to może zelżeć trochę, ale tego nie wyciągnę, operacja nawet nie pomoże, tak mi mówią. Że się przyzwyczaić trzeba. Ale ja nie umiem się przyzwyczaić, bo wie doktor, bo to wszystko moja wina była  &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;a jak moja wina to mnie się wydaje, że ja to powinnam naprawić, ale się nie da, nie da się. Próbowałam, ale kamień siedzi i nie chce wyjść. No i ja już nie wiem co ja mam robić, więc przyszłam do doktora, doktor się zna na brzuchach, to sobie myślę, doktor mnie pomoże. Co ja mam robić, panie doktorze?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- Niech pani wyrzygać spróbuje.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3413363536462216410?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3413363536462216410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3413363536462216410&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3413363536462216410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3413363536462216410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/03/wheres-kid-with-chemicals.html' title='Turlaj kamyk i doktor od brzuchów'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-9216238343931380020</id><published>2007-03-06T01:24:00.001+01:00</published><updated>2008-06-10T12:21:33.723+02:00</updated><title type='text'>Treating illness is why we became doctors. Treating patients is actually what makes most doctors miserable.</title><content type='html'>Im dłużej czytam, im dłużej patrzę, im więcej staram się zapamiętać tym bardziej boli mnie głowa, tym bardziej robi mi się niedobrze, tym bardziej się boję, choć przecież nie ma czego, przecież to nie o mnie, przecież to nie o moich najbliższych, to tylko o cioci, która umarła w dwa miesiące po rozpoznaniu, to tylko o ekspedientce w osiedlowym sklepiku, która pół roku chodziła w chustce na głowie, to tylko o tych wszystkich, które miały pecha, które zbyt późno poszły na jedno badanie, które zbyt mało wiedziały lub zbyt lekceważąco traktowały. Onkologia to działka dla ludzi o mocnych nerwach.&lt;br /&gt;Ja nie mam mocnych nerwów, ja dostałam zaledwie 75 punktów w teście na inteligencję emocjonalną, co czyni ze mnie kretyna, jeśli chodzi o machloje układu limbicznego, więc niech mi już nikt nie mówi, że ja mam problemy emocjonalne, że ja się nie staram zrozumieć, że ja się dystansuję. Ja się dystansuję, bo lubię, ja wolę się nie zaznajamiać, nie dywagować nad przyczynami i motywami, bo jak ja się zaczynam zastanawiać, czemu ktoś pozwala, by nowotwór zmienił pierś w pomarszczoną pomarańczę, czemu ktoś doprowadza do tego, że ogrom tłuszczu nie pozwala oddychać lub czemu wypala tyle papierosów, że w wieku 60 lat ląduje na respiratorze to, wybaczcie, ale to budzi we mnie agresję. Ja nie jestem z tych dobrych, współczujących, co to główką pokiwają i pogłaskają po rączce, mnie w pewnych sytuacjach stać tylko na sztuczny uśmiech i zaciśnięte szczęki, żeby nie zadać nieodpowiedniego pytania.&lt;br /&gt;Nie każcie mi z nimi nawiązywać więzów, nie każcie mi ich wszystkich lubić, nie każcie mi im wszystkim współczuć, bo ja nie mam na to ochoty, bo ja nie po to poszłam na te studia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-9216238343931380020?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/9216238343931380020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=9216238343931380020&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/9216238343931380020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/9216238343931380020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/03/treating-illness-is-why-we-became.html' title='Treating illness is why we became doctors. Treating patients is actually what makes most doctors miserable.'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3109331885490017976</id><published>2007-03-01T21:22:00.000+01:00</published><updated>2007-05-06T02:26:26.357+02:00</updated><title type='text'>♫ You can write but you can't edit</title><content type='html'>We wtorek miział mnie po twarzy nieznajomy mężczyzna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To znaczy, to nie było podniecające, to się działo w drogerii a on po prostu sprawdzał czy kolor podkładu pasuje do mojej karnacji, ale ja bardzo chciałam napisać zdanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;we wtorek miział mnie po twarzy nieznajomy mężczyzna&lt;/span&gt;, więc napisałam, chociaż chyba nie ma ono takiej mocy przekazu, jak mi się wcześniej wydawało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od pewnego czasu mam wrażenie, że kręcę jakiś film, różni ludzie wchodzą mi w kadr, jedni wpasowują się lepiej, inni gorzej, najgorsze jest to, że nie można wyciąć niektórych klatek, powtórzyć niektórych scen, nie można zmienić dialogów i poprawić wystroju. Chyba to bardziej przypomina teatr, ale temat teatru jest zbyt oklepany, zresztą to jest XXI wiek, dynamika teatru nie odpowiada XXI wiekowi tak więc pozostańmy przy filmie, film mi jest bliższy z tą szybką zmianą miejsc i postaci, z tymi dialogami i gestami, które znaczą znacznie więcej niż wydawać by się mogło i z tą ścieżką dźwiękową w tle, która celnie podsumowuje sploty zdarzeń, zderzeń i wypadków. Jeszcze nie odkryłam motywu przewodniego tego filmu, ale wciąż mam nadzieję, że jednak jakiś motyw jest i że scenariusz uwzględnia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;happy end&lt;/span&gt;, inaczej chyba zrezygnowałabym z reżyserii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie potrafię zapanować nad czasem, ostatnio przestałam nawet próbować go ogarnąć, płynie więc sobie całkiem swobodnie, przelewa się z godziny w godzinę, po drodze traci cenne krople minut i kiedy zbliża się północ nie pozostaje z niego już wiele. Z G. badamy granice rzeczy dozwolonych, z każdą próbą przekonujemy się, że leżą one dalej niż się większości śmiertelnikom wydaje. Zdumione odkrywamy, że można z pustką w głowie siedzieć w pierwszej ławce, omawiać cechy anatomiczne Groźnego Asystenta a we krwi mieć wybuchową mieszankę estrogenów i alkoholu, co prowadzi do zabawnych sytuacji, kiedy temat nerczycy przeplata się zgrabnie z naszą dyskusją na temat Pewnych Mężczyzn. Co więcej, można nawet odpowiadać na pytania Groźnego Asystenta - takie, jak chociażby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;co wywołuje kamicę nerkową?&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Zupa szczawiowa&lt;/span&gt; rzekłam, G. zaś kazała mi milczeć, lecz prawda jest taka, że zupa szczawiowa naprawdę może wywołać kamicę nerkową, w dużych ilościach znaczy się, ale może, natomiast prawdą nie jest, powtarzam, prawdą &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie&lt;/span&gt; jest, że degradacja kości prowadzi do kamicy nerkowej. Zaprawdę powiadam Wam, kości same z siebie się nie degradują - znaczy wedle naszego kolegi i owszem, ale kolega mówi różne dziwne rzeczy i nie należy mu wierzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy siak, proszę Państwa, proszę badać granice, to nie boli, to jest przyjemne i daje ogromne poczucie satysfakcji, bo tak naprawdę jedyne, co leży za siedmioma górami i siedmioma morzami to Kraina Rzeczy Niedozwolonych a zanim się tam dotrze, można bardzo wiele odkryć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3109331885490017976?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3109331885490017976/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3109331885490017976&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3109331885490017976'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3109331885490017976'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/03/you-can-write-but-you-cant-edit.html' title='♫ You can write but you can&apos;t edit'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-4437368933900704020</id><published>2007-02-19T23:41:00.000+01:00</published><updated>2007-05-06T02:26:20.517+02:00</updated><title type='text'>♫ I'm gonna look out of the window of my color TV</title><content type='html'>Oglądam Viva Najpiękniejsi, bo w końcu trzeba coś robić w te ferie a nie tylko tętniaki i tętniaki, tłumaczenia i tłumaczenia,  należy się rozwijać w te ferie, poszerzać horyzonty. Dziś więc poszerzałam perspektywy oglądając Viva Najpiękniejsi. To nie jest zwykły konkurs piękności, o nie. Bo tam się liczy Inteligencja i Dusza i Talenty, byle kto Najpiękniejszym nie zostaje, nominowany powinien się wypowiedzieć przed kamerą, odpowiedzieć na różne pytania tak, żeby publika mogła sobie wybrać - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tę lubię, tego kocham, co za idiotka, co za palant&lt;/span&gt; - a potem kiedy już wybierze i porówna do innych to potem wychodzi pani i mówi kto wygrał, co sprawia, że cała zabawa w prezentację kandydatów traci na znaczeniu. Ale to nic, i tak było ciekawie, dużo się dowiedziałam, tacy medialni ludzie to oni mają głębokie przemyślenia i oni się nimi dzielą z publicznością, bo publiczność nie wie pewnych rzeczy, publiczności należy uświadomić jak uwodzić kobietę, jak czarować mężczyznę oraz co jest najważniejsze w życiu. No i się okazuje, że najważniejsza jest miłość, miłość rządzi, miłość, miłość, miłość. Usłyszałam to słowo tyle razy, że zaczęło mi być niedobrze, ale to nieistotne, istotne jest, że lud już wie co jest najważniejsze w życiu. Od teraz, ludzie w slumsach będą żyli miłością, podobnież te dwa małżeństwa mieszkające razem z chciwości komornika i głupoty prawa na 34 metrach kwadratowych; wszyscy żyjmy miłością, bo to najważniejsza rzecz w życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, oglądanie telewizji jest naprawdę pouczające. Oglądajcie telewizję - jutro dowiemy się, co jeść na śniadanie, żeby pokochał nas aktor z M jak na Miłość, a także który proszek spierze plamy z trawy. Oglądajcie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-4437368933900704020?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/4437368933900704020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=4437368933900704020&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4437368933900704020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/4437368933900704020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/02/im-gonna-look-out-of-window-of-my-color.html' title='♫ I&apos;m gonna look out of the window of my color TV'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-260194736776320205</id><published>2007-02-01T00:43:00.000+01:00</published><updated>2007-02-01T01:44:17.199+01:00</updated><title type='text'>Take a deep breath, step out of the circle</title><content type='html'>No to ferie, proszę Państwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25 dni absolutnego nieróbstwa, pijaństwa  i rozpasania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bohaterka zostaje sama na scenie z opuszczoną głową, kurtyna opada, widzowie biją brawo.&lt;br /&gt;W tle chór piejący.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ja pierdolę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bohaterka zostaje sama na scenie z opuszczoną głową, kurtyna opada, woźny przeżuwa ostatni kęs bułki i woła "kurwa, zamykamy".&lt;br /&gt;W tle cisza.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-260194736776320205?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/260194736776320205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=260194736776320205&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/260194736776320205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/260194736776320205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/02/take-deep-breath-step-out-of-circle.html' title='Take a deep breath, step out of the circle'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7455276138479939290</id><published>2007-01-28T22:07:00.000+01:00</published><updated>2007-01-29T11:04:16.913+01:00</updated><title type='text'>Epiphora</title><content type='html'>Cały styczeń wciąż myślę o jednym, wciąż myślę o tym samym, choć sądziłam, że to już za mną, że sobie wybiłam z głowy, ale nie, jednak nie, to się wciąż tli, czasem przygasa a czasem wybucha z ogromną siłą, zwykle wtedy, kiedy się tego nie spodziewam, najczęściej w najmniej stosownych chwilach, jak na przykład wtedy, gdy stoję w kościele na mszy i śpiewam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wśród nocnej ciszy &lt;/span&gt;a w głowie mam tylko Twoją twarz, rozbitą na tysiące kawałeczków, na mikroskopijne ślady Twojej obecności, zatarte spojrzenia, słowa i gesty. Buduję z nich nową rzeczywistość, buduję z nich Ciebie, by wreszcie móc stworzyć siebie przeglądając się w Twoich wyimaginowanych oczach, potem wymyślam tysiące scenariuszy z jednym i tym samym początkiem, z jednym i tym samym końcem. Wreszcie wybieram ten najbardziej prawdopodobny i myślę o nim tak intensywnie, aż zaczynam wierzyć, że jest prawdziwy, wierzę przez całą mszę, wierzę kładąc się spać, wierzę tak mocno, że pod zamkniętymi powiekami scenariusz istotnie staje się prawdą. Ale potem otwieram oczy i patrzę w sufit a cała Twoja wyimaginowana postać rozpada się na cząsteczki niebytu. W pewnym sensie sama też ginę, bo uwierz mi - niełatwo jest trwać bez istnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie jest dobrze, to jest chyba tak zwana histeria, to jest chyba tak zwana utrata nadziei, ktoś kiedyś powiedział, że utrata nadziei to największa tragedia, choć może nikt tego nie powiedział, tylko sama teraz sobie to wymyśliłam, tyle że jeśli sama to wymyśliłam to nie najlepiej mi to wyszło, bo tragedia do mnie nie pasuje, prędzej tragifarsa, najprędzej groteska, z bohaterów tragicznych nikt się nie śmieje, bohaterowie tragiczni snują się po scenie z grobowymi minami, w ciemnych szatach, budząc powagę i wyciskając łzy a ja raczej chodzę raźnym krokiem, lubię różowe sweterki i nie sądzę, bym budziła swym zachowaniem powagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czemu boli mnie skóra, boli mnie przy dotyku, boli mnie nawet przy polewaniu jej wodą, zastanawiam się czy to objaw choroby somatycznej czy tylko zadziałał mechanizm przeniesienia, szczerze mówiąc wolałabym to drugie, wtedy istniałaby szansa, że to w środku przestanie boleć, tym bardziej, że boli mnie też oko. Napierdala mnie, wybaczcie, permanentnie od miesiąca. Coś tam mam, coś tam siedzi i mnie kłuje, początkowo myślałam, że to wina soczewek, ale jednak nie, to nie soczewki, pani doktor mówi, że tam nic nie ma, więc to boli tak po prostu, kłuje i gryzie, wbija mi pazury w rogówkę i przeciąga powoli, skrupulatnie, żeby bolało jak najdłużej, wgryza się pod powiekę i drąży kanał prosto do mózgu. Płaczę więc cały czas, ludzie patrzą i pytają co się stało a ja tylko pociągam nosem, ocieram kolejną spływającą łzę  i mówię, że to nic, że to tylko oko, że ja tak już mam, taka cecha zmienna osobniczo, nadprodukcja łez, nic wielkiego, nic strasznego. Niech boli, niech łzawi, mam przynajmniej wymówkę dla mojego nastroju, załzawione oczy są w pełni usprawiedliwione, niczego już nie trzeba tłumaczyć, nic nie należy robić, nic nie trzeba robić, można tylko z martwym uśmiechem patrzeć w nieokreślony bliżej punkt przestrzeni i udawać, że się na coś czeka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7455276138479939290?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7455276138479939290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7455276138479939290&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7455276138479939290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7455276138479939290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/01/epiphora.html' title='Epiphora'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7452971590726956386</id><published>2007-01-26T00:21:00.000+01:00</published><updated>2007-01-26T00:46:21.508+01:00</updated><title type='text'>Miejsca, przedmioty, kształty</title><content type='html'>Dobrze, że spadł śnieg, znaczy w końcu przyszła zima, znaczy może przyjdzie też wiosna. Tkwiąc w stanie permanentnej jesienności zaczęłam tracić wiarę w istnienie pozostałych pór roku, zaczęłam się obawiać, że tak już zostanie, ta szarość i golizna drzew na Plantach, te chmury wiszące nade mną, rozstępujące się czasem, odsłaniające fałszywie błękitne niebo i fałszywie radosne słońce, no ale spadł śnieg, spadł, znaczy, może jeszcze będzie dobrze. Póki co udaję, że się uczę, czasem udaję na tyle dobrze, że naprawdę zaczynam się uczyć, znowu czuję się postawiona pod ścianą, mnie trzeba uświadomić ostateczność pewnych rzeczy, żebym zaczęła się przejmować, ja - póki mi się wydaje, że jeszcze dużo można zmienić, dużo można zrobić - nie robię nic, czekam aż już nie będzie co zmieniać a ostateczność zwali mi się na barki i przygniecie konsekwencjami braku działania; ewentualnie czekam aż się zepsuje, bo ja uwielbiam naprawiać, jak nie ma co naprawiać to ja się nudzę i psuję, psucie wychodzi mi zdecydowanie najlepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba od tematu odeszłam, ja przepraszam, ale ja od tematów edukacyjnych odchodzę nad wyraz łatwo, ja, powiedziałabym, wręcz unikam tematów edukacyjnych, we mnie niesmak budzi dyskusja na temat kto ile się nauczył, kto co dostał, kto się boi kolokwium a kto w cichości liczy na piątkę. Podobnież, nikogo spoza wiadomego kręgu nie interesuje tetralogia Fallota ani  patomechanizm lewokomorowej niewydolności serca, więc, wiecie, oszczędzę Wam, tym bardziej, że nawet mnie już to znudziło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znudziło mi się jeszcze chodzenie do kina. Wciąż nienawidzę Matta Damona, wciąż się lekko spinam, kiedy sobie przypomnę scenę na dachu, wciąż chcę Leo na męża. I Scorsese wciąż lubię za to, że się mogłam denerwować przez dwie i pół godziny, że mogłam gryźć wargi do krwi i podskakiwać w fotelu przy kolejnym wystrzale. Są tacy, co twierdzą, że gorsze to było od &lt;a href="http://imdb.com/title/tt0338564/" target="_blank"&gt;oryginału&lt;/a&gt;, ja tam oryginału nie widziałam, jestem pod wrażeniem &lt;a href="http://imdb.com/title/tt0407887/" target="_blank"&gt;remake'u&lt;/a&gt;, ale ja się nie znam na kinie, więc nie bierzcie mnie zbyt poważnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli zaś chodzi o &lt;i&gt; &lt;a href="http://imdb.com/title/tt0396171/" target="_blank"&gt;Pachnidło&lt;/a&gt;  &lt;/i&gt;to niestety nie potrafię opisać słowami tego, co Tykwer opisał dźwiękiem i obrazem, tego, co Whishaw wyraził swoimi oczami, ustami, nosem. Nie no, wiadomo, że to nie jest książka, książka była mroczna, książka była brudna, obrzydliwa i pociągająca, film zaś, film był piękny, uładzony może nieco, ale, tak, zdecydowanie też był pociągający. Nie było zapachu, proszę nie oczekiwać za wiele, ale było coś takiego, co sprawiło, że gdy zaświecili światła poczułam się jak ci ludzie na placu, upojeni przez Grenouille'a najpiękniejszym z pachnideł. Nie, proszę nie ekstrapolować tego na film, nie chcę twierdzić, że to był najpiękniejszy z filmów, to był tylko jeden z najpiękniejszych, jakie widziałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pan, panie Świetlicki, pan ma urok swoisty, pan pali papierosa za papierosem i zabawnie obciąga koszulkę, pan śpiewa jakby od niechcenia i tak naprawdę nie wiem, czy pan się bardziej nie śmieje ze mnie, z nich, z nas, że my tak przeżywamy, czy pana raczej nie bawią te wszystkie emo-nastolatki w powyciąganych swetrach stojące tuż przed sceną, bo pan zdecydowanie nie wygląda na przejętego swoją rolą muzyka, pan raczej wygląda na znudzonego i chyba trochę rozczarowanego. Ale to nic, nic to, panie Świetlicki, bo za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Olifanta&lt;/span&gt; to ja jestem w stanie być obiektem pana rozbawienia, za pana pierwszą płytę to ja bym się dała nawet nazwać emo-post-nastolatką, więc nic to, panie Świetlicki, pan śpiewa dalej a ja sobie będę patrzeć, a ja sobie będę słuchać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozkładam po mieszkaniu kubki po herbacie i kawie, całkiem jak Hyrką rok temu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(tak, tak, pamiętacie? Hyrką kiedyś też &lt;a href="http://hyrkania.ownlog.com/" target="_blank"&gt;blogowała&lt;/a&gt;, dopóki nie zgłupiała na punkcie Serbii, to dawno temu było, ale starzy Czytelnicy nie zapomną, wypomną, od tego są)&lt;/span&gt;; trochę się gubię, bardzo się plątam, ale może to dlatego, że mam dziś czarne dziury zamiast oczu - miasto rozpłynęło się w plamy bieli i szarości, z ludzi pozostały tylko kontury a kiczowaty anioł na Plantach stopił się w srebrną świecącą kulę. Jak widać, kilka kropel atropiny może wiele. Teraz mi można nawet zajrzeć w głąb duszy, o ile ktoś ma oftalmoskop, bez oftalmoskopu nic nie widać, próbowałam do lustra, ale widać tylko ciemność, więc może z oftalmoskopem by się coś znalazło, choć obawiam się, że jedyne co tam będzie to ciało szkliste, siatkówka i sieć naczyń krwionośnych - i to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o moją duszę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7452971590726956386?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7452971590726956386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7452971590726956386&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7452971590726956386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7452971590726956386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/01/miejsca-przedmioty-ksztaty.html' title='Miejsca, przedmioty, kształty'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7643489728145609100</id><published>2007-01-12T21:18:00.000+01:00</published><updated>2007-05-06T02:26:31.502+02:00</updated><title type='text'>♫ Well I stand at the crossroads of highroads and lowroads</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;(but I don't have any feeling at all)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powinnam się dużo uczyć i mniej marnować czas, ale robię dokładnie na odwrót i gdyby ktoś mnie zapytał jak spędziłam ostatnie dwa tygodnie to raczej nie byłabym w stanie wskazać konkretnych zajęć. Naprawdę chciałabym napisać coś mądrego lub przynajmniej interesującego, ale przy obecnym braku zdarzeń to chyba niemożliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszą mnie małe rzeczy, może dlatego, że dużych brak ostatnio w moim życiu. Cieszę się miłą asystentką na mikrobiologii, która wpuszcza mnie na zajęcia mimo półgodzinnego spóźnienia, cieszę się spotkaniem z A. (&lt;i&gt; Wiesz, w Anglii tak się nauczyłam kląć, że &lt;/i&gt;&lt;i&gt;po powrocie &lt;/i&gt;&lt;i&gt;powitałam mamę słowami: "Mamuniu, kurwa, ale zajebiście, że zrobiłaś pączki!"&lt;/i&gt;), cieszę się niedzielnym spotkaniem z E., cieszę się nawet z czarnego cienia do powiek i czerwonej bluzki, choć to akurat nie powinno być zaskakujące przy mojej daleko posuniętej próżności.&lt;br /&gt;Oprócz tego słucham piosenek z miłością w tytule, statystyki last.fm wskazywałyby na stan głębokiego zakochania, ale nie, nie, spokojnie, to tylko styczeń i deszcz za oknem - taki dysonans klimatyczny musi się przecież jakoś odbić na psychice, mnie odbija się na statystkach last.fm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj przestraszyłam się trochę, bo wydawało mi się, że ktoś mnie śledzi, ale to był tylko mój cień, głupio jest się bać własnego cienia, w końcu to jakbym się bała samej siebie, mimo to jeszcze kilka razy się obejrzałam, bo wciąż czułam się nieswojo, jakbym coś przeoczyła na pustym chodniku tuż za mną, ale nie, to był jednak tylko cień, właściwie to były dwa cienie, jeden przede mną, drugi za mną, nie wiem czy to miało jakiś metaforyczny sens, w sumie mogłoby mieć, ale ostatnio nie chce mi się dorabiać teorii do faktów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7643489728145609100?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7643489728145609100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7643489728145609100&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7643489728145609100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7643489728145609100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/01/well-i-stand-at-crossroads-of-highroads.html' title='♫ Well I stand at the crossroads of highroads and lowroads'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-200581551191433729</id><published>2007-01-11T23:59:00.000+01:00</published><updated>2007-01-12T21:49:20.302+01:00</updated><title type='text'>My name is Bond. James Bond.</title><content type='html'>Gdyby to był marzec, uznałabym dzisiejszą pogodę za nawet uroczą z tymi opustoszałymi ulicami, asfaltem odbijającym światła latarni i pluskiem wody pod obcasem. Niestety jest styczeń i ta pogoda jest zdecydowanie żałosna jak na środek zimy, szczególnie gdy mam trudności z utrzymaniem parasola, szczególnie, gdy wracam do domu o północy, szczególnie, gdy okazuje się, że zamknęli Rio  i trzeba szukać równie klimatycznej knajpy, której oczywiście znaleźć się nie udaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żałosny nie był za to Bond. Bond, rzekłabym, był wspaniały. I tak, proszę się nie dziwić, ja kocham filmy akcji, szczególnie kocham Daniela Craiga, który awansował na miejsce pierwsze w rankingu Top Hot Guys i podejrzewam, że szybko go nie opuści, bo jego twarz mówi do mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;patrz maleńka na moje blizny i zdecydowane spojrzenie, patrz ile przeżyłem, patrz jaki za mnie MĘŻCZYZNA, no tylko patrz na mnie!&lt;/span&gt; Więc  patrzyłam na niego całe 130 minut, jak bił, kopał, obrywał, przegrywał i wygrywał w pokera, patrzyłam nawet na najsmutniejszą scenę filmu, kiedy zniszczył doszczętnie Astona Martina, choć serce mnie bolało, oj bolało. Ale patrzyłam. Patrzę nadal, bo spoziera na mnie błękitnymi oczami z ekranu monitora i długo zapewne spozierać będzie. Wreszcie oszczędzono mi groteskowych gadżetów, wreszcie nie był nieomylny, wreszcie nie wskakiwał do samolotu spadając w przepaść. Dużo było za to pościgów, bijatyk, pomysłowości i Evy Green, która według mnie jest prawdziwą i jedyną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;femme fatale&lt;/span&gt; XXI wieku.Najwspanialszą sceną zaś ogłaszam scenę z lustrem i krwią w umywalce. Rzekłam. I idę spać. I proszę nie mówić, że tu jest melancholijnie. Jest jak jest, po prostu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-200581551191433729?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/200581551191433729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=200581551191433729&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/200581551191433729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/200581551191433729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/01/my-name-is-bond-james-bond.html' title='My name is Bond. James Bond.'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-8249758017251908001</id><published>2007-01-09T20:36:00.000+01:00</published><updated>2007-01-09T23:13:48.792+01:00</updated><title type='text'>Let's put the mask of happiness on and let the sadness rotten underneath it</title><content type='html'>Wciąż oddycham, wciąż bije mi serce, wciąż patrzę, wciąż słucham i zdarzają się nawet takie momenty, kiedy wydaje mi się, że żyję. To są jednak tylko ułamki sekund a potem wszystko wraca do normy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już nie pamiętam kiedy ostatni raz płakałam,  nie mówiąc o smutku czy wzruszeniu.  Miła pani w kościele uśmiechnęła się do mnie przekazując mi znak pokoju a ja bardzo chciałam odwzajemnić uśmiech, ale poczułam tylko napinające się mięśnie policzkowe i unoszące się kąciki ust, i chyba to nie przypominało uśmiechu, prędzej nieudolny grymas pseudo-sympatii. Wtedy zaczęłam się  bać, bo pomyślałam sobie,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; co to będzie, nawet nie potrafię się uśmiechnąć do miłej pani w kościele,&lt;/span&gt;&lt;span&gt; a&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span&gt;ponoć najładniej wyglądam, kiedy się uśmiecham&lt;/span&gt;, tak przynajmniej twierdzą ludzie, którzy widzieli zdjęcia z sesji, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;więc co to będzie, już nie będę ładna&lt;/span&gt;. Zdarza mi się jeszcze śmiać, nawet do łez i to jest pocieszające, ale wciąż nie mogę sobie przypomnieć jak to jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uśmiechać się&lt;/span&gt;, to bywa frustrujące, szczególnie wtedy, gdy obcy mężczyźni uśmiechają się do mnie na ulicy a ja potrafię tylko patrzeć, tak jakby mnie sparaliżowało, tak jakbym zapomniała, jak używać mięśni twarzy. Nie wiem czy to jest uleczalne, mam nadzieję, że tak, bo dość trudno żyje się z suchymi oczami i zesztywniałą twarzą.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Dają mi jakąś idiotyczną ankietę do wypełnienia, coś o wierze, śmierci i aborcji. Nie wiem czemu w ogóle zabieram się za jej wypełnianie, odpowiadam na pytania, na które nie znam odpowiedzi, piszę zdania, z którymi w gruncie rzeczy wcale się nie utożsamiam, ale dobrze brzmią, robię to chyba z litości, może pomogę tej biednej studentce psychologii, która potem napisze traktat na temat podejścia dwudziestolatków do aborcji i śmierci, zrobi parę ładnych wykresików, podsumuje kilka szczegółów w tabelkach i dostanie piątkę. No więc twardo zakreślam a, b, c,  formuję cudze poglądy wyczytane w gazetach mniej lub bardziej pośledniego gatunku i udaję, że wszystko wiem, mimo że nie wiem nic, nawet nie wiem, jak dokończyć zdanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;w chwili śmierci&lt;/span&gt;, choć to raczej świadczy na moją korzyść, bo skąd ja mogę wiedzieć, co ja będę robić w chwili śmierci. Zresztą w ogóle psychologia mnie nudzi, nadwrażliwa jestem na szufladkowanie i postrzeganie jednostki jako hologramu społeczeństwa, ale może to wina pani psycholog, która mówi o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;modelowaniu pacjenta, rezonansie między pogodą a nastrojem &lt;/span&gt;i o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niewydolnym wychowawczo ojcu. &lt;/span&gt; Pani psycholog chyba się domyśla mojego podejścia do jej przedmiotu, bo mnie zdecydowanie nie lubi, więc bawimy się tak nawzajem tym naszym nielubieniem, każda liczy na to, że wygra, ona mam pewną przewagę, którą skrupulatnie wykorzystuje, ale ja mam mój niewyparzony język i też go skrupulatnie wykorzystuję, więc zobaczymy, zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym umieram z nudów, umieram na nudę, można by rzec. To jakaś złośliwość losu, pierwsze podrygi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dorosłości, &lt;/span&gt;pierwsze zwiastuny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rutyny&lt;/span&gt;, nawet na spotkanie koła neurochirurgicznego idę bez przekonania, może dlatego, że tracę wiarę, że się do tego nadaję, może dlatego, że wszystko wokół krzyczy do mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie potrafisz!. &lt;/span&gt;Ludzie wokół się nie przejmują, każdy robi swoje, może właśnie na tym polega życie, na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;robieniu swojego&lt;/span&gt; a co będzie to będzie, co wyjdzie to wyjdzie, może właśnie o tym w tym wszystkim chodzi, o żadne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spełnienie, &lt;/span&gt;o żadną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;satysfakcję, &lt;/span&gt;o żadną&lt;span style="font-style: italic;"&gt; miłość, &lt;/span&gt;może chodzi tylko o to, żeby z&lt;span style="font-style: italic;"&gt;robić swoje,  &lt;/span&gt;zarobić trochę kasy i  złapać dobrego męża, może to tylko tyle, a ja sobie nawyobrażałam niewiadomo co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojawiasz się jeszcze czasem, coraz rzadziej na szczęście,wciąż wprowadzasz trochę zamętu, przypominając, że wtedy coś we mnie umarło i coraz częściej się boję, że już się nie odrodzi. Zrobiło się cicho, pusto i martwo. Martwo przede wszystkim.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-8249758017251908001?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/8249758017251908001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=8249758017251908001&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/8249758017251908001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/8249758017251908001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/01/lets-put-mask-of-happiness-on-and-let.html' title='Let&apos;s put the mask of happiness on and let the sadness rotten underneath it'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-3956084954699948125</id><published>2007-01-02T20:29:00.000+01:00</published><updated>2007-01-05T00:09:31.173+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>J. odpowiada za moje rozalkoholizowanie, bo teraz co wieczór piję jasnozielone słodkie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chupitos&lt;/span&gt; i mi z tym dobrze. Może za dobrze. W każdym bądź razie niewieloma rzeczami się przejmuję, najbardziej chyba swoimi problemami emocjonalnymi, ale spoko, spoko, jak tak dalej pójdzie to i to mi przejdzie i będę pretendowała do stanowiska krakowskiej Paris Hilton. Ten bloguś się kończy, to już chyba wszyscy zauważyli, ja za mało myślę, żeby pisać, a nawet jeśli myślę to nie wierzę w to co wymyśliłam, więc tym bardziej nie nadaje się to do publikowania. Z drugiej strony Stachura napisał, że im więcej ktoś myśli tym mniej rozumie, z czego wynikałoby, że ja rozumiem już wiele. Obawiam się jednak, że w moim przypadku chodzi raczej o śmierć neuronów w wyniku nadmiaru glukozy. Najbardziej pożyteczną rzeczą jaką zrobiłam w ostatnim czasie było posprzątanie mieszkania i zrobienie tryliona muffinków na noc sylwestrową (och, niezapomniany był widok D. z buzią pełną czekoladowego ciasta sepleniącego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;żajepiste, naprafte żajepiste)&lt;/span&gt;, zaś najmądrzejszą lektura &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mantissy&lt;/span&gt; (pani w bibliotece obrzuciła mnie wątpiącym spojrzeniem i zapytała &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pani dalej studiuje medycynę?&lt;/span&gt;, ale nie przejęłam się. Skąd.) oraz obejrzenie dwóch filmów z Marlonem Brando, z czego jeden był ładny i śmieszny a drugi był ładny i przygnębiający. Ten drugi pooglądam chyba jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze.  Może w końcu zacznę trochę myśleć. Na pewno zaś zacznie mi się śnić Stanley Kowalski i o ile nie będzie mnie bić to nie zamierzam się budzić.&lt;br /&gt;To dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-3956084954699948125?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/3956084954699948125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=3956084954699948125&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3956084954699948125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/3956084954699948125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2007/01/j.html' title=''/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7770183427214877458</id><published>2006-12-23T00:35:00.000+01:00</published><updated>2007-05-06T02:26:36.520+02:00</updated><title type='text'>♫ There's blood in my mouth 'cause I've been burning my tongue all week</title><content type='html'>Znowu milczałam, A. mi pisze - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Napisz coś, bo nudno, &lt;/span&gt;&lt;span&gt;W. wierci mi dziurę w brzuchu pytając natrętnie - &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kiedy będzie nowa notka?&lt;/span&gt; a ja nawet chciałam, nawet bardzo chciałam coś napisać, ale szczerze mówiąc nie miałam kiedy zastanawiać się nad rzeczywistością, ubierać ją w słowa i zdania, poza tym W. wymysliła, że zamknie mnie w pokoju z komputerem i kontenerem wina, bo według niej mnie to pomaga w tworzeniu, że niby dzięki alkoholowi ja lepiej piszę, że wtedy ją bardziej czesze, ale, wiecie, kto by tam wierzył W., więc ja się nie dałam i nie pisałam.&lt;br /&gt;No i nie piłam,  abstynentką byłam, G. na Wigilii mówi - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I dobrze, przynajmniej raz Ty zamówisz taksówkę i nie trzeba Cię będzie pilnować. &lt;/span&gt;Czuje się nieco głupio, ale nie można przecież zaprzeczyć oczywistemu, więc uśmiecham się niepewnie, spuszczam wzrok i syczę G., że jej potem skręcę kark. Oczywiście mi się nie udaje, ona mówi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stop pneumokokom&lt;/span&gt; i już niestety nie potrafię jej skręcić karku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wcześniej nieco, wiecie, tak początkiem grudnia, to ja się uczyłam, co zdziwiło nie tylko mnie, ale chyba też i innych. Nie, no co Wy, nie zrobiłam się wyjątkowo pilna, siła wyższa po prostu, na każdego przychodzi czas prawdy, na mnie nadszedł w grudniu, stanęłam twarzą w twarz ze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Staphylococcus aureus&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Orthomyxoviridae&lt;/span&gt; i - o dziwo - zatriumfowałam. A po czasie prawdy nadszedł czas rozliczeń, a przecież nikt nie chce się rozliczać, ja też nie chciałam, odwlekałam moment rozliczenia, ale w końcu nadszedł czwartek i dłużej nie dało się uciekać. Więc siadłam, otworzyłam czerwoną księgę i przez dwanaście godzin rozliczałam się z toczniem układowym, durem brzusznym i objawami kiły wrodzonej; i gdy w piątek rano pompowałam w siebie redbulla i kawę, by nie zasnąć przed doktorem W., kiedy będę prezentowała wynik mych wyliczeń, pomyślałam sobie, że byłoby to wysoce niemoralne, gdybym dostała ocenę powyżej dostatecznej. Życie jednak jest niemoralne, ja jestem wysoce niemoralna i najwyraźniej doktor W. też moralny zbyt nie jest. Upadły moje ideały, po raz kolejny zresztą, upadły i już nie wstaną i niech mi nikt nie mówi, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bez pracy nie ma kołaczy &lt;/span&gt;&lt;span&gt;(czymkolwiek są te kołacze).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta mnie w tym roku zaskoczyły, do niedawna w ogóle nie wiedziałam, że jest już grudzień, nie sluchałam radia, nie slyszałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Last Christmas,&lt;/span&gt; nie oglądałam telewizji i nie widziałam reklamy Coca-Coli, nie chodziłam po centrach handlowych i nie korzystałam z promocji, więc, wiecie, święta dopadły mnie znienacka, zaatakowały podstępnie, gdy wyszłam wieczorem z P. na spacer a na Rynku jakiś chór śpiewał kolędy. I wtedy do mnie dotarło, że to już, że za parę dni będę musiała brać udział w tych starych rytuałach, bedę musiała pokłuć się świerkiem ubierając choinkę wszystkimi  półwiecznymi ozdobami (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bo taka jest tradycja&lt;/span&gt;), będę musiała przytyć te trzy kilogramy stracone w pięknym stylu (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bo taka jest tradycja&lt;/span&gt;), udawać, że bardzo przeżywam pasterkę (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bo taka jest tradycja&lt;/span&gt;) i że wcale mi nie przeszkadzają piękne mowy o dobroci, pojednaniu i przebaczeniu, jakby wykazanie dobrej woli możliwe było tylko 24 grudnia (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bo taka jest tradycja&lt;/span&gt;). Więc, wiecie, wtedy, kiedy śpiewał ten chór (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;co chyba też jest jakąś tradycją&lt;/span&gt;), mimo że śpiewał bardzo ładnie, to nie ucieszyłam się, że to już za parę dni.&lt;br /&gt;No, ale potem był poniedziałek i były zakupy w centrum handlowym i ja się naprawdę opierałam, nie chciałam naprawdę, walczyłam do ostatniej zlotówki, ale komercja ma niezwykłą silę przyciągania a moja próżność nie ma granic. Myślałam, że ma, łudziłam się, że duchowa uczta mi wystarcza, ale myliłam się, jestem zwykłą, przeciętną samicą, która niezmiennie kocha krótkie czarne sukienki z dużym dekoltem, uwielbia czarne pończochy i umiera na widok czarnego płaszcza w stylu Audrey Hepbourn. Mama pyta mnie z wyrzutem - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zemu Ty musisz same drogie rzeczy wybierać. Nie mogłyby Ci się podobać takie za 30 złotych? &lt;/span&gt;No ale ja nie potrafię - próbuję naprawdę, wybieram tańszy płaszcz, żegnam się ze stylem Audrey, ale mama kręci głową i wzdycha &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lepiej oddaj to i kup sobie ten czarny tylko dopłać różnicę.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;I wiecie?&lt;a href="javascript:void(0)" onclick="return false;" tabindex="7"&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ja od dwóch dni nie myślę o niczym innym tylko o dniu, kiedy pójdę do Zary i kupię ten płaszczyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A choć nie cierpię składać życzeń i bynajmniej nie udzielił mi się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nastrój tych świąt&lt;/span&gt; to pożyczę Wam bardzo banalnie i bardzo szczerze radosnych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Może jeszcze się kiedyś odezwę - w końcu 25 grudnia koniec mojej prywatnej prohibicji.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7770183427214877458?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7770183427214877458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7770183427214877458&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7770183427214877458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7770183427214877458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2006/12/theres-blood-in-my-mouth-cause-ive-been.html' title='♫ There&apos;s blood in my mouth &apos;cause I&apos;ve been burning my tongue all week'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-9088176749476815907</id><published>2006-12-05T21:17:00.000+01:00</published><updated>2006-12-23T16:34:48.735+01:00</updated><title type='text'>True love will come smiling through</title><content type='html'>Znalezione przypadkowo - chyba najbardziej wzruszająca bajka Disneya ze wszystkich, które widziałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="350" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/JCyDRPsaTQs"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/JCyDRPsaTQs" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="350" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Johnny Fedora &amp;amp; Alice Blue Bonnet,&lt;br /&gt;fragment  "Make Mine Music",&lt;br /&gt;zaśpiewane przez Andrew Sisters&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-9088176749476815907?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/9088176749476815907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=9088176749476815907&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/9088176749476815907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/9088176749476815907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2006/12/blog-post.html' title='True love will come smiling through'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-9143104245221011987</id><published>2006-12-04T22:15:00.000+01:00</published><updated>2006-12-04T22:58:20.099+01:00</updated><title type='text'>Farciarz</title><content type='html'>Trafił w totka szóstkę. To był 80 rok,  to było dużo pieniędzy, on miał dwadzieścia pięć lat i wielkie perspektywy. Do wyboru miał wiele i sam zdecydować się nie mógł, od czego zacząć. Zaczął od świętowania.&lt;br /&gt;Świętowali  jeden dzień, świętowali dwa i trzy, a kiedy już zaczęło im się nudzić od alkoholu i papierosów jeden z nowych kolegów zaproponował opium, żeby zabawa była ciekawsza. Wszyscy z chęcią przyklasnęli - w końcu szczęściarz stawiał. Spróbował, skosztował, posmakowało. Potem była morfina, potem grzybki, w końcu przyszła kolej na białą damę, która jednym dotknięciem zabiera wszystkie problemy. Nie, nie trwonił pieniędzy, za mądry był na to - szybko nauczył się samemu produkować te cuda natury, dzięki temu pieniądze nigdy się nie kończyły. Dwanaście lat  wcielał w życie zasady &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sex drugs and rock'n'roll, &lt;/span&gt;no może bez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rock'n'roll&lt;/span&gt;, po co komu muzyka, skoro z każdą dawką życie staje się coraz dźwięczniejsze, dźwięczy, brzęczy coraz głośniej aż wreszcie krzyczy, krzyczy tak głośno, że błony bębenkowe pękają i w końcu trzeba podkręcać głośność tylko po to, żeby usłyszeć chociaż szept.&lt;br /&gt;Wpadli po niego któregoś dnia, tak ni stąd ni zowąd, to było gdzieś nad ranem, spał jeszcze, kiedy wyważyli drzwi, zabrali substraty, zabrali produkty i zabrali jego. To był 92 rok.  Już nie było seksu, już nie było dragów, już nie było pieniędzy, życie przestało brzmieć jak muzyka - zamilkło właściwie. Pół roku nie spał, nadsłuchując czy znów się odezwie, ale słyszał tylko brzęk tłuczonych butelek w głowie, czuł jak paruje, wydawało mu się, że każdego dnia jest go mniej, że w końcu zniknie albo zasuszy się na śmierć, kiedy wypoci całą wodę i wydrapie całą krew. Przesiedział w pierdlu dwa długie lata, przeżył tylko dzięki nadziei, że kiedy wyjdzie będzie na niego czekała działka magicznego proszku. Umówił się z kolegą, kolega przyniósł mączkę, przyniósł też strzykawkę. Najpierw kolega, potem on. Potem wpadli na pomysł zrobienia testu. To był 94 rok. Wtedy przestał brać - za późno o jedną działkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zerkam w kartę: HIV, HCV, rozedma płuc, gruźlica, problemy z przewodem pokarmowym, głuchy na lewe ucho.&lt;br /&gt;Pytamy czy od 94 roku na pewno nic nie wziął. Zdarzało się - raz na miesiąc, raz na dwa,  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dlatego nie wychodzę w domu, zawsze jak wyjdę to mnie ciągnie. No i koledzy są. To nie wychodzę z domu po dwa trzy tygodnie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Patrzę na siwego wychudzonego człowieka o rozbieganych oczach, w wieku mojego ojca. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ma pan  żonę, dzieci? - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jaką żonę?&lt;/span&gt; Która by takiego, jak ja chciała?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; A dzieci pewnie gdzieś tam w Polsce jakieś są&lt;/span&gt; uśmiecha się przebiegle.&lt;br /&gt;Patrzę na  niego i myślę sobie, że doszedł do etapu, w którym do wyboru zostało mu już tylko szpitalne łóżko, cztery ściany swojego mieszkania i brudna ulica z brudnymi strzykawkami i wcale się nie dziwię jego tęsknocie w oczach, gdy mówi o heroinie - jedynym sposobie przetrwania w perspektywie braku perspektyw, o ile nie liczyć wiszącego nad głową wyroku w postaci raka wątroby i aids. Szkoda, że z renty nie starcza na więcej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-9143104245221011987?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/9143104245221011987/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=9143104245221011987&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/9143104245221011987'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/9143104245221011987'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2006/12/farciarz.html' title='Farciarz'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-12678602.post-7584621486942509018</id><published>2006-11-29T23:16:00.000+01:00</published><updated>2007-01-14T01:45:25.371+01:00</updated><title type='text'>Gam</title><content type='html'>&lt;i&gt; Kobieta przybywa z krainy milczenia i zachowuje się, jakby zamieszkała w obcym kraju, którego języka musi się wyuczyć: nigdy nie staje się on jej własną mową. By wyrazić siebie, musi posłużyć się pojęciami, które w nikłym stopniu oddają rzeczywistość, ponieważ przynależą do mężczyzn. Kobieta próbuje to wytłumaczyć, nigdy jednak jej się nie udaje. Właśnie dlatego mężczyzna nie potrafi zrozumieć kobiety.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;                                                                                                                   &lt;br /&gt;&lt;span&gt;Kobietą jestem, wszystko co męskie obce mi jest&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;. &lt;/span&gt;Powinno się dziewczynkom dawać przy narodzeniu poradnik pod tytułem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jak przetrwać na świecie, nie zostając wyrachowaną suką, dziwką, starą panną ani wariatką.&lt;/span&gt; Powinno się je uczyć, jak godzić naszą chęć tworzenia z Ich chęcią niszczenia, naszą chęć współżycia z Ich chęcią rywalizacji, naszą intuicję z Ich materializmem. Ale żadna dziewczynka poradnika nie dostaje, dostaje parę gruczołów sutkowych i krew co miesiąc a z resztą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;radź sobie skarbie sama,&lt;/span&gt; więc każda dziewczynka radzi sobie jak może, najpierw się strasznie zakochuje, potem jej strasznie łamią serce, potem zakochuje się znowu i znowu łamią jej serce, potem dziewczynka dochodzi do wniosku, że zakochiwanie nie wychodzi jej na dobre, więc wychodzi z rozsądku za mąż, z fizjologicznej potrzeby rodzi dzieci a po dwudziestu latach stwierdza, że ma nudne życie i właściwie to jest nieszczęśliwa. Wtedy duża dziewczynka albo się godzi ze swoją nudą, ze swym mężem z rozsądku i z dziećmi z potrzeby, albo szuka kochanka, dla którego odchodzi, którego wreszcie zostawia lub, jeśli jest zbyt głupia, który łamie jej serce. Ostatecznie, czasami duża dziewczynka odchodzi dla samego odejścia i wmawia sobie wtedy, że sukces zawodowy da jej wreszcie szczęście - tak, jak gdyby kobieta mogła czuć się spełniona osiągając męskie cele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są wreszcie   takie dziewczynki, te najbardziej naiwne i najbardziej świadome, które czekają, patrzą, słuchają, dojrzewają i ścigają cień tego, kto&lt;span style="font-style: italic;"&gt; - &lt;/span&gt;parafrazując Remarque'a - określi istotę ich samych, kto wreszcie powie co w nich jest, bo one same nie umieją o tym mówić. Te dziewczynki (o ile nie zyskają przychylności bogów, co zdarza się rzadko - bogowie są w końcu mężczyznami), pozostają zwykle najnieszczęśliwsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/12678602-7584621486942509018?l=halsz-ka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://halsz-ka.blogspot.com/feeds/7584621486942509018/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=12678602&amp;postID=7584621486942509018&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7584621486942509018'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/12678602/posts/default/7584621486942509018'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://halsz-ka.blogspot.com/2006/11/powiedz-co-jest-we-mnie-ja-o-tym-nie.html' title='Gam'/><author><name>Ka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04414727481725861644</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_2XqaXUKD4kA/Sqr3RGeELsI/AAAAAAAAA2g/MEK2TcUyJNM/S220/_ICT0144-Edit-ostenhblu1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
